Budynku rekreacyjnego na Grabówkach nie będzie. Gmina Wieliczka straci dotację.

W parku na Grabówkach (w gminie Wieliczka) miał powstać drewniany budynek rekreacyjno-kulturalny. Gmina sporządziła projekt, uzyskała dotację, ogłaszała przetargi, ale wszystko spełzło na niczym. Mimo medialnych zapewnień o powstaniu tego budynku, wykonawcy nadal brak, a wina leży wyłącznie po stronie gminy, która w tym przypadku zachowywała się jak głupek.

Przetarg na tę inwestycję gmina Wieliczka ogłaszała cztery razy. Pierwszy raz w sierpniu 2020. Wykonawcy złożyli 6 ofert, ale wszystkie grubo przekraczały zaplanowane 407 tys. zł. Warto zwrócić uwagę, iż najniższa cena wyniosła 688 tysięcy. Tutaj szczegóły:

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,1847444,gmina-wieliczka-oglasza-postepowanie-o-udzielenie-zamowienia-publicznego-na-zadanie-budowa-budynku-k.html

W przypadku, gdy pojawia się 6 wykonawców i wszyscy szacują wykonanie zadania na kwotę niemal 2 razy wyższą, od razu należy się liczyc z tym, że kosztorys gminy był zaniżony i powtórne przetargi nie przyniosą istotnej różnicy. Gmina jednak oglaszała kolejne przetargi. Drugi przetarg , zakończony 14 październiku 2020 przyniósł mniej ofert z wyższymi cenami.

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,1830873,gmina-wieliczka-informuje-o-uniewaznieniu-postepowania-o-udzielenie-zamowienia-publicznego-na-zadani.html

Kolejny, trzeci przetarg gmina ogłosiła w listopadzie 2020, a zakończono go w styczniu 2021, znów unieważnieniem postępowania, mimo, iż wpłynęły oferty o atrakcyjnych cenach. Najniższa z nich na kwotę 594 tys, ale miała krótszy termin gwarancji. Ale nawet gdyby odrzucić ofertę, to kolejna opiewała na wartość 660 tysięcy – a wiec na tle poprzednich przetargów, była ceną atrakcyjną, choć gmina musiała by zwiększyć (urealnić) budżet o ok 253 tysięcy ponad zaplanowane 407 tys.(w tym 200 tys dotacji).

Czwarty przetarg został ogłoszony w kwietniu tego roku. W trakcie trwania procedury przetargowej jeden z wykonawców złożył zapytanie, czy gmina może wydłużyć termin realizacji tej inwestycji, bo w podanym przez gminę terminie (do 30 sierpnia 2021) w zasadzie niemożliwe jest należyte wykonanie tego budynku. Odpowiedź burmistrza była jednoznaczna – gmina nie może wydłużyć terminu, bo straci dotację. Szczegóły na obrazku:

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,1913296,gmina-wieliczka-oglasza-postepowanie-o-udzielenie-zamowienia-publicznego-na-zadanie-budowa-budynku-k.html

Mimo tych uzasadnionych wątpliwości co do realizacji tej inwestycji w terminie, wynikających z pytań wykonawcy (trudno zbudować i wykończyć budynek w 3 miesiące) burmistrz puścił w media informację propagandową, że budynek powstanie. W Dzienniku Polskim ukazał się taki artykuł:

https://dziennikpolski24.pl/gmina-wieliczka-w-parku-na-grabowkach-powstanie-obiekt-rekreacyjnokulturalny/ar/c15-15579887

Tu link do całego artykułu:
https://dziennikpolski24.pl/gmina-wieliczka-w-parku-na-grabowkach-powstanie-obiekt-rekreacyjnokulturalny/ar/c15-15579887

Na facebooku redaktorzy Dziennika Polskiego publikują artykuły związane z powiatem wielickim na profilu “co słychać w powiecie wielickim”. Tam też pojawił się powyższy artykuł, na co Pan Bartek od razu zareagował komentarzem:

https://www.facebook.com/groups/358988694708670/permalink/821024611838407/

Artykuł oczywiście zawiera same miłe informacje i ani słowa o tym, że jest duże ryzyko niepowodzenia przetargu i utraty dotacji. Tu fragment artykułu:

Po otwarciu ofert w tym czwartym przetargu pojawiło się 5 ofert, w tym jedna stosunkowo korzystna na kwotę 660 tysięcy., ale z artykułu w Dzienniku Polskim wynika, że urząd liczył się już z tym, że dopłaci ok 300 tysięcy.

Koniec końców jednak i ten przetarg został unieważniony, ponieważ najtańszy wykonawca wycofał się twierdząc, że jednak nie jest w stanie w tym terminie wykonać należycie tego zadania.

Jeśli brać na poważnie słowa burmistrza z odpowiedzi do wykonawcy, to wynika z nich, że budynku w Grabówkach nie będzie i gmina straci 200 tysięcy dotacji.

Być może w tym wszystkim chodziło o to, żeby tego budynku nie budować, a tylko propagandę robić i poprawić swój wizerunek, bo widać, ze Dziennik Polski nie wyjaśnił ani nie sprostował informacji. Jest takie polskie porzekadło, które w tym przypadku wydaje się zasadne:

https://www.miejski.pl/slowo-Srali+muchy+b%C4%99dzie+wiosna%2C+trawa+po+kolana+ros%C5%82a%21

A mając na uwadze fakt, że gmina ogłaszała 4 razy przetarg oczekując znacznie niższych cen, cisną się na koniec słowa przypisywane Albertowi Einsteinowi…

Podsumowując, redaktorzy Dziennika Polskiego proszeni są o sprostowanie i wyjaśnienie tego wprowadzającego w błąd artykułu. Budynek z pewnością nie powstanie do końca sierpnia, a najprawdopodobniej w ogóle nie powstanie.


#wieliczka #panbartek #grabówki #przetarg #einstein #głupota #nieudolność

Burmistrz Wieliczki musi odpowiedzieć na niewygodne pytania Pana Bartka.

Samorządowe Kolegium Odwoławcze nakazało Burmistrzowi Wieliczki udzielenie informacji w kwestii naliczania podatku od budynku znajdującego się na gminnej działce. Mały pawilon handlowy w miejskim parku na osiedlu Lekarka w niejasnych okolicznościach stał się własnością Marka Słowika – radnego miejskiego, z którym burmistrz Artur Kozioł razem szedł do wyborów.

O kontrowersjach wokół budynku w miejskim parku na ul. Grottgera (os. Lekarka) pisałem we wpisie na tym blogu około pół roku temu, całość jest tutaj:

W skrócie – radny miejski rzekomo przejął na własność budynek (mały pawilon handlowy w centrum miasta), który stoi na działce gminnej – parku miejskim na osiedlu Lekarka. Na czas wyborów radny – przedsiębiorca urządził w tym budynku piekarnię, a miejsce wykorzystywał do promocji siebie i burmistrza w kampanii wyborczej poprzez umieszczanie banerów.

Zasadnicze problemy są dwa. Po pierwsze, jak to możliwe, że radny nabył na własność budynek, który stoi na działce gminnej, skoro zgodnie z prawem budynki trwale związane z gruntem należą do właściciela gruntu, w tym przypadku gminy Wieliczka? Po drugie, radny miejski nie może wykorzystywać mienia gminnego do prowadzenia działalności gospodarczej – a w przypadku radnego Marka Słowika działo się to przez ponad pół roku od objęcia mandatu radnego poprzez prowadzenie piekarni w tym budynku. Zarówno burmistrz Artur Kozioł jak i przewodniczący Rady Miejskiej Tadeusz Luraniec próbują temat zamieść pod dywan udając, że nie wiedzą, że ich kolega prowadził działalność na gminnej działce. Sprawę, która dla wielu jest oczywista (są na to niezbite dowody) nieudolnie od pół roku sprawdza Wojewoda.

Kontrowersji jest jednak więcej. Okazuje się, że radny Marek Słowik nie tylko w niejasnych okolicznościach nabył budynek na gminnej działce (w oświadczeniu majątkowym wskazuje pawilon handlowy jako własność), ale na dodatek nie opłaca dzierżawy za zajęty teren, a bardzo prawdopodobne, że również nie opłaca podatku od nieruchomości – i właśnie tej kwestii dotyczy ten wpis.

W związku z szeregiem pytań Pana Bartka o udzielenie informacji publicznych, Burmistrz Miasta i Gminy Wieliczka na część pytań odmówił udzielenia odpowiedzi, a na część odpowiedział pokrętnie. Burmistrz nie chciał odpowiedzieć, czy budynek w parku na ul. Grottgera 6D (ten stojący na działce gminnej, który jest rzekomo własnością radnego Marka Słowika) jest objęty ewidencją podatku od nieruchomości. Poniżej wniosek o udzielenie informacji.

A tu pokrętna odpowiedź burmistrza – “urząd nie jest właścicielem działki”. No fakt, urząd może i nie, ale gmina tak, bo przecież we wcześniejszych latach gmina wydzierżawiała tę działkę… Choć w 2020 roku – jak wynika z odpowiedzi – już nie.

Pan Bartek złożył zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które i przyznało rację Panu Bartkowi i nakazało burmistrzowi udzielić informacji na wszystkie pytania zadane we wniosku. Decyzja jest ostateczna, choć burmistrz może próbować grać na czas poprzez drogę sądową.

Wiele wskazuje na to, że radny Marek Słowik od kilku lat zajmuje mienie gminne dla swoich potrzeb nieodpłatnie, a gmina traci wpływy z dzierżawy i podatku od nieruchomości. Czy zwykły obywatel może sobie pozwolić na niepłacenie dzierżawy od gruntu gminnego i podatku od budynku? Czy jest na to ciche przyzwolenie urzędu w zamian za głosowanie przez radnego zgodnie z przykazem burmistrza?

Burmistrz i jego urząd idą na rękę “swojemu” radnemu i nie widzą problemu w tym, że przejął budynek, który zgodnie z prawem należy do gminy, a co więcej – za korzystanie z działki nie płaci dzierżawy, a prawdopodobnie też podatku. Taki stan rzeczy może prowadzić do tego, że w przyszłości radny nabędzie atrakcyjną działkę gminną na własność przez zasiedzenie.

Dla zainteresowanych postanowienie SKO w Krakowie.

Co dalej z boiskiem treningowym w Węgrzcach Wielkich?

Od kilku lat teren boiska treningowego w Węgrzcach Wielkich na “Dąbrowach” jest zaniedbany, a boisko treningowe jest pilnie potrzebne zarówno dla seniorów, jak i dla coraz to liczniejszej młodzieży w szkółkach piłkarskich. Teren jest mieniem sołectwa Węgrzce Wielkie, oddany w użyczenie klubowi LKS Węgrzcanka, który jednak nie dba i nie użytkuje go. Niestety brak jest dialogu i realnych perspektyw rozwiązania tego problemu, a obecny stan reczy powoduje coraz to większe konflikty społeczne. Z

Na początek uściślijmy pewne sprawy. Teren zaniedbanego boiska jest fragmentem działki 1351/33 w Węgrzcach Wielkich. Działka ta, oprócz boiska obejmuje też większą część lasu (prawie 8 hektarów), a boisko jest tylko niewielkim fragmentem działki.

Działka jest własnością gminy Wieliczka, ALE jest zarazem mieniem gminnym Sołectwa Węgrzce Wielkie – jej numer widnieje wykazie mienia w załączniku do statutu sołectwa. Oznacza to, że gmina Wieliczka zgodnie z prawem nie może rozporządzać tym mieniem bez zgody zebrania wiejskiego w formie uchwały. Zgoda zebrania wiejskiego, to uchwała podjęta na odpowiednio ogłoszonym i zwołanym zebraniu mieszkańców sołectwa, w którym każdy mieszkaniec ma prawo wziąć udziął.

Ponoć (bo nie mam na to żadnego dokumentu i wątpliwym jest jego istnienie) kilka, albo kilkanaście lat temu, sołectwo wyraziło zgodę na użyczenie terenu boiska klubowi LKS Węgrzcanka. Jeszcze jakieś 5-6 lat temu boisko było zdatne do użytku, o czym świadczą mapy satelitarne. Od ok 3-4 lat boisko do niczego się nie nadaje, zostało zryte przez dziki, jest zaniedbane i zarośnięte.

Z dostępnych mi informacji wynika, iż władze klubu LKS Wegrzcanka w sprawie działki zachowują się jak „pies ogrodnika” – sami nic tam nie robią, ale tez nie chcą, żeby kto inny coś tam robił.

Od 3 lat słyszę pogłoski od radnych i osób związanych z klubem Węgrzcanki, że teren zaniedbanego boiska „Dąbrowach” ma być sprzedany, a w jego miejsce wykupiony teren pod nowe boisko sportowe bliżej centrum wsi, w okolicy szkoły. Mówiło się o wykupie działek za głównym boiskiem Węgrzcanki (niedaleko szkoły, za boksami z ławkami rezerwowymi), ale ponoć nie ma woli osób prywatnych, by sprzedać działki i sprawa nie ma dalszego biegu. Należy przy tym zaznaczyć, że boisko treningowe jest pilnie potrzebne, a w kontrakcie przedwyborczym z mieszkańcami burmistrz i okoliczni radni zobowiązali się do utworzenia dwóch boisk: orlika dla młodzieży oraz boiska

Warto zaznaczyć, ze z przedwyborczych obietnic burmistrz i jego radnych, oprócz autobusów (pustobusów) do Wieliczki, nie został zrealizowany żaden punkt obietnic, mimo, że jest już połowa tej kadencji (wybory były w 2018 roku, następne w 2023).  

Brak boiska treningowego od dłuższego czasu powoduje konflikty społeczne w Węgrzcach. Między innymi ze względu na brak porozumienia i niechęć władz klubu do udostępniania głównej płyty boiska dla dzieci, Węgrzcanka straciła w marcu trenerów młodzieżówki i liczną, ok 70 osobową grupę dzieci, która przeniosła się na treningi do sąsiedniego Strażaka Kokotów, gdzie wcześniej nie było sekcji młodzieżowej.

Trudno tu winić jedynie władze klubu Węgrzcanki- po prostu niemożliwe jest utrzymanie płyty boiska w dobrym stanie dla dwóch drużyn seniorskich oraz zbliżającej się do 100 osób grup młodzieżowych, a do tego jeszcze dzieci ćwiczących na murawie w ramach W-Fu w szkole.

W miejscowym planie zagospodarowania teren boiska treningowe jest oznaczony jako US – tereny sportu i rekreacji, co wyklucza tam obecnie zabudowę mieszkaniową czy usługową. Sprzedaż działki w takim stanie rzeczy jest trudna, ponieważ wymaga specyficznego inwestora (chcącego zbudować np. halę sportową, basen, czy stadninę koni…).

Aby ułatwić sprzedaż tej działki i pozyskać większe środki, teren ten ma być zmieniony na teren zabudowy jednorodzinnej MN – i tak został oznaczony w projekcie nowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania, które póki co nie zostało zatwierdzone i w zasadzie od roku nie ma ku temu żadnych działań.

Zmiana przeznaczenia tego terenu generalnie nie była szerzej dyskutowana na zebraniach wiejskich z mieszkańcami i mało kto o niej wie, co najwyżej osoby związane z klubem.

Należy mieć na uwadze, że zmiana przeznaczenia tego terenu w ramach nowego studium i procedowania nowego planu zagospodarowania może trwać 2-3 lata i to jest wariant optymistyczny, bo równie dobrze może to trwać ponad 5 lat (procedowanie obecnego miejscowego planu trwało 9 lat, od 2007 do 2016 roku).

Gdyby jednak była szczera wola burmistrza ku temu, by zmienić przeznaczenie tego terenu, to można to zrobić w mniej niż rok – punktową zmianą studium i punktową zmianą miejscowego planu, bo tak już zmieniano przeznaczenia terenów np. w strefie gospodarczej w Kokotowie. Burmistrz jednak chciał procedować te zmianę przeznaczenia w ramach nowego studium dotyczącego całego miasta i gminy Wieliczka, a co za tym idzie wiele kontrowersyjnych zmian, jak np. obniżenie wskaźnika powierzchni biologicznie czynnej z 60% do 40% dla zabudowy jednorodzinnej, co oznacza jeszcze większą betonoze i patodeweloperkę, czemu stanowczo sprzeciwia się znaczna część mieszkańców

W mojej opinii zmiana przeznaczenia tego terenu pod budownictwo mieszkaniowe nie jest złym pomysłem, ponieważ boisko generalnie jest w ciągu zabudowy jednorodzinnej i jest to miejsce atrakcyjne do zamieszkania. Boisko w tym miejscu, jak sama rzeczywistość pokazała, nie jest najlepszym pomysłem z kilku względów, m. in. spora odległość od centrum wsi, brak parkingu, bliskość lasu co naraża teren na ingerencje dzików.

Przekształcenie i sprzedaż tego terenu oraz zakup terenów bliżej centrum pod budowę boiska nie byłoby złym pomysłem, problem jednak jest w braku realnego działania w tym kierunku, w efekcie czego teren boiska jest zablokowany do użytku przez klub Węgrzcanka i nikt nie ma z niego pożytku, oprócz dzików. Problem boiska treningowego i orlika pozostaje nierozwiązany i nie widać perspektyw i sensownego kierunku działań.

Co do kwestii formalnych, to klub nie ma prawa tego terenu sprzedać, ani nawet wypożyczyć czy wydzierżawić komu innemu. Takie prawo ma jedynie sołectwo Węgrzce Wielkie (zebranie wiejskie – czyli zebranie w którym każdy stały mieszkaniec może brać udział i głosować) za pośrednictwem gminy Wieliczka.

Wg mnie, najrozsądniej byłoby boisko główne przy szkole zamienić na arenę sportową, gdzie okoliczna młodzież szkolna mogłaby uprawiać sport i rozwijać talenty i w tym boiska treningowe, a boisko dla klubu przenieść w inne miejsce. Nową lokalizacją dla boiska klubowego moglyby być tereny przy autostradzie lub pobliskie tereny w okolicy stawu, bliżej pętli autobusowej. Jest tam dużo przestrzeni na boisko, a naturalna skarpa mogłaby posłużyć jako wysokie trybuny.

To jednak odważna decyzja, która wymaga sporych nakladow i  na która obecne władze klubu się łatwo się nie zgodzą, choć myślę, że na pewnych warunkach daliby się przekonać, ale tu trzeba rozmawiać, a niestety nie ma dialogu w tym ważnym temacie przez co sprawy od wielu lat stoją w miejscu. I tak będzie, dopóki mieszkańcy nie zaczną się interesować i brać spraw w swoje ręce. A trzeba pamiętać, że mieszkańcy Węgrzc (nie radni, nie burmistrz, nie sołtys – ale mieszkańcy na zebraniu) w najbliższych latach będą mieli do dyspozycji 10-15 mln złotych do dyspozycji na swoje inwestycje w sołectwie, z racji sprzedawanych działek w strefie gospodarczej. Działek, które nie wzięły się znikąd, lecz zostały wywalczone przez ambitnych i aktywnych mieszkańców Węgrzc i okolic, którzy interweniowali m.in. u cesarza austryjackiego. Więcej o tej historii tutaj:

Tutaj więcej w kwestii sprzedaży działek w srefie gospodarczej w Węgrzcach Wielkich, które wkrótce mają być wystawione na sprzedaż przez gminę.

https://glos24.pl/czy-wegrzce-straca-dzialke-warta-30-milionow

https://glos24.pl/wegrzce-wielkie-jest-zgoda-na-sprzedaz-ale-warunkowa

Historyczna skala psucia złotówki. Polacy tracą najmocniej w Europie.

Oficjalne dane ekonomiczne pokazują, że Polacy na depozytach tracą rocznie prawie 4%, najbardziej w Europie i najbardziej od przeszło 20 lat… Mimo to prezes Narodowego Banku Polskiego, Adam Glapiński jest spokojny. 9 kwietnia odpowiadał na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej poświęconej bieżącej sytuacji ekonomicznej w Polsce. Padło wiele pytań o inflację, podwyżki stóp, interwencje walutowe czy rosnącą bańkę spekulacyjną na rynku mieszkaniowym. Prezes rozwiewał wszelkie wątpliwości przekonując, że polityka NBP jest słuszna. Czy aby na pewno?

Zgodnie z art. 227 Konstytucji Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza. Podstawowym celem NBP jako banku centralnego, zgodnie z art. 3 ustawy o NBP jest:
“utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP.

W uproszczeniu, NBP powinien dbać o wartość pieniądza i zapobiegać tzw. psuciu monety, który powoduje spadek siły nabywczej pieniądza. Innymi słowy, sytuacja idealna to taka, gdzie ceny są stabilne, a jeśli rosną, to posiadający oszczędności w bankach nie tracą na skutek wzrostu cen.

Czy tak się dzieje obecnie? Otóż wręcz przeciwnie. Popatrzmy jak kształtowała się relacja inflacji i oprocentowania depozytów na przestrzeni ostatnich 20 lat:

Żródło: opracowanie wlasne www.panbartek.pl na podstawie danych ze stooq.pl oraz nbp.pl

Jak widać, jeszcze do niedawna, a dokładniej do kwietnia 2019 roku procentowy wskaźnik inflacji w skali rok do roku był wyższy niż bankowa stopa procentowa WIBID1Y, po której banki komercyjne przymują depozyty na rok. W praktyce zleży ona od głównej stopy referencyjnej, ustalanej przez NBP, wynoszącej obecnie 0,1% (czyli prawie zero). Od połowy 2019 roku na skutek przyspieszającej inflacji depozyty w banku tracą na wartości w zasadzie tak samo, jak pieniądze trzymane w skarpecie. Depozyty w zasadzie nie są oprocentowane, a wartość pieniądza spada o ok 3-4% w skali rocznej. Realna stopa procentowa, a więc oprocentowanie depozytów pomniejszone o inflację w lutym wynosiło ok -3,7%i było najniższe w ciągu ostatnich 20 lat, a w zasadzie w całej historii.

Żródło: opracowanie wlasne www.panbartek.pl na podstawie danych ze stooq.pl oraz nbp.pl

Powyższy wykres, w uproszczeniu oznacza, że jeszcze do niedawna trzymając oszczędności w banku na depozycie, chroniliśmy je przed utratą wartości, tj przed inflacją. Obecnie inflacja zżera oszczędności Polaków na niespotykaną wcześniej skalę. Za rok przetrzymania pieniędzy w banku na lokacie nie otrzymamy żadnych zysków, a po roku kupimy za te pieniądze znacznie mniej.

Rosnąca inflacja to efekty masowego dodruku pieniądza (psucia monety). By ratować gospodarkę, NBP zwiększył w ciągu roku ilość pieniądza o prawie 20%, podczas gdy we wcześniejszych latach było to ok 5-10% rocznie. Należy przy tym dodać, ze polityka rządowa (fiskalna, oddzielna od NBP) również sprzyja inflacji z uwagi na pompowaniu pieniędzy poprzez programy socjalne. Dzieje się to we współfinansowaniu zadłużenia rządu przez NBP, czego w teorii nie powinno być.

Psucie pieniądza oczywiście nie występuje tylko w Polsce – drukuje też amerykański bank centralny, czy europejskie banki centralne. Inflacja w Polsce jest najwyższa spośród krajów UE, jednak nawet jak wezmiemy pod uwagę europejskie kraje spoza UE, to i tak Polacy na swoich oszczędnościach bankowych tracą najmocniej…

Opracowanie własne www.panbartek.pl na podstawie danych www.tradingeconomics.com

Kraje takie jak Turcja, Ukraina czy Rosja mają znacznie wyższy wskaźnik inflację niż Polska, ale zarazem wyższe stopy procentowe. Zatem ulokowanie środków w banku chroni ich oszczędności przed utratą wartości. W Grecji, mimo iż depozyty podobnie jak w Polsce nie sa oprocentowane, to jednak z uwagi na spadające ceny ich oszczędności nie tracą na wartości.

Jeszcze w 2016 roku, zanim prezes Adam Glapiński objął stanowisko w NBP, a na jego miejscu był Marek Belka, depozyty w bankach nie tylko chroniły oszczędności Polaków, ale również pozwalały realnie zarabiać ponad 2%. Działo się to za sprawą delikatnej deflacji – więc spadających cen w ujęciu ok -1% rocznie oraz oprocentowania depozytów w wysokości ok 1,5%. W sumie, realnie depozyty złotowe pozwalały zarobić 2% rocznie i pod tym względem Polska była nie tylko w czołówce Europejskiej, ale i światowej. Tak wyglądało zestawienie realnych stóp procentowych w Europie na początku 2016 roku:

Opracowanie wlasne www.panbartek.pl na podstawie danych www.tradingeconomics.com

A tak kształtowały się konkretne wskaźniki gospodarcze dla tych krajów:

Opracowanie wlasne www.panbartek.pl na podstawie danych www.tradingeconomics.com

Wśród największych 50 gospodarek świata, Polska była wtedy na 7 miejscu. Poniższa tabela była sporządzona w maju 2016, oprócz danych o inflacji i stopach procentowych zawiera również inne wskaźniki ekonomiczne dla tych krajów.

Opracowanie wlasne www.panbartek.pl na podstawie danych www.tradingeconomics.com

Ówczesna polityka makroekonomiczna Polski (końcówka rzadów PO-PSL i końcówka prezesury Marka Belki w NBP) były w tamtym momencie niekorzystne dla rozwoju gospodarczego Polski – polityka monetarna NBP była zbyt restrykcyjna. Firmy nie były chętne do brania kredytów i inwestowania w rozwój i nowe przedsięwzięcia, które zawsze wiążą się z ryzykiem, skoro miały gwarantowane realne 2% zysku na lokatach. To wiązało się jednak z ok dwa razy wyższym bezrobociem niż to, które mamy obecnie (w 2016 roku było to 10%, teraz 5%).

Polityka rządów PiS oraz prezesa Glapińskiego jest odwrotna. O ile początkowe posunięcia rządowe PiS związane z programem 500+, który pobudził popyt w gospodarce z punktu widzenia polityki rozwojwej było dobrym posunięciem, o tyle dalsze programy socjalne i oraz utrzymywanie zerowych stóp procentowych przy rosnącej inflacji jest już poważnym zagrożeniem dla gospodarki, ponieważ prowadzi do sztucznego utrzymania zatrudnienia tam gdzie nie jest potrzebne oraz do baniek spekulacyjnych na rynku nieruchomości oraz rynkach akcji.

Mimo spadku popytu na wynajem lokali, zwłaszcza biurowych, popyt na mieszkania nie zmalał, a wręcz przeciwnie, wzrósł. Polacy masowo biorą tanie kredyty kupując spekulacyjnie nieruchomości, w tym mieszkania do tzw. “chowu klatkowego”, a więc zbudowane po taniości bez odpowiedniej infrastruktury, na ciasnych osiedlach. Często też nie po to, żeby w nich mieszkać, lecz po to, by ulokować w nich kapitał i zarobić. Dane za marzec 2021 pokazują, że popyt na kredyty wzrósł najmocniej od 10 lat, aż o 36,8%!

https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/mieszkania-bez-wkladu-wlasnego-rzad-ma-nowy-pomysl-na-pomoc-dla-mlodych/tkckwpq

Jak by tego mało, rząd planuje dodatkowo wesprzeć kupujących mieszkania, poprzez zagwarantowanie im wkładu własnego. Zatem zarówno polityka fiskalna – rządowa jak i monetarna – banku centralnego to świadome windowanie cen nieruchomości i nakręcanie bańki spekulacyjnej. Zwłaszcza, że dzieje się to w dobie kryzysu i niepewności oraz fatalnych warunkach demograficznych w Kraju – umiera rekordowa ilość osób, a dzietność jest na rekordowo niskim poziomie i nie zapowiada się, by moda na duże rodziny wróciła.

Ujemne realne stopy procentowe powodują, ze oprócz nieruchomości, kapitał szuka zysków na giełdach. I tak się dzieje również na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, a najlepiej pokazuje to indeks małych spółek SWIG80, który mimo kryzysu gospodarczego spowodowanego COVIDEM jest obecnie najwyżej od ponad 10 lat, a kursy większości tych spółek w ciągu roku wzrosły o ponad 100%.

https://stooq.com/q/?s=swig80&c=20y&t=c&a=ln&b=1

Podsumowanie:

Prezes Adam Głapiński mówi o sobie, że jest konserwatystą. Niestety są to tylko słowa, bo konserwatywne podejście do polityki pieniężnej powinno być nastawione na zachowanie wartości pieniądza, a nie tworzenie baniek spekulacyjnych oraz ryzyka wzrostu inflacji, a w konsekwencji ryzyka załamania kursu walutowego.

Większość kredytobiorców nie jest świadoma tego, jaki wpływ na ratę kredytu ma wzrost oprocentowania. Obecne oprocentowanie kredytów na poziomie 0,2% plus marza, to ok 2%. W przypadku rozchwiania inflacji i kursu walutowego, oprocentowanie może wzrosnąć do 5, albo i 10%, a wysokość rady kredytu się podwoi.

Nieustanne powtarzanie i przyzwyczajanie opinii publicznej, że stopy procentowe pozostaną rekordowo niskie za całej jego kadencji a pewnie i dłużej, jest jak mówienie przez doradców kredytowych w 2007 roku, że kurs franka spada więc będzie dalej spadał, więc trzeba brać we franku kredyt, to się zarobi i na wzroście wartości nieruchomości, a i kredytu będzie mniej do spłaty. W efekcie masę osób wzięło kredyty frankowe po kursie ok 2,00-2,20 zł, po czym kurs franka wystrzelił najpierw na 3 zł, a potem na 4 zł i taki jest do tej pory.

https://stooq.com/c/?s=chfpln&c=20y&t=c&a=ln&b&svg

Czy rząd lub NBP ostrzegał wtedy przed nadmiernym zadłużaniem się społeczeństwa w kredyty walutowe? Nie. Wszyscy się cieszyli, że gospodarka hula, deweloperzy budują i sprzedają, banki wciskają kredyty i rżną klientów na walutowych spreadach, a ludzie cieszyli się, że w końcu mają własne mieszkanie…

Obecnie sytuacja może być podobna, tylko zamiast spadającego kursu franka i masowych kredytów walutowych, mamy spadające oprocentowanie złotówki i masowe kredyty złotowe. W przypadku konieczności podniesienia stóp procentowych, efekt będzie podobny, a odczuje to cała gospodarka i społeczeństwo. Starzejące się społeczeństwo, ze słabą demografią i coraz bardziej wygodnym i zdemoralizowanym młodym pokoleniem, zapatrzonym w telefon i samych siebie.

Oby rozwiązaniem na kryzys nie okazał się powrót do komunizmu, co niestety staje się coraz bardziej realne. Eliminacja niezależnej klasy średniej i uzależnienie społeczeństwa od władzy rządowej i korporacji niestety przybrało w ostatnim czasie na sile…

Poniżej wcześniejsze wpisy w tematyce NBP i polityki monetarnej:

W Wieliczce powstanie stacja kosmiczna. ;-)

Zagraniczne media donoszą, że w Wieliczce powstanie stacja lotów kosmicznych. Inwestorem ma byc amerykanska firma SpaceXXX.Poniżej tłumaczenie z angielskiego.

Może być zdjęciem przedstawiającym ‎na świeżym powietrzu i ‎tekst „‎BCC NEWS WORLD NEWS POLITICS BUSINESS TECH CELEBS POPULAR A space station will be built in Wieliczka. 曲Thu,01Ap202 former landfill Barycz Wieliczka develop investment transformed nto space flight station. The this time fhe allows obtain special which Commune y the include commune future company buying Sp. out the plans provide space Regiona Director .m wanted huge avoid but co-investor protests, nformationwith alsoa socie Wieliczka design documentation station adjusting provisions fthe Polish poviat. probably popularity when space operating which SpaceXXX company's standards. Translation works begin soon. ۔dsace Astronomical already‎”‎‎

W Wieliczce powstanie stacja kosmiczna.Tereny dawnego składowiska odpadów na Baryczy w Wieliczce zamienią się w stację lotów kosmicznych. Władze Wieliczki chcą w ten sposób zagospodarować ten teren, a zarazem rozwinąć turystykę, która do tej pory sprowadzała się tylko do kopalni soli.„Lokalizacja inwestycji na terenie byłego wysypiska śmieci pozwala nam na uzyskanie specjalnej unijnej dotacji z programu zagospodarowania terenów wysypiskowych. Koszty szacujemy na ok 100 mln, ale wkład gminy wyniesie tylko 40%.” – mówi nieoficjalnie przedstawiciel Gminy Wieliczka. „Wieliczka do tej pory kojarzyła się z podziemiami kopalni soli. Chcemy to zmienić, teraz patrzymy w przyszłość, w górę, w przestrzeń kosmiczną.” – kontynuuje urzędnik.W tym celu gmina tworzy spółkę Kosmiczne Miasto Sp. z o. o., w skład zarządu której wejdą przedstawiciele miasta i współinwestora z USA.Jak się dowiedzieliśmy, Wieliczka nawiązała współpracę z amerykańską firmą SpaceXXX, która planuje obsługiwać komercyjne podróże kosmiczne. Ich wahadłowce mogą startować i lądować w dowolnych miejscach na ziemi, zaopatrzonych w odpowiednią infrastrukturę. Strategia handlowa firmy zakłada, iż klienci startujący w kosmiczną podróż z USA, będą mieć możliwość wylądowania w różnych częściach świata. Jednym z tych miejsc będzie Wieliczka. Turyści wykupujący bilet na kosmiczny lot mieliby okazję zobaczyć ziemię nie tylko z odległej przestrzeni, ale i „od środka”, w kopalni.Sprawa była do tej pory owiana tajemnicą, ponieważ współinwestor z USA wahał się co do lokalizacji, a władze Wieliczki chciały uniknąć ewentualnych protestów społecznych, by nie spłoszyć inwestora i nie stracić okazji na ogromną dotację unijną.Informacje potwierdziliśmy u Dyrektora Regionalnego firmy SpaceXXX na Europę, Marco Van Bastena, który odpowiedział na nasze zapytanie e-mail. „Poważnie rozważamy współpracę z Wieliczką. Myśleliśmy jeszcze o Bochni, bo tam również jest kopalnia turystyczna, lecz tamtejsze władze nie wyrażały entuzjazmu z powodu braku pieniędzy i potencjalnych protestów społecznych. W Wieliczce tych problemów nie ma”.Firma SpaceXXX przesłała już do Wieliczki dokumentację projektową stacji kosmicznej odpowiadającej standardom firmy. Wkrótce rozpoczną się prace tłumaczeniowe i dostosowania projektu do przepisów polskiego prawa budowlanego.To druga kosmiczna inwestycja w powiecie wielickim. W sąsiednich Niepołomicach działa już Obserwatorium Astronomiczne, które zapewne zyska na popularności kiedy kosmiczne wahadłowce zaczną lądować w Wieliczce.

1 kwietnia 2021 😉

Wielicki program Senior 90+. Pionierski projekt, czy bubel prawny?

Grafika zaczerpnięta z materiałów programu “90-siątka”

AKTUALIZACJA 11.06.2021 : uwagi do programu zostały zgłoszone do Woj e wody jako organu nadzoru, który podzielił wątpliwości i skierował skarge do sądu administracyjnego.

26 marca 2021 Rada Miejska w Wieliczce uchwaliła Program Wsparcia Seniorów “90-siątka”, który w założeniu ma wesprzeć osoby w wieku ponad 90 lat zamieszkujące w Wieliczce. Burmistrz i jego radni już ogłosili w mediach sukces. Jest jednak sporo wątpliwości prawnych, co może być powodem unieważnienia programu przez Wojewodę, a jeśli nawet Wojewoda się zgodzi, to niejasne są kwestie podatkowe...

Program poparli niemal wszyscy radni miejscy – z wyjątkiem najmłodszego Kamila Jastrzębskiego – który świadomie zagłosował przeciw, podkreślając to na Facebooku i zarzucając wątpliwe uzasadnienie formalno-prawe i merytoryczne.

https://www.facebook.com/Kamil.Jastrzebski11/posts/1590619767809266

Wątpliwości Kamila są słuszne. Być może wątpliwości miało więcej radnych, ale dyskusja została ucięta przez większość radnych z obozu burmistrza Artura Kozioła, przez co część radnych, np Michał Roehlich , który zgłosił się do dyskusji, nie mogła się wypowiedzieć. Tu lista głosujących za skróceniem dyskusji w temacie programu 90+.:

http://www.wieliczka.esesja.pl/glosowanie/537380/cc800632fadc421

Ja osobiście już 22 lutego 2021 jak tylko pojawił się ten pomysł w mediach, poddawałem w wątpliwość podstawy prawne takiego programu.
Tu link do mojego posta w tej sprawie na grupie Wieliczanie i Wieliczka

Nie będę się tu na blogu koncentrował na tym czy ten program w zamyśle jest słuszny, czy nie. Wg mnie nie, bo wiek nie świadczy o potrzebach, a cały ten program uważam za propagandowo-wizerunkowa zagrywkę. burmistrza, który chce ocieplić wizerunek, a być może też z premedytacją pokazać, że on jest dobry, a Wojewoda zły…

Skoncentruje się na aspektach prawnych, czyli nudnych i niezrozumiałych dla przeciętnego obywatela, ale najistotniejszych, ponieważ mogą one spowodować iż cały misterny plan legnie w gruzach z powodu odrzucenia go przez Wojewodę.

Ten nowatorski Wielicki program oparty jest na Ustawie o Pomocy społecznej, a konkretnie na Art 17, ust.2 pkt 4, który mówi, że do zadań gminy należy ” podejmowanie innych zadań z zakresu pomocy społecznej wynikających z rozeznanych potrzeb gminy, w tym tworzenie i realizacja programów osłonowych”.

W skrócie zatem wielicki program “90siątka ” jest tzw “programem osłonowym” w ramach tego programu gmina chce wypłacać świadczenia pieniężne na dowolny cel, bez względu na dochód osoby, warunkując to w zasadzie jedynie wiekiem. I tu jest zasadniczy problem.

Przeglądając programy osłonowe tworzone na tej podstawie prawnej, są to głównie programy wsparcia przez dożywianie dzieci, programy wsparcia i aktywizacji seniorów, program dopłat do leków czy dopłat do usług komunalnych, utworzenie Karty Seniora na wzór Karty Dużej Rodziny.

Przykładowo, parę miesięcy temu, w listopadzie 2020 r. Gmina Bochnia uchwaliła program osłonowy “Wspieraj Seniora”, polegający na tym, iż senior może zadzwonić go Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, który dla seniora wykona zakupy do 400 zł – ALE: na koszt seniora. Program polega tylko na tym, że gmina organizuje darmową usługę dostawy zakupów do domu, za zakupy płaci senior.
Szczegóły tego programu są tutaj:

Inny przykład programy osłonowego z Nowego Sącza – polegający na dopłatach do wody i ścieków dla najuboższych. Link tutaj.

Tu przykład programu osłonowego z gminy Wojnicz – polegający na dopłatach do leków dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Link tutaj

Tu przykład programu osłonowego Gminy Choroszczy polegający na zmniejszeniu opłaty za śmieci dla samotnych emerytów. Link tutaj

Przeglądając programy osłonowe innych gmin, trudno znależć taki, w którym gmina wypłacałaby świadczenie pieniężne na dowolny cel bez kryterium dochodowego. Wielicki program jest zatem pionierski, jeśli zostanie zaakceptowany przez Wojewodę.

Wielicki program osłonowy dla seniorów 90+ zakłada wypłatę świadczeń pieniężnych 2 razy do roku po 500 zł na dowolny cel, bez względu na dochód tej osoby, czy dochód w rodzinie. Poniżej wzór wniosku:

http://www.wieliczka.esesja.pl/zalaczniki/125322/projekt-uchwaly-w-sprawie-programu-90tka_1166241.pdf

Dla wnikliwych szczegóły uchwały i programu dostępne są tutaj:

http://www.wieliczka.esesja.pl/zalaczniki/125322/projekt-uchwaly-w-sprawie-programu-90tka_1166241.pdf

Zasadniczą wątpliwością jest to, iż przedmiotem pomocy jest wypłacanie świadczenia pieniężnego. Prawo do świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej reguluje Ustawa o pomocy społecznej:

https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20040640593/U/D20040593Lj.pdf

Jak widać z art. 8 wynika dość jasno, że świadczenia pieniężne z pomocy społecznej przysługują osobom i rodzinom nie przekraczającym określonego dochodu na osobę.

Art. 36 ustawy o pomocy społecznej precyzuje co jest świadczeniem z pomocy społecznej, zatem gmina wypłacając świadczenie pieniężne powinna określić jakiego rodzaju świadczenie pieniężne to jest.

https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20040640593/U/D20040593Lj.pdf

Jak widać ustawa dość wąsko określa co może być świadczeniem z pomocy społecznej, w tym świadczeniem pieniężnym, a każde z nich jest zdefiniowane i obłożone warunkami.

Kolejna wątpliwość dotyczy danych we wniosku, który nie wymaga podania numeru PESEL. Ustawa o pomocy społecznej wymaga prowadzenia rejestru z danymi osób ubiegających się o świadczenia z pomocy społecznej i korzystających z tej pomocy.

https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20040640593/U/D20040593Lj.pdf

Zatem podstawową kwestią jest pytanie, czy wypłacane świadczenie w ramach wielickiego programu “90-siątka” będzie rozumiane jako świadczenie pieniężne z pomocy społecznej, czy jako coś innego, co zaakceptuje urząd nadzoru, czyli Wojewoda. Jeśli to świadczenie zostanie zaakceptowane i będzie wypłacane, to kolejnym problemem mogą być kwestie podatkowe, bo pozostanie problem prawny, czy takie świadczenie nie będące formalnie “świadczeniem z pomocy społecznej”, będzie zwolnione z podatku dochodowego. Jeśli takim podatkiem zostałoby objęte, niewykluczone, iż 90 latkowie realnie dostawaliby dostawaliby 1000 zł rocznie, ale później musieliby od tego zapłacić 190 zł podatku dochodowego, a więc realna pomoc gminy wyniosłaby 810 zł.

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/341651,swiadczenia-z-pomocy-spolecznej-sa-zwolnione-z-podatku.html

Osobiście uważam, że wsparcie dla seniorów w Wieliczce można by wzorować na sprawdzonych programach – dopłat do leków lub usług komunalnych przy określeniu kryterium dochodowego, które gmina może sobie przecież ustalić wysoko. jedynie w celu spełnienia ustawowego wymogu.

Nagłaśnianie tego programu w mediach i robienie nadziei na finansową pomoc staruszkom i ich rodzinom w sytuacji tylu wątpliwości prawnych, wydaje się nieodpowiedzialne. W każdym razie powinny zostać rozwiane wątpliwości, by nie okazało się przypadkiem, że na skutek błędów prawnych staruszkowie będą mieli problemy podatkowe lub musieli zwrócić gminie nienależne świadczenia.

Tu link do posta o “Uchwaleniu 90-siątki” na profilu Porozumienie Samorządowe na FB – czyli ugrupowania zrzeszającego radnych z otoczenia burmistrza Artura Kozioła.

https://www.facebook.com/porozumienieklubradnych/posts/130107402390776

Ciekawe czy ta “UCHAWAŁA”nie okaże się U-CHA-CHA-CHA-WAŁĄ.

Burmistrz namawia już w mediach do składania wniosków:

https://dziennikpolski24.pl/wieliczka-1000-zl-z-budzetu-gminy-dla-mieszkancow-w-wieku-90-mozna-skladac-wnioski-o-nowe-swiadczenia/ar/c1-15527275

Tymczasem Wojewoda Śląski zablokował osłonowy program dopłat do ogrzewania uchwalony w lutym 2021 przez Radę Miasta Gliwice. Mimo, iż program dopłat zawierał próg dochodowy dla beneficjentów oraz był ukierunkowany na cel, to Wojewoda Uznał brak podstawy prawnej dla takiego programu dopłat.

https://gliwice.wyborcza.pl/gliwice/7,95519,26967063,nawet-1400-zl-rocznie-dla-mieszkanca-wojewoda-zablokowal-plan.html

Listy do sołtysów i przewodniczących osiedli w sprawie inicjatywy referendum

25 lutego 2020 zostały wysłane pocztą tradycyjną listy do 27 sołtysów i przewodniczących osiedli, których dane adresowe były podane na stronach Biuletynu Informacji Publicznej Gminy Wieliczka.

Do każdego listu zostały dołączone 5 kart podpisów.

Treść listu poniżej:

Strumiany, 22.01.2021

Pragnę poinformować, iż jako grupa mieszkańców rozpoczęliśmy zbiórkę podpisów pod referendum w sprawie odwołania Artura Kozioła z funkcji burmistrza. Chcemy, by mieszkańcy wypowiedzieli się przy urnach, czy nadal wyrażają poparcie dla obecnego burmistrza. Referendum w demokracji jest czymś naturalnym, a środek kadencji to dobry moment, by powiedzieć sprawdzam, zwłaszcza, że jest wiele ku temu powodów. Przesyłam materiały informacyjne oraz karty podpisów, zachęcam również do kontaktu telefonicznego lub e-mailem. By referendum się odbyło, do końca lutego musimy zebrać 5000 podpisów. Zbiórka podpisów przeciwko podwyżce opłat za śmieci, którą w 8 dni podpisało 3900 osób, wskazuje, że jest to realne.

Skąd ta inicjatywa? Nasze pełne uzasadnienie zawarte jest na plakatach i ulotkach oraz stronie internetowej www.panbartek.pl/referendum. Głównymi powodami utraty zaufania jest arogancja władzy i niegospodarność objawiająca się coraz wyższymi opłatami w naszej gminie, które są jednymi z najwyższych w regionie. Mimo, iż ponosimy tak wysokie opłaty, a gmina jeszcze dopłaca do ścieków i śmieci z naszych podatków, sytuacja finansowa zakładu komunalnego jest fatalna. W roku 2019 strata ZGK wyniosła 3,6 mln zł, a nierozliczone straty z lat ubiegłych wyniosły 4,8 mln zł. W opinii biegłego rewidenta sprawdzającego finanse ZGK w Wieliczce za 2019 rok, na stronie 2 widnieje zapis, iż „sytuacja finansowa może stanowić zagrożenie utraty płynności finansowej Spółki i świadczy o istotnej niepewności, co do zdolności Spółki do kontynuacji działalności”. Na tle zakładów komunalnych innych gmin, sytuacja wielickiego ZGK razi w oczy, ponieważ niemal wszystkie zakłady okolicznych gmin są rentowne mając znacznie mniejsze zadłużenie oraz spore zasoby pieniężne.

W uproszczeniu można powiedzieć, że wielicki zakład komunalny jest na skraju bankructwa, co oczywiście się nie stanie, ponieważ gmina z naszych podatków zawsze może pokryć straty i zasilić zakład w gotówkę. Trzeba jednak mieć świadomość, że odbywa się to kosztem budowy i remontów infrastruktury, np. dróg, chodników, remontów szkół i przedszkoli. Zakład komunalny powinien być rentowny i generować zyski, które następnie będą inwestowane w rozwój czy wymianę infrastruktury, tak jak to się dzieje w innych gminach. Dalsza niegospodarność będzie prowadziła do kolejnych podwyżek opłat lub ciągłego dotowania zakładu komunalnego z naszych podatków, które przeznaczone powinny być na inne cele. Fatalna kondycja finansowa ZGK nie przeszkadza burmistrzowi w zatrudnianiu dwóch prezesów w zarządzie, z których każdy kosztuje nas ok 170 tys. rocznie.

Oczywiście burmistrz tłumaczy podwyżki opłat tym, że wszędzie one są, wybiórczo podając ceny śmieci w gminach, gdzie są one najwyższe, a nie wspominając o wielu gminach w Małopolsce, gdzie opłaty za śmieci wynoszą mniej niż 20 zł od osoby, a nawet  11,50 od osoby (gmina Dębno koło Brzeska, Małopolska). Nie wspomina również o tym, że gminy mające wyższą stawkę za śmieci niż Wieliczka, ustaliły również znacznie wyższe ulgi za kompostownik, np. Gmina Wielka Wieś – 8 zł, Kraków, Gdów – 4 zł, Zabierzów, Zielonki Skawina – 3 zł. W Wieliczce jest to tylko 1 zł – choć póki co wielu mieszkańców nawet o tym nie wie, bo nie przeprowadzono akcji informacyjnej.

Nasz wielki niepokój budzi też nagła decyzja rozbudowy gminnej przychodni o „niby-szpital”. Pod koniec roku został ogłoszony przetarg, a w najbliższych dniach poznamy oferty wykonawców. Naszym zdaniem ogłoszenie przetargu na tak kosztowną inwestycję w tym miejscu, w całości na kredyt, bez konsultacji społecznych i rzetelnych analiz finansowych, przy sprzeciwie personelu medycznego, jest nieodpowiedzialnym zachowaniem, które trzeba zatrzymać. Forsowanie tej rozbudowy na siłę może spowodować organizacyjny chaos w przychodni na ul. Szpunara, której funkcjonowanie już obecnie jest dalekie od oczekiwań mieszkańców, a ponadto obarczyć gminny budżet ogromnymi kosztami utrzymania w przyszłych latach.

Zwracam się do Państwa jako przedstawicieli mieszkańców o zapoznanie się z naszą argumentacją, zrozumienie naszych motywów działania oraz wsparcie tej inicjatywy, ponieważ kontynuacja nieodpowiedzialnych i niegospodarnych działań burmistrza i jego otoczenia, prędzej czy później uderzy w nas, mieszkańców. Jeśli nie wyższymi opłatami, to brakiem budowy czy modernizacji infrastruktury i obiektów użyteczności publicznej, na które mieszkańcy czekają wiele lat.

Niniejsze pismo przesyłane jest do Sołtysów i Przewodniczących Osiedli, których adres widnieje na stronach BIP Miasta i Gminy Wieliczka, a koszty ich wysyłki pokryte są z prywatnych pieniędzy komitetu referendalnego.

Bartłomiej Krzych ze Strumian – pełnomocnik grupy mieszkańców – inicjatora referendum

Odpowiedź do burmistrza w kwestii “sprostowania nieprawdziwych informacji” przez komitet referendum

W dniu 4 lutego, na skutek kolejnych 4 pism poleconych, została droga mejlową został wysłana do burmistrza poniższa pisemna odpowiedź.

Nagranie z odpowiedzi w formie 20 minutowej prezentacji pod urzędem jest dostępne na stronach redakcji Glos24, w poniższym linku:
https://glos24.pl/referendum-w-wieliczce-bartlomiej-krzych-chcemy-zeby-urzad-sprostowal-swoje-informacje

Strumiany, 02.02.2021

Bartłomiej Krzych

kontakt@panbartek.pl

Sz. P. Artur Kozioł

Burmistrz Miasta i Gminy Wieliczka

ODPOWIEDŹ PEŁNOMOCNIKA KOMITETU REFERENDUM NA ZARZUTY BURMISTRZA WIELICZKI O CELOWE WPROWADZANIE MIESZKAŃCÓW W BŁĄD PRZEZ KOMITET.

Panie Burmistrzu!

W odniesieniu do kolejnych 4 pism poleconych, otrzymanych przeze mnie w dn. 01.02.2021, będących „niby odpowiedziami” na moje 4 wnioski o udzielenie informacji publicznej, a w praktyce kolejnymi wezwaniami do sprostowania informacji dotyczących referendum, informuję co następuje.

Wysłane 4 wnioski o udzielenie informacji z dn. 12.01.2021 są indywidualną, osobną sprawą jednego obywatela, a nie grupy mieszkańców, będącej inicjatorem referendum. O ile rozumiem, że odpowiedzi na zapytania dotyczące ścieków wymagają czasu, o tyle zapytanie dotyczące wody pitnej dotyczyło sprawy, która powinna być urzędowi znana bez większych przygotowań. Brak udzielenia odpowiedzi na wszystkie pytania uważam za pójście na łatwiznę i naruszenie przepisów.

Co do kolejnego, trzeciego już pisemnego wezwania do sprostowania informacji dotyczących referendum, zwracam uwagę, iż pismo z dnia 5.01.2021 nie jest żadnym wnioskiem, a jedynie powiadomieniem o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum. Ewentualny wniosek o przeprowadzenie referendum, po uzbieraniu wymaganej ustawą ilości podpisów, zostanie złożony do Komisarza Wyborczego w Krakowie II, który jest „organem wiodącym” w sprawach odwołania organów samorządu terytorialnego. Dziękuję zarazem za wysłanie potwierdzenia otrzymania zawiadomienia oraz informację o ilości mieszkańców uprawnionych do głosowania.

Zwracam również uwagę, iż wedle art. 12 ustawy o referendum lokalnym w/w powiadomienie nie wymaga własnoręcznych podpisów osób będących w grupie mieszkańców – choć dla podtrzymania zwyczaju takie własnoręczne podpisy oryginalne zostały złożone na powiadomieniu do komisarza wyborczego, a kserokopia została złożona do burmistrza. Zaznaczam, że obydwa wymagane prawem powiadomienia były własnoręcznie podpisane przez pełnomocnika inicjatora referendum. Wspomniany art. 12 nie wymaga również dołączenia uzasadnienia do zawiadomienia, lecz i ono zostało z grzeczności dołączone zarówno w zawiadomieniu do komisarza jak i burmistrza.

Art. 13 ustawy o referendum wymaga od inicjatora referendum (w naszym przypadku grupy 12 mieszkańców) podania, na swój koszt, do publicznej wiadomości informacji zawierającej przedmiot zamierzonego referendum, pytanie referendalne oraz uzasadnienie odwołania. Obowiązek ten wypełniamy poprzez plakaty, ulotki oraz informacje na stronie www.panbartek.pl. Dodatkowo, postaraliśmy się, by w miarę możliwości karty podpisów zawierały również informacje, wymagane przez art. 13 – aby każdy podpisujący mógł się bez problemu zapoznać z inicjatywą pod jaką się podpisuje.

Ustawa o referendum lokalnym nie definiuje co powinno zawierać uzasadnienie. Jest czymś naturalnym i oczywistym, iż zarzuty inicjatora referendum będą negowane przez burmistrza, którego chce się odwołać. Zatem uzasadnienie inicjatywy referendum może być subiektywne i sprzeczne z tym, co burmistrz uważa za słuszne, co nie jest żadnym naruszeniem prawa. Co więcej, uzasadnienie mogłoby zawierać informacje krytykujące na przykład cechy osobowe wizerunku lub charakteru burmistrza lub nawet negatywne epizody z życia prywatnego, publicznego czy politycznego, o ile oczywiście byłyby one prawdziwe. W naszym uzasadnieniu skupiliśmy się jedynie na krytyce działań które są bezpośrednio lub pośrednio w kompetencji burmistrza, dotyczących głównie tej kadencji.

Zarzuty wobec burmistrza, będące uzasadnieniem naszej inicjatywy referendalnej, zostały ujęte w 5 punktach, w którym każdy został poparty przykładami. Pierwszym, podstawowym zarzutem są rosnące opłaty w Wieliczce do poziomów wyższych średnio o ok 20% niż w sąsiednich gminach, np. w Krakowie. Przedstawione przez nas koszty życia zostały wyliczone na grudzień z najwyższą starannością i rzetelnością według tych samych zasad dla wszystkich gmin. Zatem nie uwzględnialiśmy dopłat z podatków do ścieków zarówno w Wieliczce, jak i innych gminach. Prezentowana przez urząd tabela kosztów, wykonana na styczeń, nawet przy uwzględnieniu dopłat gminy Wieliczka do ścieków, gdyby była policzona rzetelnie, również stawiałaby Wieliczkę na 1 miejscu tego rankingu (dla Wielkiej Wsi w styczniu są niższe stawki za wodę i ścieki niż użyto w tabeli). Zwłaszcza gdyby ujęto ulgi na kompostownik, które z mocy ustawy od stycznia wszystkie z analizowanych 10 gmin wprowadziły.

Drugim, równie ważnym zarzutem co pierwszy, jest zadłużanie gminy na nieprzemyślane inwestycje. Te inwestycje zostały przez nas wymienione w uzasadnieniu. Jedną z nich jest decyzja o rozbudowie przychodni na ul. Szpunara, w całości na kredyt ok 14 mln zł. Dowodów na to, iż jest to nieprzemyślana decyzja można by podać wiele, ale wystarczy chyba to, że w trakcie przetargu zmieniono nazwę inwestycji. Jak widać burmistrz sam nie wie co chce zbudować i po co. Należy zaznaczyć, że oczekiwania mieszkańców co do przychodni na ul. Szpunara są zupełnie inne, niż rozbudowa. Brakuje tam przede wszystkim parkingów oraz personelu, który w należyty sposób obsługiwałby pacjentów i odbierał telefony.

Trzecim punktem jest zaniedbanie ładu przestrzennego i infrastruktury. W tym temacie można by wiele pisać. To co zrobiono w miejscowym planie obszaru B (sołectwa) w 2016 roku, to coś niewiarygodnego. Planowanie tak intensywnej zabudowy na terenach, gdzie nie ma zupełnie infrastruktury, w oderwaniu od ustaleń studium, jest czymś skrajnie nieodpowiedzialnym. O zaniedbanej infrastrukturze można by pisać godzinami, jednak w naszej opinii wystarczy zupełny brak infrastruktury rowerowej w mieście i sołectwach, a przecież przed wyborami gwarantowano 25 km tras rowerowych do końca 2019 roku.

Czwarty punkt to brak troski o zdrowie mieszkańców i środowisko. Skażenie wody w lipcu 2020 otworzyło mieszkańcom oczy na to, jak często badana jest woda w wodociągu. Większość mieszkańców do tej pory nie potrafi uwierzyć, że gmina oszczędza na badaniach wody pitnej nie przeprowadzając czasem żadnego badania przez miesiąc. Wylewanie się ścieków do potoków całymi dniami jest udokumentowane protokołami z kontroli WIOŚ, czego dowodem jest również to, że ZGK musiało zlikwidować nielegalne ujście ścieków do potoku Węgrzcanka w Węgrzcach Wielkich.

Piąty punkt, czyli brak poszanowania praw obywatelskich, jest w pełni zasadny. Regulamin budżetu obywatelskiego został złamany zarówno w 2019 roku, kiedy nie wykonano ścieżki spacerowej w Strumianach, jak i w 2020 roku, kiedy nie przeprowadzono glosowania nie wyłoniono zadań, które powinny się znaleźć w projekcie uchwały budżetowej. Dodatkowo pragnę zauważyć, iż skarga na zastępcę burmistrza, Pana Piotra Krupę, reprezentującego na sesjach burmistrza, została uznana za bezzasadną nie przez Radę Miejską, ale przez sekretarza gminy, który też reprezentuje burmistrza. A skarga ta była ewidentnie zasadna.

Podsumowując, po przeanalizowaniu zarzutów wobec burmistrza, które są zarazem uzasadnieniem naszej inicjatywy przeprowadzenia referendum, pozostajemy na stanowisku, że są one wystarczająco sprecyzowane, zasadne, oparte na faktach i w żadnym przypadku nie wprowadzają mieszkańców w błąd.

Pragnę na koniec zaznaczyć, iż w dniu 27.01.2021 pod magistratem odbyła się prezentacja wyjaśniająca nasze zarzuty wobec burmistrza, a dzień wcześniej drogą e-mailową zostało wysłane zaproszenie na tę prezentację. Podczas tej prezentacji zostało ukazane, że mimo wyższych opłat za usługi komunalne w Wieliczce, wielicki zakład komunalny jest na skraju bankructwa, podczas gdy w innych gminach o niższych opłatach, zakłady komunalne są rentowne. Opinia biegłego rewidenta z badania finansów ZGK za rok 2019 na stronie nr 2 stwierdza, iż spółce grozi utrata płynności finansowej oraz istnieje niepewność co do kontynuacji działalności spółki. Polecam uwadze załączone na ostatniej stronie tabele, które były przedstawiane publicznie na prezentacji pod urzędem.

Niestety burmistrz ani nikt z przedstawicieli urzędu nie pojawił się na naszej prezentacji, którą celowo zrobiliśmy pod urzędem, aby ułatwić Państwu udział. Dowodzi to jedynie temu, że nasze postulaty są zasadne, a burmistrz boi się konfrontacji i dyskusji na argumenty oraz woli prowadzić nieuczciwe praktyki dyskredytujące obywatelską inicjatywę zbiórki podpisów pod referendum.

Jako pełnomocnik inicjatora referendum zwracam się z prośbą o sprostowanie błędnych danych zawartych w tabeli kosztów życia upublicznianych przez urząd oraz zaprzestanie nieuczciwych praktyk, które dyskredytują grupę mieszkańców i mają na celu ograniczenie wolności słowa i korzystania z praw obywatelskich.

Referendum w demokracji jest czymś normalnym, z czym władza samorządowa powinna się liczyć, zwłaszcza jeśli nie dotrzymuje obietnic wyborczych, zadłuża gminę na niekonsultowane i nieprzemyślane inwestycje oraz drastycznie podnosi opłaty i podatki.

Bartłomiej Krzych

Pełnomocnik inicjatora referendum

w sprawie odwołania Artura Kozioła

z funkcji burmistrza Wieliczki

P.S. Wysyłanie do mnie 4 osobnych listów poleconych w podobnej sprawie, w ciągu jednego dnia, jest naciąganiem gminy na niepotrzebne koszty oraz kolejnym dowodem na niegospodarność.

DANE KOMITETU REFERENDUM

DANE BURMISTRZA

DANE KOMITETU REFERENDUM

Kontrowersje wokół (roz)budowy szkoły w „Śledziokotowie”.

29 stycznia 2021 radni miejscy w Wieliczce zgodzili się na zakup działek w Kokotowie, na których ma powstać nowy budynek „Szkoły w Śledziejowicach”. Tak. Drugą szkoła w Śledziejowicach zaplanowano w Kokotowie. Kontrowersji jest jednak więcej.

geoportal.gov.pl

Propozycja tych uchwał została wrzucona z zaskoczenia, nie było jej w pierwotnym porządku obrad. To częste zagranie, które stosuje burmistrz, żeby ogłupić radnych, by przed głosowaniem nie mogli się przygotować. Oczywiście radni wszyscy się zgodzili, nie znając ważnych szczegółów, jak na przykład ceny po jakiej te działki mają być kupione. Projekty uchwał ze zgodą na zakup działek dostępne sa na tej stronie (pkt 6 i 7)
http://www.wieliczka.esesja.pl/posiedzenie/3d169045-0da6-4

Sprzedawcy tych działek pod budowę szkoły powinni być zadowoleni – bo sprzedają tereny nieuzbrojone – pola bez dojazdu, które nie są zbyt atrakcyjna dla innych inwestorów. A przy ustalaniu ceny burmistrz, skoro już ogłosił zakup publicznie, będzie na straconej pozycji negocjacyjnej – bo brak zakupu będzie porażką wizerunkową.

Poniekąd jest to podobna sytuacja jak przy działce pod przedszkole w Koźmicach Wielkich, gdzie gmina kupiła hektar mokradeł (tutaj artykuł o tym w serwisie glos24). Podobnie tutaj gmina ma zakupić (bo to jedynie zgoda na zakup) ok hektar pól – łąk. Teren nie ma dojazdu drogą gminną, nie ma podłączonych mediów – ani wody, ani kanalizacji.

W budżecie gminy na 2021 rok utworzono pozycję “Rozbudowa szkoły w Śledziejowicach”. W zasadzie nie wiadomo, czy będzie to w końcu budowa, czy rozbudowa, ponieważ wygląda na to, ze nowy budynek miałby powstać ok 150 metrów od istniejącego.

Przede wszystkim, lokalizacja to to autorytarna decyzja kilku osób z kręgu burmistrza, nie poparta analizami i nie konsultowana społecznie z mieszkańcami, którzy takich konsultacji się domagali. W październiku grupa mieszkańców złożyła pisemny wniosek do sołtys Śledziejowic o zebranie wiejskie w tej sprawie – niestety nie odbyło się ono z uwagi na restrykcje covidowe. Tutaj wniosek mieszkańców:

https://sledziejowice.pl/?p=122

Mieszkańcy chcieli poznać jakie są zamiary gminy np. co do lokalizacji nowych budynków oraz omówić cele, na jakie będą rozdysponowane środki sołeckie, które Śledziejowice mają do dyspozycji ze sprzedanej działki w strefie. Warto tu zaznaczyć, iż na zebraniu wiejskim w Śledziejowicach we wrześniu 2020 roku, mieszkańcy podkreślali, że nie godzą się na przeznaczenie środków na budowę szkoły, przegłosowano miedzy innymi wniosek, by część środków przeznaczyć na remont dróg, m.in. ul. Różanej.

Jak się okazało 29 stycznia, Sołtys Śledziejowic podpisała się pod pismem, w którym twierdzi, że zakup tych działek pod szkołę jest realizacją uchwały zebrania wiejskiego. Tu pismo, które przedłożone zostało radnym.

Urząd Miasta i Gminy Wieliczka

Jest to nieprawda oraz przekroczenie uprawnień przez sołtys Śledziejowic, ponieważ żadnej takiej uchwały zebrania wiejskiego nie było, a to zebranie wiejskie decyduje o przeznaczeniu środków ze sprzedaży mienia. W uchwale zebrania wiejskiego, będącej zgoda na sprzedaż „pastwisk” w strefie gospodarczej w Kokotowie, nie było żadnego zapisu, o przeznaczeniu środków ze sprzedaży działek na budowę szkoły, a jedynie zapis, że 50% ceny sprzedaży będzie dochodem gminy – reszta sołectwa. Tu uchwała zebrania wiejskiego w tej sprawie:

Urząd Miasta i Gminy Wieliczka

Żadna szkoła w gminie nigdy nie była budowana ze pieniędzy sołeckich. Działanie Sołtys Śledziejowic jest działaniem wbrew woli mieszkańców oraz na szkodę sołectwa. Budowa szkoły powinna być sfinansowana z budżetu gminy, a pieniądze wiejskie (mowa o ok 5 mln zł) przeznaczone na inne cele sołectwa, np. budowa dróg chodników, czy zakup terenów pod rekreacje, czy choćby Sali Gimnastycznej będącej mieniem wiejskim, które dawałoby dodatkowe coroczne dochody sołectwu Śledziejowice.

Kolejna kontrowersja to lokalizacja. Zakupione działki są przeznaczone w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego pod budownictwo jednorodzinne, co znacznie utrudnia budowę szkoły wraz z salą gimnastyczną. No chyba, że zrobi się to bezprawnie z naruszeniem tych zapisów.

maps.google.com

Podstawowym przeznaczeniem tych terenów jest zabudowa jednorodzinna, z możliwością wydzielenia w budynku mieszkalnym lokalu na cele usługowe. Jako dopuszczalne przeznaczenie ustala się lokalizacje zabudowy usługowej wolnostojącej oraz budowę urządzeń sportowych i rekreacyjnych, ale dla obiektów przeznaczenia dopuszczalnego jest dodatkowe obostrzenie, że nie może ona stanowić jedynie 40% powierzchni zainwestowania. Maksymalna wysokość budynku to 11 metrów oraz dach dwuspadowych lub czterospadowy z katem nachylenia od 35 do 45 stopni.

Pojawia się zatem pytanie o jakich gabarytach szkoły mówimy, jaki będzie dojazd i organizacja ruchu pojazdów, jak zorganizowana będzie komunikacja miedzy szkołami, gdzie będzie stołówka, czy dzieci będą na obiad podróżować z jednego budynku do drugiego w zimie? Którędy będzie poprowadzona kanalizacja, którędy woda? I czy w ogóle jest sens budować drugą szkołę przy istniejącej w tym miejscu i kumulować poranny ruch samochodowy?

Skąd ta nagła decyzja o zakupie działek? Poniekąd jest to decyzja propagandowa, ocieplająca wizerunek burmistrza w trudnym czasie zbiórki podpisów pod referendum. Część mieszkańców pomyśli, że burmistrz dobry, bo chce kupić działkę, budowa szkoły tuż tuż, więc realizuje obietnice. Dla przeciętnego mieszkańca, który nie wnika w szczegóły, jest to dobra wiadomość. Dla wnikającego w szczegóły, kontrowersji jak widać jest bardzo dużo. Być może chodzi o to, żeby szkołę „budować”, a nie zbudować, bo przecież zadanie pod nazwą „Rozbudowa szkoły w Śledziejowicach”  już trzeci rok widnieje w budżecie gminy, a mając na uwadze potencjalne przeszkody, szkoły tej nie będzie jeszcze przez 2-3 lata.

Z pewnością jest to dowód, że burmistrz wnioskował o środki z rządowej tarczy antykryzysowej na budowę szkoły w Śledziejowicach, nie mając pod nią ani działek, ani dokumentacji projektowej, a deklarując rozpoczęcie budowy w listopadzie 2020 roku… a potem użalał się w mediach, że nie dostał na to pieniędzy. Czy to jest poważny człowiek?

Budowę (BARDZO POTRZEBNEGO!!) kompleksu szkolnego na północy gminy można by bez przeszkód w sąsiednim sołectwie – Czarnochowice. Jest tam działka gminna w dogodnym miejscu, z infrastrukturą i korzystnymi zapisami planu zagospodarowania przestrzennego, które przewidują budowę obiektów oświatowych. Dodatkowo trzeba pamiętać, że to w Czarnochowicach w najbliższych latach przybędzie najwięcej mieszkańców, z racji przeznaczenia ogromnych obszarów pod zabudowie wielorodzinną (bloki). Po co mieszkańcy z olbrzymich, nowych osiedli z Czarnochowic mają krążyć i niepotrzebnie generować porannych ruch samochodowy w Śledziejowicach, który będzie sprzyjał korkom?

Pisałem o tym tutaj:
https://panbartek.pl/po-co-druga-szkola-w-sledziejowicach-skoro-lepiej-taniej-i-szybciej-w-czarnochowicach/