Sprzeciw wobec upomnienia za śmieci w Wieliczce

Sprawa wysyłania mieszkańcom gminy Wieliczka upomnień o rzekomych zaległościach za śmieci, za okres kiedy ponosili opłaty zgodnie z prawem, jest bez precedensu w Polsce.

Wpis dedykowany dla osób, którzy nie chcą płacić za urzędowe błędy i bezprawne działania burmistrza Artura Kozioła w sprawie opłat za śmieci.

W związku z wysyłaniem przez urząd Miasta i Gminy Wieliczka upomnień o rzekomych zaległościach w opłatach za śmieci do mieszkańców, którzy do czasu otrzymania zawiadomienia o nowej opłacie (wg stawki 30 zl za os ) płacili za śmieci wg starej stawki (25 zl), osobom, które nie godzą się na bezprawie i naliczanie zaległości z winy urzędu proponuję złożenie w gminie pisma z poniższym tekstem.

Rozumiem, że część mieszkańców Wieliczki woli dla świętego spokoju zapłacić zaległości i koszty upomnienia – ale warto mieć na uwadze, że wtedy tolerujemy i finansujemy bezprawne praktyki burmistrza Wieliczki.

Oprócz tego tekstu, jako przedstawiciel Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka, majac na uwadze interes publiczny, napisze pismo o wsparcie Rzecznika Praw Obywatelskich oraz informację do Urzędu Skarbowego w Wieliczce o tym, że działania gminy są bezprawne.

Warto mieć na uwadze, że burmistrz Wieliczki na przełomie roku 2020/2021 celowo wstrzymał wysłanie zawiadomień o podwyżce śmieci, bo prowadzona była zbiórka podpisów pod referendum. Zawiadomienia zostaly wyslane dopiero, jak sprawa zostala zgłoszona do prokuratury. Poniżej krótki reportaż w tej sprawie:

lub tutaj na Facebook na grupie Wieliczanie i Wieliczka:

https://www.facebook.com/groups/wieliczaniepl/posts/785200522148799/

A poniżej do POBRANIA proponowana treść pisma dla tych, którzy nie wiedzą co robić a nie godzą się na zapłatę rzekomych zaległości i kosztów upomnienia.

Tu można pobrać plik:

Tutaj wersja edytowalna w pliku Word:

Wystąpienie z „pozwem zbiorowym” które niektórzy sugerują, może być trudne.

Wydaje się, że jest ono możliwe na dalszym etapie (kiedy zostanie przez urząd wszczęte postępowanie egzekucyjne) z powództwa cywilnego na podstawie art 840 par 1 Kodeksu Postepowania Cywilnego, tj:

§ 1. Dłużnik może w drodze powództwa żądać pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności w całości lub części albo ograniczenia, jeżeli:
1) przeczy zdarzeniom, na których oparto wydanie klauzuli wykonalności, a w szczególności gdy kwestionuje istnienie obowiązku stwierdzonego tytułem egzekucyjnym niebędącym orzeczeniem sądu albo gdy kwestionuje przejście obowiązku mimo istnienia formalnego dokumentu stwierdzającego to przejście;

Z pobieżnej oceny prawnej na przeszkodzie może stanąć paragraf 2 art 840 Kodeksu Po stepowania Cywilnego, który mówi, że:

§ 2. Jeżeli podstawą egzekucji jest tytuł pochodzący od organu administracyjnego, do stwierdzenia, że zobowiązanie wygasło lub nie może być egzekwowane, powołany jest organ, od którego tytuł pochodzi.

https://arslege.pl/powodztwo-o-pozbawienie-wykonalnosci-lub-ograniczenie-tytulu-wykonawczego/k14/a10146/

Jeśli macie pytania lub kontakt z prawnikiem, który ma lepsze rozeznanie w sprawie i pomysł na lepsze działanie, to piszcie na e-mail: kontakt@panbartek.pl lub messengerem z Bartłomiej Krzych.

Sprawą po interwencji Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka zajął sie niezwłocznie Rzecznik Praw Obywatelskich, który zażądał od burmistrza Artura Kozioła wyjaśnień.

Burmistrz Wieliczki łamie umowy społeczne. Węgrzce zapłacą za długi gminy.

W projekcie budżetu na 2022 rok, burmistrz Wieliczki zaplanował 7 milionów wpływów ze sprzedaży działek w Węgrzcach Wielkich przy ul. Łąkowej, tzw. „koniku szachowym”. Ponadto, z kwoty 20 milionów złotych pozyskanych ze sprzedaży łąk na Pozogach (nowej strefy gospodarczej), dla Węgrzc ma być tylko 1 mln zł, zamiast umówionych 10 mln zł. Obie te kwestie są złamaniem ważnych umów społecznych, a w zasadzie oszustwem wobec sołectwa Węgrzce Wielkie, które ma pokryć spłatę ogromnych długów gminy.

Zacznijmy od pierwszej sprawy „konika” na u. Łąkowej, która jest pilna i bardzo ważna. O tym, że burmistrz chce sprzedać działki gminne w koniku uprzedzałem już rok temu, w sierpniu 2020. Wpis jest tutaj i kwestii w nim zawartych nie będę powtarzał.

Dla tych, którzy nie mają czasu wnikać w szczegóły, poniżej mapka, o które działki chodzi (działki granatowe, to działki gminne , zielone -prywatne).

Tak wygląda ten teren obecnie:

Z obu stron „konika” jest gęsta zabudowa mieszkaniowa, a obszar ten znajduje się w centrum Węgrzc Wielkich.

Na szczęście tylko jedna z 6 działek została sprzedana, a na pozostałe nie było chętnych, prawdopodobnie wynikało to z niepewnej sytuacji gospodarczej spowodowanej Covidem. Dziś te działki z pewnością znalazłyby nabywcę, bo jeden podmiot skupuje wszystkie działki w tej okolicy, by zbudować tam hale przemysłowe. Potwierdza to wielu mieszkańców, w tym ci, którzy mają tam działki i dostają oferty kupna.

Od kilku dni znamy projekt budżetu gminy Wieliczka na 2022 rok. Burmistrz w dochodach zaplanował 7 mln złotych ze sprzedaży działek „w koniku na łąkowej” w Węgrzcach Wielkich. Chce sprzedać wszystkie kilkanaście działek gminnych.

Z nieoficjalnych informacji, wiemy że przetargi mają się odbyć na wiosnę 2022 i podmiot, który skupuje działki od prywatnych właścicieli tylko na to czeka. Nie ma co się łudzić, że prywatne osoby będą za wszelką cenę wstrzymywać sprzedaż, by zablokować hale przemysłowe. Jeśli zostanie im zaproponowana lukratywna cena np. 30 tys. za ar, zgodzą się na sprzedaż. Dlatego jedynym ratunkiem przed zabudową przemysłową oraz ruchem Tirów na ul. Łąkowej w Węgrzcach Wielkich jest wstrzymanie sprzedaży gminnych działek, bez których żadna inwestycja przemysłowa nie ma tam racji bytu. Zgoda na sprzedaż powinna nastąpić dopiero po przekształceniu przeznaczenia na budownictwo mieszkaniowe (jednorodzinne).

Mieszkańcy Węgrzc i okolic już 15-20 lat temu nie godzili się na strefę przemysłową w tym miejscu. W 2008 roku jednak obszar ten został przeznaczony jako tereny przemysłowo-usługowe w studium, a w 2014 roku zatwierdzone w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego, który obowiązuje do dziś i najprawdopodobniej będzie obowiązywał jeszcze przez najbliższe 3-5 lat.

Na skutek protestów urząd zrobił przymiarki do zmiany przeznaczenia tego terenu na budownictwo mieszkaniowe. W przygotowanym nowym studium strefa przemysłowa na ul. Łąkowej została zamieniona na budownictwo mieszkaniowe. Tu widocznie jest to na graficznej części projektu studium:

Studium to jednak nie zostało zatwierdzone, ponieważ mieszkańcy sąsiednich sołectw Strumiany, Śledziejowice, Czarnochowice i Zabawa nie zgadzali się na przeznaczenie ogromnych obszarów w tych wsiach pod blokowiska tuż przy ich domach i żądali zmiany przeznaczenia terenów na zabudowę jednorodzinną. Burmistrz jednak kompletnie zignorował sprawę i nie wznowił prac nad studium mimo wielu próśb i apeli mieszkańców. Jednak nawet gdyby nowe studium został zatwierdzone, to zmiana Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (który jest wiążący przy pozwoleniach na budowę) trwałaby parę lat, minimum 2-3 lata, a może i 5. Przykładowo, miedzy zatwierdzeniem Studium w 2008 roku a uchwaleniem nowego planu zagospodarowania w 2014 roku minęło 6 lat.

Poza tym, radni miejscy wydali zgodę na sprzedaż tych działek jeszcze w maju 2019 roku. Poniżej video z obrad sesji Rady Miejskiej w tej sprawie. Warto zaznaczyć, że radny Grzegorz Sendorek z Węgrzc Wielkich, zwrócił wtedy burmistrzowi uwagę, że lepiej byłoby poczekać ze sprzedażą aż przeznaczenie działek zostanie zmienione i wstrzymał się od głosu.

Mamy zatem sytuację taką, że w każdej chwili burmistrz może ogłosić przetarg na sprzedaż części działek w „koniku”, co przełoży się na budowę hal na tym terenie w najbliższych latach. Jeśli powstanie jedna hala – nikt już nie będzie chciał przy niej budować domów jednorodzinnych, więc i dalsze działki zostaną sprzedane jako przemysłowe, w efekcie czego cała teren zamieni się w strefę przemysłową w 80% zabudowaną halami i magazynami o wysokości 16 metrów – tak jak w Kokotowie i Brzegach.

Kluczową sprawą dla mieszkańców Węgrzc Wieklich i okolic, jest wstrzymanie sprzedaży tych działek. Należy podjąć wszelkie działania, by radni wycofali się ze zgody na sprzedaż tych działek gminnych. Inaczej, okolica ul. Łąkowej zmieni się w „Rybitwy”.

Można śmiało powiedzieć, że burmistrz kolejny raz po cichu chce oszukać mieszkańców, łamiąc wieloletnią umowę społeczną, na mocy której działki gminne miały blokować zabudowę terenów przy ul. Łąkowej halami przemysłowymi.

Jest to sytuacja podobna do tej, która miała miejsce pod koniec 2019 roku, kiedy burmistrz bez zgody mieszkańców Węgrzc Wielkich chciał procedować sprzedaż ogromnej wiejskiej działki (łąki Pozogi). Było to działanie świadome i bezprawne, ale dzięki protestowi udało się sprawę nagłośnić i postawić warunki sprzedaży tej działki. Zostały one zapisane w uchwale zebrania wiejskiego z dnia 12 grudnia 2019, z której wynika, iż dochody ze sprzedaży tej działki w 50% będą do dyspozycji sołectwa Węgrzce Wielkie i trzymane na osobnym rachunku. I tu przechodzimy zerwania drugiej umowy społecznej, a w zasadzie do kolejnego oszustwa burmistrza.

Wiejska działka „Pozogi” o pow. 20 hektarów, została podzielona na kilkanaście działek.

Większość z tych działek została sprzedana w przetargach w październiku i listopadzie 2021.

Tu wynik przetargu jednej z działek.

W sumie dochód ze wszystkich sprzedanych działek ma wynieść ko 20 mln złotych. Zgodnie z umową społeczną – uchwałą zebrania wiejskiego Węgrzc Wielkich z dnia 12 grudnia 2019, połowa tej kwoty, czyli 10 mln powinno być na osobnym rachunku bankowym do wyłącznej dyspozycji sołectwa Węgrzce Wielkie, a o ich przeznaczeniu powinni decydować mieszkańcy na zebraniu wiejskim. To obiecywał mieszkańcom Wegrzc w 2019 roku przedstawiciel burmistrza – sekretarz Adam Panuś. Tu można odsłuchać.

Tutaj szczegółowe zapisy uchwały:

Tutaj można pobrać cały protokół z uchwałami z zebrania z 12 grudnia 2019.

Jak się jednak okazuje w budżecie na 2022 roku burmistrz przeznaczył dla mieszkańców Węgrzc Wielkich tylko 1 mln zł.

Żeby nie było, że burmistrz zabiera pieniądze – to resztę chce „oddać” za kilka lat – kiedy już burmistrzem najprawdopodobniej nie będzie. Świadczą o tym zapisy Wieloletniej Prognozy Finansowej, zaznaczone na czerwono:

Wynika z tego, ze największa część pieniędzy miałaby być oddana Węgrzcanom w 2025 rok. Takie warunki przydzielenia pieniędzy w ogóle nie były omawiane i konsultowane z lokalną społecznością.

Poza tym, co można zrobić za 1 mln zł? Oczywiście można zrobić dobrą imprezkę, może nawet starczyło by na koncert zagranicznej gwiazdy. Wątpliwe jednak, by większość mieszkańców na to przystała, bo potrzeby są zgoła inne, choćby hala sportowa z prawdziwego zdarzenia. To jednak koszt 5-7 mln zł. Można pomyśleć również o przedszkolu, ale to koszt min. 3 mln zł. A zatem 1 mln zł to kwota, za którą żaden ambitny projekt dotyczący sołectwa się nie uda i najprawdopodobniej te pieniądze nie zostaną wykorzystane przez sołectwo w 2022 roku. Burmistrz o tym dobrze wie i właśnie dlatego tak rozdzielił te pieniądze, żeby je zagarnąć na bieżące potrzeby. Gdyby był uczciwy i postąpił zgodnie z ustaleniami z 2019 roku, powinien przeznaczyć w budżecie na 2022 rok kwotę 10 mln zł do dyspozycji Węgrzc Wielkich. Ale wtedy budżet by mu się nie spinał.

To już stała praktyka oszukiwania sołectw na ich wiejskich pieniądzach i w listopadzie 2019 roku ostrzegałem przed tym na zebraniu wiejskim w Węgrzcach Wielkich. Tutaj artykuły o tym proteście.

https://glos24.pl/czy-wegrzce-straca-dzialke-warta-30-milionow

https://glos24.pl/gmina-wieliczka-nerwowo-w-wegrzcach–czy-mieszkancy-zablokuja-strefe-gospodarcza

Śledziejowice, które również miały wiejską działkę w strefie gospodarczej, również zostały oszukane i to w sposób ordynarny – sfałszowano protokoły i listy obecności na zebraniu wiejskim, by stworzyć fikcyjną uchwale o przeznaczeniu 5 mln zł na rozbudowę szkoły w Śledziejowicach. Pisały i mówiły o tym media, nawet ogólnopolskie, przykład tutaj:

https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-podpisy-widmo-w-wieliczce-ponad-10-mln-zl-wydawane-niezgodni,nId,5508290#crp_state=1

W praktyce Śledziejowice nie mają ani działki, ani pieniędzy, ani rozbudowy szkoły, która co ciekawe, miałaby się odbyć w Kokotowie, ale najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku, ponieważ w 2022 roku w budżecie gminy nie przewidziano wystarczających pieniędzy na ten cel. Wpisano fikcyjne 2 mln zł, za które nic sensownego nie można zrobić, a budowa obiektu szkolnego z halą sportową, to przynajmniej 15 mln zł.

Oficjalne zadłużenie Wieliczki w 2022 przekroczy 200 mln złotych. Nieoficjalne, uwzględniające również zadłużenie spółek Ośrodka Zdrowia (SPZLO Szpunara), Zakładu Gospodarki Komunalnej oraz Solnego Miasta to już ok 250 mln zł. Wraz ze wzrostem oprocentowanie, odsetki od tego długu drastycznie wzrosną i w przyszłym roku mogą wynieść nawet 8-10 mln zł.

Celem niniejszego wpisu jest przede wszystkim uświadomienie i ostrzeżenie dla mieszkańców Węgrzc Wielkich – zwłaszcza ul Łąkowej, by poważnie traktowali problem – czas na działanie jest teraz. Trzeba uchylić zgody Rady Miejskiej na sprzedaż tych działek i nie dopuścić do przetargów. Mieszkańcy powinni również z dystansem podchodzić do ewentualnych deklaracji i ustaleń z burmistrzem, bo jak pokazuje rzeczywistość, te umowy nie są należycie dotrzymywane i zwykle są robione tylko po to, by rozmydlić i uspokoić temat na jakiś czas, a później po cichu przystąpić do realizacji planu, który nie jest pomyśli mieszkańców.

Apeluję do mieszkańców Węgrzc Wieklich, by sprawę ul. Łąkowej, jak również pieniędzy ze sprzedaży działek na Pozogach, traktować pilnie i poważnie. Pieniądze tracą na wartości i to co dziś można zrobić za 10 mln, za 4 lata będzie kosztowało 20 mln. Jeśli mieszkańcy nie wykażą się zainteresowaniem i aktywnością, Węgrzce Wielkie zmienią się w Rybitwy, gdzie dominować hale, magazyny i Tiry, a zyski i podatki ze strefy będą szły w inne rejony miasta i gminy. Przyzwolenie na naruszanie interesów mieszkańców doda burmistrzowi śmiałości w kolejnych działaniach na niekorzyść mieszkańców innych rejonów. Jako mieszkańcy jednej gminy, powinniśmy być solidarni w obronie praw i interesu mieszkańców.

Na koniec kilka uwag odnośnie spotkania z mieszkańcami (na moje oko było ok 30 osób) w dniu 20.11.2021 r. na ul. Łąkowej i uwag pod moim adresem. Prawdą jest i nie ukrywam tego, że wraz ze 100 innymi osobami protestowałem przeciwko uchwaleniu nowego Studium. w proponowanej przez burmistrza wersji. W lipcu 2019 złożyliśmy stosowne uwagi, żądając zmiany Studium, by na wsiach nie było blokowisk, tylko zabudowa jednorodzinna, szczegółowo to uzasadniając. Te kwestię opisałem już tu we wpisie wcześniej.

Druga kwestia, dotycząca tego, ze niby zablokowałem budowę chodnika w Małej Wsi, to są zwykłe kłamstwa wymyślone publicznie przez radnego Piotra Ptaka. Wytoczyłem mu za to sprawę sądową za zniesławienie, którą przegrał prawomocnym wyrokiem. Sad był dla niego łaskawy i nie wymierzył kary, dając mu okres próby 1 roku. Niestety on sam nie ma honoru, by publicznie sprostować i przeprosić za te kłamstwa pod moim adresem, które wypowiedział 23 czerwca 2020 r.

Nie brałem żadnego udziału w proteście mieszkańców co do budowy chodnika w Małej Wsi. Mieszkańcy protestowali sami, bo chciano ich po cichu wywłaszczyć bez uprzedzenia w nadmierny sposób i to nie pod chodnik, a pod poszerzenie drogi. Ja jedynie podejmowałem probe mediacji i zorganizowałem 2 spotkania przedstawicielami władz, by szukać kompromisu do budowy chodnika. Niestety nic z tego nie wyszło, ale kluczowa przyczyna nieudanej inwestycji była w tym, że nie konsultowano inwestycji z mieszkańcami którym groziły ogromne wywłaszczenia (niektórzy musieli oddać pas 4 metry od ogrodzenia). Mieszkańcy, którym groziły wywłaszczenia byli wścieli, mieli swoich doradców: prawników, byłych samorządowców. Dzwonili, chodzili i pisali pisma gdzie tylko mogli, by wstrzymać te wywłaszczenia pod poszerzenie drogi.

Poza tym, często pojawiają się pod moim adresem komentarze, takie jak ten poniżej, dostępny publicznie na profilu fb „Węgrzce Wielkie”. Zakryłem imię i nazwisko, żeby nie było że kogoś szkaluje.

Pisanie takich komentarzy jedynie niepotrzebnie dzieli mieszkańców w momencie, kiedy powinni się zjednoczyć. Jest to działanie na szkodę lokalnej społeczności.

To, że kandydowałem z list PiS do wyborów samorządowych w 2018 roku nie oznacza, że jestem fanem tej partii i że miałem jakiekolwiek korzyści z tego. Nie – nie miałem, wręcz przeciwnie, całą kampanię finansowałem sam, wspierając przy tym cały komitet. Po prostu takie są zasady wyborów, że trzeba być na listach jakiegoś komitetu – i akurat najlepszą propozycję dostałem od komitetu PiS. Na ulotkach podkreślałem, że jestem bezpartyjny, a moim celem jest przede wszystkim troska o bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów oraz zrównoważony rozwój naszej okolicy. Przestrzegałem przed tym, co teraz się dzieje.

Mimo, że nie udało mi się dostać do lokalnych władz, to staram się dotrzymywać słowa i nie zawieść danego zaufania m. in. ponad 100 wyborców Węgrzc Wielkich i głosów kilkuset innych z okolicznych miejscowości, głównie. Strumian, Kokotowa, Małej Wsi i Śledziejowic.

Dlatego jeśli ktoś mówi Wam, że ja niepotrzebnie się wtrącam w „nie swoje sprawy”, w „nie swojej miejscowości”, że „jestem sterowany przez PiS”, to miejcie na uwadze, że po prostu wykonuję obietnicę daną wyborcom, którzy mi zaufali. A że jestem niezależny i mowie i piesze co uważam za słuszne, że nikt na mnie nie ma wpływu, nie może zwolnić, to ludzi burmistrza boli, bo przyzwyczajeni są do tego, że na każdego mają haki lub bata i nikt im nie podskoczy. Z uwagi na to, że jestem dla burmistrza niewygodny, to ludzie z nim związani obgadują mnie i pomawiają, żeby ukazać w złym świetle.

Gdyby okoliczni przedstawiciele władz zachowywali się należycie i odważnie dbali o interes mieszkańców zamiast bać się burmistrza – nie wtrącałbym się. Nie mogę jednak pozwolić, by mieszkańcy cierpieli dlatego, bo lokalni przedstawiciele władz boją krytykować burmistrza, gdy ten rażąco i bezczelnie narusza interesy i oszukuje mieszkańców.

Dla przypomnienia, mój filmik wyborczy z 2018 roku oraz ulotka. Niczego nie żałuję, niczego się nie wstydzę.

Wielickie przedszkola bez dotacji. W gminnej kasie zabrakło pieniędzy?

Prywatne przedszkola w Wieliczce nie otrzymały w tym miesiącu należnych pieniędzy z gminy – dotacji, która zawsze wypłacana była do 15 każdego miesiąca. Właściciele pytając w urzędzie otrzymali jedynie informację, że pieniądze mają być wypłacone na koniec miesiąca, bo prawo na to gminie pozwala.

Problem jednak w tym, że właściciele przedszkoli zawsze dostawali pieniądze przed 15 i od razu wykorzystywali je by uregulować podatki, ZUSY, czynsze czy wynagrodzenia, a wydłużeniem terminu zostali przez urząd zaskoczeni i postawieni w bardzo trudnej sytuacji, bo chodzi o duże kwoty. Co gorsza, przedsiębiorcy nie wiedzą, czy to jednorazowy incydent, czy już trwała praktyka.

Niestety jest to kolejny niepotrzebny stres dla mieszkańców, wynikający z braku odpowiedniej komunikacji i szacunku. O ile zrozumiałe jest, że czasem w gminie mogą pojawić się problemy z płynnością finansową, to należałoby właścicieli przedszkoli uprzedzić odpowiednio wcześniej, a nie po zwyczajowym terminie płatności. Niestety najwyraźniej gmina nie traktuje prywatnych przedszkoli jak partnerów – a powinna, bo zapewniają gminie opiekę na ok 1000 dzieci w wieku przedszkolnym.

Wygląda na to, że w gminnej kasie chwilowo zabrakło pieniędzy. Możliwe, że spowodowane jest to opóźnieniem w uzyskaniu kredytu na 23 miliony, o który gmina starała od września, jednak brakowało  chętnych do udzielenia i dopiero tydzień temu udało się gminie wyłonić kredytodawcę.

Według dokumentów finansowych gminy, zadłużenie Wieliczki na koniec 2021 roku ma przekroczyć 200 milionów złotych. Koszt obsługi  zadłużenia (odsetki) wynosił w ostatnich latach ok. 4-5 mln rocznie. Jednak  wraz ze wzrostem inflacji,  a co za tym idzie również  oprocentowania kredytów, ta kwota odsetek może się nawet podwoić i to już w przyszłym roku.

Poniżej informacja urzędu o wyborze kredytodawcy na kwotę 23 000 000 zł. Kredyt zaciągany jest na 20 lat, a będzie spłacany dopiero od 2033 roku. Do tego czasu gmina płacić będzie jedynie odsetki.

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,2014558,gmina-wieliczka-informuje-o-rozstrzygnieciu-postepowania-o-udzielenie-zamowienia-publicznegeo-na-zad.html

Inflacja 10% możliwa już w grudniu.

Oderwany od realiów Narodowy Bank Polski (NBP) w swoich oficjalnych dokumentach twierdzi, że na koniec roku inflacja wyniesie poniżej 5 %. Rynkowi „eksperci”, którzy ostatnio notorycznie się mylą, straszą 8% inflacją. W obecnej sytuacji jednak coraz bardziej realne jest 10% inflacji konsumenckiej.

W ostatnich miesiącach dzieje się to, co dla każdego w miarę ogarniętego ekonomisty-analityka było oczywistym do przewidzenia scenariuszem bazowym. Potocznie mówiąc drożyzna, a ekonomicznie – rosnąca inflacja. Jest to efekt błędnej polityki monetarnej Rady Polityki Pieniężnej, a głównie Prezesa NBP – Adama Glapińskiego, który skompromitował się do cna swoimi przewidywaniami i wypowiedziami. W istocie rzeczy, co ukażę poniżej, oficjalna inflacja CPI liczona wg GUS prawdopodobnie będzie nawet 2 razy wyższa, niż przewidują to analitycy NBP z prezesem Glapińskim na czele.

O tym, że NBP się kompromituje i wprowadza kraj na ścieżkę wysokiej inflacji, piszę już od 2 lat na tym blogu.

NBP w ostatniej projekcji inflacyjnej szacuje, że inflacja na koniec roku najprawdopodobniej wyniesie 4,8-4,9%. To jest wstyd, że tak wysoko opłacani ludzie, odpowiedzialni za wartość polskiej waluty, robią tak bzdurne prognozy, a co więcej, opierają na nich swoje decyzje.

https://www.nbp.pl/polityka_pieniezna/dokumenty/files/rpp_2021_11_03.pdf

Odrobinę bliżej realizmu są niektórzy „eksperci”, którzy  szacują, że na koniec roku inflacja może wynieść nawet 8%. Pamiętajmy też, że „eksperci” też od dawna się mylą, a ich prognozy ciągle okazują się zaniżone (ostatnio oczekiwali inflacji za październik na poziomie 6,4%, a w rzeczywistości była na poziomie 6,8%. Tu szczegóły „rynkowych konsensusów” analityków w porównaniu do odczytów inflacji GUS.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inflacja-w-Polsce-w-pazdzierniku-2021-r-wstepne-dane-GUS-8214508.html

W mojej ocenie w grudniu coraz bardziej prawdopodobna jest inflacja 10%, a 8% możemy zobaczyć już w listopadzie. Poniżej wyjaśnię, dlaczego.

W środę dowiedzieliśmy się o inflacji w USA za październik. Była ona na poziomie 6,2%, wyższa niż oczekiwali amerykańcy analitycy (ich konsensus wynosił 5,8%). Ciekawostką jest, że inflacja liczona metodologią z 1980 roku, wynosiłaby obecnie w USA aż 15%.

https://stooq.com/mol/?id=22676

Wyższa inflacja spowodowała znaczne umocnienie dolara, który w odniesieniu do PLN na koniec tygodnia kosztował 4,05 zł przebijając średnioterminowy opór i otwierając drogę do 4,30 zł. Dla porównania, rok wcześniej dolar kosztował ok. 3,75 zł.

https://stooq.com/q/?s=usdpln&c=2y&t=c&a=ln&b=1

Droższy dolar, to droższe surowce, w tym paliwa. Zatem rosnąca inflacja w Polsce będzie nie tylko importowana ze świata (w tym USA) ale podbijana jeszcze mocnym dolarem, a w zasadzie – słabą złotówką. Błędna polityka NBP (utrzymywanie zaniżonych stóp procentowych) prowadzi bowiem do osłabiania się złotówki do innych walut. Frank Szwajcarski na poziomie 4,40 jest najdroższy w historii (pomijając incydent ze stycznia 2015, gdy przez chwilę był po 5 zł),  Euro na 13 letnich maksimach, a nawet Korony Czeskiej, która jest najdroższa w historii – w ciągu roku umocniła się względem złotówki o prawie 9%.

https://stooq.com/q/?s=czkpln&c=1y&t=c&a=ln&b=1

Ponadto, w grudniu będziemy mieli do czynienia z „efektem bazy”. Warto mieć na uwadze, że w grudniu 2020 r mieliśmy do czynienia z nieznacznym spadkiem inflacji (i to również był niejako efekt bazy poprzedniego roku 2019). Dla wytrawnych analityków ten wykres ukazuje istotę rzeczy.

Innymi słowy, tak jak w grudniu 2020 mieliśmy ujemny efekt bazy i inflacja spadła, tak teraz najprawdopodobniej będziemy mieć dodatki efekt bazy, a więc wyższą inflację. Obrazuje to poniższy wykres.

https://stooq.com/q/?s=cpiypl.m&c=2y&t=l&a=ln&b=1

Mając zatem na uwadze, iż inflacja na świecie rośnie szybciej niż przewidywano (wspomniane 6,2% w USA), umacniający się dolar oraz osłabiający się złoty do większości walut , efekt bazy z grudnia 2020 r. oraz przede wszystkim niepoważną politykę  monetarną NBP należy się liczyć z tym, że inflacja CPI na poziomie 10% w grudniu staje się scenariuszem bazowym.

Należy mieć na uwadze, że wysokie oczekiwania inflacyjne (przekonanie społeczeństwa o rosnących cenach) powoduje, że uciekają od pieniądza i wydają – bo nie opłaca się go trzymać. To dodatkowo napędza inflacje. Do tego mamy sporo różnych ryzyk – konflikt na granicy z Białorusią (ograniczenie handlu to gorsza dostępność towarów sprowadzanych).

Po 30 latach historia w Polsce zatacza koło. Na rynku nieruchomości i kredytow robi się bańka spekulacyjna, gospodarka jest przegrzana, funkcjonuje na dodrukowanym pieniądzu, a wszystko to pod pretekstem troski o niskie bezrobocie.

Czy w 2022 roku inflacja wyhamuje, zanim konieczne będą drastyczne i bolesne podwyżki stóp procentowych chroniące przed rozregulowaniem gospodarki i sytemu bankowego? Mając na uwadze jak wiele jest czynników sprzyjających inflacji – wątpię. Ale jak to mówi Prezes Glapiński – i tu się z nim zgodzę-  nie zaszkodzi się o to pomodlić.

#inflacja #nbp #panbartek #ekonomia #gospodarka #polska #cpi #dolar #zloty #stopyprocentowe

Skargi na urząd w Wieliczce. Radni ukrywają oszustwa?

30 września br. odbyła się sesja Rady Miejskiej w Wieliczce. Rozpatrywanych było aż 8 skarg mieszkańców na urząd. Najwięcej emocji wzbudziła skarga na sołtys Śledziejowic, przy której głos zabrało dwoje mieszkańców zarzucających oszustwa urzędowe polegające na podrabianiu podpisów i dokumentów dotyczących przeznaczenia 10 mln zł. Podrabianie podpisów w innej sprawie zarzucił również jeden z radnych.

Oszukana mieszkanka Śledziejowic przemawia do radnych.

Emocje rozpoczęły się przy skardze na Dyrektor Miejsko Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (MGOPS), a to za sprawą kontrowersyjnego wystąpienia mieszkańca, Antoniego Czapkiewicza. Mieszkaniec – emeryt MSW nie pozostawił suchej nitki na władzach Wieliczki i radnej Elżbiecie Sikorze – będącej zarazem dyrektor MGOPS. Zarzucał, że robi się z niego wariata, podczas gdy ma opinie lekarzy, że jest zdrowy. Ponadto dodał: „to co się dzieje w MOPSie, to jest skandal”, „straż miejska to jeden wielki bajzel”, „ktoś źle kieruje tą gminą”, „tu jest bagno” –  to  tylko niektóre z mocnych słów, które głośno wybrzmiały przed radnymi.

Tutaj 8-minutowy fragment sesji z wystąpieniem mieszkańca Antoniego Czapkiewicza:

https://wieliczka.esesja.pl/transmisja/18937/xxxiv-sesja-rady-w-dniu-czwartek-30-wrze%C5%9Bnia-2021.htm

Temu wystąpieniu jako pierwszy stanowczo sprzeciwił się radny Andrzej Dyga – „Nie pozwolę sobie na takie porównanie, że gmina Wieliczka to jest bagno. Proszę nas nie obrażać i proszę nie obrażać MOPS,  bo obecnie mamy taką panią dyrektor, że nie możemy jej nic zarzucić”. Na koniec podsumował „Skoro jest Pan zdrowy to powinien Pan pracować” dodając, że musiał bardzo przebierać w słowach, bo cisnęły mu się mocniejsze. Wystąpienie mieszkańca potępili kolejny radni, Joanna Kordula i Marek Słowik broniąc pracowników MGOPS. W głosowaniu skarga została jednogłośnie uznana za bezzasadną.

Kolejną gorąca sprawą była skarga na sołtys Śledziejowic, Iwonę Buchtę. Na początek opinię komisji skarg odczytała radna Joanna Kordula. Skarga dotyczyła przekroczenia uprawnień sołtyski w sprawie przeznaczeni wiejskich pieniędzy ze sprzedaży działek Śledziejowic w strefie gospodarczej. Komisja skarg uznała ją jednak za bezzasadną, bo „brak jest jakichkolwiek dowodów, bądź informacji świadczących o nieprawidłowościach przy podejmowaniu uchwał zebrania wiejskiego sołectwa Śledziejowice”.

Jako pierwszy w dyskusji głos zabrał autor skargi – Bartłomiej Krzych ze Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka, który wcześniej nagłośnił w Internecie sprawę podrobionych dokumentów Śledziejowic znajdujących się w urzędzie miasta, a dotyczących przeznaczenia 10 mln złotych ze sprzedaży działek wiejskich Śledziejowic. Połowa tej kwoty, czyli 5 mln zł miało być dla gminy a druga połowa do dyspozycji mieszkańców sołectwa. Przed wystąpieniem rozdał radnym kserokopie protokołów z zebrań sołectwa z roku 2018 i 2020, do których następnie nawiązał w swojej wypowiedzi zwracając uwagę na to, że listy obecności z zebrań są niemal identyczne, a na protokole z 2018 roku nie ma pieczęci urzędowej z datą wpływu, co wskazuje, że jest podrobiony. Z racji tego, że wedle protokołu z 2018 roku na zebraniu w Śledziejowicach mieli być obecni radni Tadeusz Luraniec i Piotr Ptak zwrócił się do nich jako świadków „Pytam panów publicznie, czy tam było 45 osób?” Na koniec Krzych uznał, że opinia komisji skarg jest niepoważna.

Tu fragment sesji, gdzie Pan Bartek rozdaje radnym dowody na fałszerstwa i przemawia.

https://wieliczka.esesja.pl/transmisja/18937/xxxiv-sesja-rady-w-dniu-czwartek-30-wrze%C5%9Bnia-2021.htm

Następnie głosu udzielono Urszuli Pietraszewskiej, mieszkance Śledziejowic, która spędziła 4 godziny na sali obrad w oczekiwaniu na swoją kolej. Na wstępie stwierdziła: „Jestem jedną z oszukanych, wykorzystanych osób. Ktoś bezczelnie z nas zakpił”. Następnie odniosła się do opinii przedstawionej przez radną Joannę Kordulę – „Ja jestem namacalnym dowodem na to, że w tych dokumentach są nieprawidłowości, bo jestem na liście obecności zebrania z 2018 roku, a mnie tam wtedy nie było”. Dodała, że wedle osób, które w 2018 roku brały udział  w zebraniu, było tam 15, a nie 45 osób. Dalej mówiła, że była na zebraniu w 2020 roku i tam również były nieprawidłowości, bo nie odczytywano uchwał przed głosowaniem, a sporządzono je po zebraniu. „Wnioskuje o anulowanie tych sfałszowanych uchwał i uważam, że jako mieszkańcy powinniśmy mieć prawo zadecydować o tych pieniądzach” – podsumowała.

Tu wystąpienie mieszkanki Śledziejowic, warto obejrzeć:

https://wieliczka.esesja.pl/transmisja/18937/xxxiv-sesja-rady-w-dniu-czwartek-30-wrze%C5%9Bnia-2021.htm

Do zarzutów mieszkańców jako pierwszy odniósł się radny Piotr Ptak. Stwierdził, że od 3 lat nie jest pełnomocnikiem burmistrza, więc nie powinno się go w tę aferę mieszać. Przyznał, że w 2018 roku był na zebraniu w Śledziejowicach jako przedstawiciel burmistrza i tłumaczył mieszkańcom zasady na jakich sprzedawane będą działki w strefie gospodarczej i zapewnił, że mieszkańcy zgodzili się na podział środków 50% dla sołectwa i 50% dla gminy. Nie odpowiedział jednak na zadane pytanie dotyczący ilości osób na zebraniu, twierdząc że nie pamięta. Z kolei radny Tadeusz Luraniec w ogóle nie odpowiedział na pytanie.

Stanowiska mieszkańców zaciekle bronił radny Kazimierz Windak wzywając radnych do rzetelnego wyjaśnienia tej sprawy, bo godzi ona w dobre imię gminy Wieliczka. „Są mieszkańcy, którzy w 2018 roku nie mieszkali w Śledziejowicach, a są na liście obecności. Skąd się u sekretarza urzędu wziął protokół bez pieczątki i daty wpływu? To trzeba wyjaśnić do bólu!”. Po ostrej wymianie zdań radny Windak złożył wniosek formalny o odroczenie rozpatrzenia skargi o tydzień, celem uzyskania wyjaśnień od sołtys Śledziejowic. Takiemu rozwiązaniu stanowczo sprzeciwił się przewodniczący rady Tadeusz Luraniec, odczytując wezwanie Wojewody Małopolskiego do niezwłocznego rozpatrzenia tej skargi. Radny Windak jednak podtrzymał swój wniosek, twierdząc, że skoro i tak kolejna sesja rady jest za tydzień, to warto jeszcze raz wezwać Sołtys do wyjaśnień. Wtórował mu radny Stanisław Dziedzic, twierdząc, że skoro sołtys Śledziejowic unika wyjaśnień, to skarga powinna być zasadna. W głosowaniu jednak większość radnych, głównie z klubu burmistrza Artura Kozioła odrzuciła ten wniosek, a następnie uznała skargę za bezzasadną.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Wyniki głosowania imiennego w sprawie: skierowania uchwały do prac Komisji Skarg, Wniosków Petycji celem przeprowadzenia spotkania z sołtys Śledziejowic ZA: PRZECIW: 14, WSTRZYMUJE SIĘ: BRAK GŁOSU: 0, NIEOBECNI: 2 ZA(7) Lista imienna Dziedzic Stanisław Klimczyk Piotr Przetaczek Małgorzata Windak Kazimierz Krysa Paweł Roehlich Michał Sendorek Grzegorz PRZECIW (14) Dyga Andrzej Gawor Ludwik Jastrzębski Kamil Kordula Joanna Hartabus Włodzimierz Krasoń Małgorzata Krochmal Krzysztof Lizak Bogdan Sendor Elżbieta Luraniec Tadeusz Sikora Elżbieta Słowik Marek Ptak Piotr Skowronek Robert WSTRZYMUJE SIĘ BRAK GŁOSU (0) NIEOBECNI (2) Czajka Barbara Ślęczka Rafał eSesja”
https://wieliczka.esesja.pl/glosowanie/646978/19a47aa6b38443a

Kiedy wydawało się, że emocje już opadły, przy kolejnym punkcie – skargi na burmistrza dotyczącej braku realizacji zadania z budżetu obywatelskiego (ścieżki spacerowej w Strumianach), doszło do zaskakującej sytuacji. Głos zabrał radny Marek Słowik, domagając się stanowczo zmiany regulaminu budżetu obywatelskiego twierdząc, że obecna formuła sprzyja nadużyciom i podrabianiem podpisów. „Widziałem osobiście jednego z naszych radnych jak to czynił” – powiedział. Kontrowersyjne słowa u części radnych wywołały nerwowe komentarze, a innych głośny śmiech. Poniżej ten 2 minutowy fragment sesji:

https://wieliczka.esesja.pl/transmisja/18937/xxxiv-sesja-rady-w-dniu-czwartek-30-wrze%C5%9Bnia-2021.htm

Ostatecznie wszystkie skargi mieszkańców zostały uznane za bezzasadne. Kwestia podrobionych dokumentów i podpisów Śledziejowic jednak nadal budzi sporo wątpliwości, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi mieszkańców i niechęci sołtys Śledziejowic do wyjaśnienia sprawy. Kontrowersji dodaje wypowiedź radnego Marka Słowika, po której można sądzić, że podrabianie podpisów to już w Wieliczce niechlubna praktyka.

Mimo, że sprawą Śledziejowicach ma się zająć wielicka prokuratura, to jednak znalezienie winnych, nie zwróci to mieszkańcom Śledziejowic 5 milionów, które gmina Wieliczka na mocy kontrowersyjnych uchwał zebrań wiejskich ma przeznaczyć na budowę szkoły w sąsiedniej wsi Kokotów. Kwestię ważności tych uchwał i przeznaczenia pieniędzy mogą rozstrzygnąć tylko radni miejscy, ale najwyraźniej większości z nich odpowiada obecny stan rzeczy.

Tutaj wpis dotyczący budowy szkoły w …. „Śledziokotowie”:

Tutaj cała, ponad godzinna dyskusja w sprawie podrabiania dokumentów i podpisów Śledziejowic.

A tutaj cały reportaż o „aferze podpisowej” wraz z ukazaniem dowodów i okoliczności na podrobione dokumenty w urzędzie gminy w Wieliczce dotyczące przeznaczenia 10 mln zł Śledziejowic.

#aferapodpisowa #sledziejowice #wieliczka

Prokuratura nie odda Śledziejowicom 5 milionów. To sprawa Rady Miejskiej w Wieliczce.

Na ostatnim zebraniu wiejskim Śledziejowic mieszkańcy domagali się unieważnienia podrobionych dokumentów i przeznaczenia 5 mln na nowo, co jednak było blokowane przez przedstawicieli władz Wieliczki. Sprawę będzie wyjaśniać prokuratura, jednak nawet jeśli za parę lat sąd prawomocnie skarze winnych, to nie zwróci to Śledziejowicom pieniędzy, ponieważ o tym rozstrzygnąć może tylko Rada Miejska w Wieliczce. Walka o wielkie pieniądze wciąż trwa, a kluczowe rozstrzygnięcia zapadną na najbliższej sesji rady. Kiedy? Nie wiadomo, bo przewodniczący Tadeusz Luraniec zwleka ze zwołaniem sesji, łamiąc przy tym statut gminy, który nakazuje zwoływać sesję przynajmniej raz na kwartał.

Dla niewtajemniczonych, tutaj artykuł w serwisie glos24 o tej sprawie:

https://glos24.pl/wieliczka-podrobiono-podpisy-mieszkancow-panus-nie-mam-mozliwosci-weryfikacji-dokumentow

Na wstępnie zaznaczmy, że nie potrzeba prokuratury czy sądu do tego, aby stwierdzić, że znajdujące się w urzędzie gminy dokumenty z zebrania Śledziejowic z 5 czerwca 2018 roku, a dotyczące przeznaczenia 5 mln złotych wynikających ze sprzedaży wiejskich działek, są podrobione. Zostały podrobione i jest to tak oczywiste, jak to, że trawa jest zielona. Wystarczające jest to, że rzekomy protokół z zebrania z 2018 roku nie zawiera pieczęci urzędowej i daty wpływu, lista obecności powstała na zebraniu w 2020 roku. Dowodów na fałszerstwo jest znacznie więcej. Fakt, że ani sołtys Śledziejowic Iwona Buchta, ani sekretarz Adam Panuś, ani będący na wszystkich zebraniach Śledziejowic radny Tadeusz Luraniec nie chcą wyjaśnić sprawy podrobionych dokumentów i podpisów nie tylko potwierdza fakt, że dokumentacja jest podrobiona, ale stawia ich w roli podejrzanych w tej sprawie, ponieważ są to osoby, które jako przedstawiciele władz powinni dążyć do wyjaśnienia tego skandalu. Tymczasem na zebraniu wiejskim w dniu 15 września 2021 r. unikali tematu jak ognia, zasłaniając się „prokuraturą”. Mieszkańcy chcieli podrobioną uchwałę unieważnić, zarówno sekretarz Adam Panuś jak i radny Tadeusz Luraniec to blokowali swoimi długimi wypowiedziami oraz przerwą, po której znaczna część mieszkańców opuściła zebranie.

Drugą ważną kwestią jest to, że nawet gdyby uchwała zebrania z 2018 roku o przeznaczeniu pieniędzy na budowę szkoły w Kokotowie faktycznie została podjęta i istniałaby w oryginale, to i tak byłaby nieważna. Nie można przecież wiążąco decydować o czymś czego nie ma. W 2018 roku mieszkańcy mogli wiążąco tylko zdecydować o przeznaczeniu działki na sprzedaż, a nie o przeznaczeniu pieniędzy, których nie było. Działki zostały sprzedane dopiero na przełomie 2019/2020 roku, a więc dopiero w 2020 roku można było podejmować wiążące uchwały o przeznaczeniu pieniędzy. Tłumaczył to zresztą sam sekretarz Adam Panuś na zebraniu 12.11.2019 w Węgrzcach Wielkich podczas dyskusji w sprawie sprzedaży wiejskiej działki. Decyzja o przeznaczeniu pieniędzy może zapaść dopiero po tym, kiedy te pieniądze się pojawią. Tutaj można tego posłuchać, 16 minuta:

Innymi słowy, w uproszczeniu, decydowanie w 2018 roku o przeznaczeniu pieniędzy które pojawiły się w 2020 roku, ma mniej więcej taki sens, jak by w 2021 roku decydować „na zaś” o tym, kto będzie prezydentem Polski w 2035 roku

I teraz przejdźmy do zebrania wiejskiego Śledziejowic z 18 września 2020 roku. Przyszło na nie ponad 40, co było rekordową ilością na przestrzeni ostatnich lat, bo zwykle było to 10-20 osób. Ja sam, Pan Bartek, na tym zebraniu byłem jako zaproszony gość, więc dokładnie wiem co się na nim działo, bo również zapraszałem mieszkańców na to zebranie, pisząc na blogu o pieniądzach, jakie im przysługują. Z tego co mówią niektórzy mieszkańcy, pamiętają, ze podsunięto im do podpisu dwie listy – rzekomo jedna dla urzędu, a druga dla sołectwa. Jak się okazuje, drugą wykorzystano do stworzenia fikcyjnego protokołu i uchwał z 2018 roku.

Na tym zebraniu w 2020 roku, gdy pojawił się temat sprzedanych działek i pieniędzy dla wsi, Pani Sołtys Iwona Buchta stwierdziła, że nie ma o czym gadać, bo pieniądze zostały już przeznaczone na szkołę. Obecny na zebraniu radny Tadeusz Luraniec, zapytany przez mieszkańców o szczegóły budowy szkoły, nie chciał udzielać informacji, twierdząc, że trwają negocjacje. Już wtedy dla mieszkańców sprawa mocno śmierdziała i wywiązała się burzliwa dyskusja. W pewnym momencie, jeden z mieszkańców wstał i powiedział, że składa wniosek o przeznaczenie 20% należnych Śledziejowicom pieniędzy na remont dróg, w tym na ul. Różaną w Śledziejowicach. Wniosek został poddany pod głosowanie przeszedł większością głosów. Zebranie było chaotyczne i nerwowe, Pani Sołtys dwa razy próbowała wyrzucić z sali mnie (Pana Bartka) oraz koleżankę, która nagrywała zebranie (miała prawo nagrywać).

Zaraz po tym zebraniu we wrześniu 2020 roku grupa 17 mieszkańców chciało wyjaśnić kwestie przeznaczenia pieniędzy i budowy szkoły. Zawnioskowali o kolejne zebranie, które zostało zwołane na 18 listopada 2020, ale ze względów na ograniczenia COVID się nie odbyło.

Mieszkańcy czekali na to zebranie, ale w międzyczasie, dzień przed sesją rady miejskiej w dniu 29 stycznia 2021, Pani Sołtys napisała pismo władz gminy, iż popiera zakup działek pod budowę szkoły w Kokotowie i że jest to realizacja uchwały Zebrania Wiejskiego Śledziejowic. W tym dniu Rada Miejska wyraziła zgodę na zakup działek w Kokotowie, na których miałaby być budowana szkoła.

I TUTAJ WAŻNA UWAGA:

W tych uchwałach Rady Miejskiej dotyczących zakupu działek w Kokotowie pod szkołę nie ma żadnych zapisów, iż ten zakup działek będzie finansowany z pieniędzy sołectwa Śledziejowice. Ani w treści uchwały, ani w uzasadnieniu uchwały nie ma o tym ani słowa. Zatem gmina kupowała te działki we własnym imieniu za pieniądze ogólnogminne.

Tutaj można sobie przeczytać pełną treść podjętej uchwały:

https://wieliczka.esesja.pl/zalaczniki/117425/projekt-uchwaly-w-spr-nabycia-dznr-689-1-obr-kokotow_1096582.pdf

15 lutego 2021, po uzyskaniu protokołu z zebrania z 18 września 2020, okazało się, że wniosek mieszkańca o przeznaczenie 20% wiejskich pieniędzy na drogi, został w protokole zamieniony na… uwaga: Uchwałę w sprawie zmiany uchwały z 5 czerwca 2018 roku o przeznaczeniu środków ze zbycia mienia, gdzie zmieniono zapis mówiący o przeznaczeniu pieniędzy „na szkołę” na zapis mówiący o przeznaczeniu pieniędzy „na szkołę oraz na ul. Różaną”. Innymi słowy, z wniosku mieszkańca po zebraniu zrobiono uchwałę, nad którą NIE GŁOSOWANO.

I w tym samym dniu 15 lutego 2021 została przez Pana Bartka do Rady Miejskiej w Wieliczce złożona skarga na Sołtys Śledziejowic za to, że przekroczyła swoje uprawnienia i wprowadziła Radę Miejską w Wieliczce w błąd – ponieważ nie było wolą mieszkańców Śledziejowic przekazanie pieniędzy na Szkołę w Kokotowie.

Zatem zarówno sekretarz Adam Panuś, rejestrujący skargi do Rady Miejskiej oraz nadzorujący dokumentację sołectw jak i przewodniczący Rady Miejskiej w Wieliczce Tadeusz Luraniec już w lutym 2021 roku zostali poinformowani o tym, dokumenty i pisma sołtys Śledziejowic są w sprzeczności z prawdą. Ponadto należy mieć na uwadze, że zarówno Pan Adam Panuś jak i Pan Tadeusz Luraniec byli na zebraniu w 2020 roku, więc wiedzieli, że większość mieszkańców nie była za przeznaczeniem pieniędzy na szkole, ale za przeznaczeniem 20% na drogi.

Pani Sołtys Śledziejowic na 2 pisemne prośby Rady Miejskiej o wyjaśnienie dotyczące skargi, nie odpisywała.

Mimo tych wątpliwości w kwietniu 2021 gmina zakupiła działki w Kokotowie pod rzekomą budowę szkoły, a rozpatrzenie skargi na sołtys Śledziejowic jest przeciągane w czasie przez Pana Tadeusza Lurańca już 7 miesięcy. Co miesiąc wysyła mi pismo, że przesuwa termin rozpatrzenia sprawy na kolejny miesiąc. Ostatnie pismo mówi o wyznaczeniu terminu załatwienia sprawy do 10 października 2021, ale to znów może być przedłużone.

Co powinni zrobić mieszkańcy Śledziejowic, aby odzyskać prawo do decydowania o przeznaczeniu pieniędzy?

Kluczowa są decyzje radnych, tj Rady Miejskiej. Rada powinna uznać skargę na sołtyś Śledziejowic za zasadną, a następnie unieważnić zebranie wiejskie z 2018 oraz przyznać sołectwu Śledziejowice rekompensatę za utracone mienie w wysokości 5 mln zł.

Niestety większość radnych miejskich już niejednokrotnie pokazała, że fakty i prawo ma głęboko w dupie (niestety trudno tu znaleźć bardziej adekwatne słowa), a liczy się tylko koryto i względy burmistrza. Jeśli nie będzie presji społecznej, to i teraz wymyślą wymówkę albo odłożą temat w czasie. Dlatego ważne jest, żeby w tej sesji Rady Miejskiej głos zabrali oszukani mieszkańcy Śledziejowic. O ile na zebraniu wiejskim sekretarz i radny mogą sobie robić co chcą i utrudniać prawa mieszkańców, o tyle podczas sesji rady miejskiej muszą już trzymać się reguł. A co najważniejsze, sesje rady miejskiej są transmitowane online, nagrywane i publicznie dostępne, więc wszystko można odtworzyć.

Pan Bartek, jako przedstawiciel Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka, w imieniu oszukanych mieszkańców Śledziejowic, wystąpi do przewodniczących wszystkich klubów Rady Miejskiej w Wieliczce, by na najbliższej sesji Rada Miejska uznała skargę na sołtys Śledziejowic za zasadną, unieważniła zebranie z 2018 roku oraz przeznaczyła 5 mln zl do dyspozycji sołectwa Śledziejowice za utracone mienie wiejskie. Niech odbędzie się głosowanie na nowo, czy mieszkańcy faktycznie chcą gminie oddać pieniądze na budowę szkoły w Kokotowie.

Jeśli Rada Miejska nie będzie się chciała podjąć tematu, będzie trzeba ją do tego zmusić: zebrać ponad 300 podpisów w ramach obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, by projekt uchwały unieważniający zebranie z 2018 roku i przyznanie Śledziejowicom 5 mln rekompensaty za utracone mienie stał się przedmiotem obrad Rady Miejskiej w Wieliczce.

Poniżej oczekiwany projekt uchwały, do którego powinni dążyć mieszkańcy Śledziejowic, choć nie tylko oni. Podjęcie tej uchwały to kwestia elementarnej przyzwoitości i przestrzegania prawa w Gminie Wieliczka, a więc interes wszystkich uczciwych mieszkańców Jest to też obowiązek Rady Miejskiej wynikający zarówno z przesłanek prawnych, jak i moralnych.

Na koniec: Przewodniczący Rady Miejskiej Tadeusz Luraniec kolejny raz łamie statut Gminy Wieliczka i nie zwołuje sesji zwyczajnej od ponad kwartału Ostatnia sesja zwyczajna miała miejsce 18 czerwca 2021. Ponadto, bagatelizuje 2 wezwania Wojewody Małopolskiego do niezwłocznego rozpatrzenia skargi na sołtys Śledziejowic.

A tutaj można odsłuchać fragmenty ostatniego zebrania wiejskiego Śledziejowic.

Na tym nagraniu (ok 1 minuta) Pani Sołtys dzieli mieszkańców na lepszych i gorszych:

A tutaj dłuższy fragment zebrania (27 minut) na którym mieszkańcy chcą glosować nad unieważnieniem uchwał z 2018 roku i przeznaczeniem pieniędzy na nowo, ale uniemożliwiają to przedstawiciele władz.

A poniżej 27- minutowy reportaż o aferze podpisowej, w którym szczegółowo omówione są okoliczności i dowody na to, ze podrobiono dokumenty by pozbawić mieszkańców decydowania o 5 mln zł.

#wieliczka #śledziejowice #aferapodpisowa #panbartek

Inflacja w Polsce wzrosła o 86% w porównaniu do sierpnia 2020.

Dzisiaj GUS poinformował, że inflacja w sierpniu 2021 wyniosła 5,4%. Rok temu w sierpniu wynosiła 2,9%. Oznacza to, że w ciągu roku inflacja w Polsce wzrosła o 86%.

Ten post jest odpowiedzią na artykuł na stronie 300gospodarka.pl, gdzie napisano dziś, że Inflacja w Polsce wzrosła o 5,4%. To nieprawda. Nie wzrosła, tylko wyniosła 5,4%. A wzrosła o 86% w porównaniu do sierpnia 2020.

https://300gospodarka.pl/news/inflacja-w-sierpniu-2021

Dla jasności , inflacja to wzrost cen danego koszyka dóbr. Odczyt inflacji CPI na poziomie 5,4% r/r, oznacza, że koszt tego koszyka dóbr wzrósł w ciągu roku o 5,4%. Inflacja jest jest zatem miarą tempa wzrostu cen i to tempo przyspieszyło w ciągu roku o 86%.

Już 2 lata temu pisałem, że inflacja wymyka się spod kontroli Narodowego Banku Polskiego, bo już wtedy ich prognozy się nie sprawdzały.

Tutaj poprzednie wpisy:

Czy gmina Wieliczka powinna kupić drogę na osiedle Kaim?

30 lipca 2021 odbyła sie nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Wieliczce, a na niej dyskusja nad kupnem drogi prowadzącej do byłego wzgórza Kaim. Chodziło o zapłatę dla dewelopera sumy 200 tys zł, za 6 arowy odcinek drogi, który w istocie rzeczy prowadzi jedynie do nowego osiedla, a nie pomnika na wzgórza Kaim. Wątpliwości co do słuszności zakupu tej drogi nie kryli nawet radni, którzy do tej pory zwykli popierać każdą inicjatywę burmistrza. Co ciekawe, tym razem to dwóch radnych burmistrza pokazało jaja, kiedy reszta zachowała się jak miękiszony.

Tytuł niniejszego wpisu jest odrobinę kontrowersyjny. Mieszkańcy Wieliczki przyzwyczaili się bowiem do określenia „Wzgórze Kaim” a nie „osiedle Kaim:”. Patrząc jednak na obecny stan faktyczny, uwieczniony na mapach satalitarnych, trzeba zadać sobie pytanie, czy Wzgórza Kaim jeszcze istnieje?

Tak wyglada to w terenie (lato 2020). Obecnie droga w dół posiada nawierzchnie asfaltową.

Historię całej sytuacji należy zacząć od kilku lat wstecz, kiedy wzgórze Kaim jeszcze istniało. Problemy zostały nagłośnione pod koniec 2017 roku w poniższym artykule w Dzienniku Polskim:

Historię całej sytuacji należy zacząć od kilku lat wstecz, kiedy wzgórze Kaim jeszcze istniało. Problemy zostały nagłośnione pod koniec 2017 roku w poniższym artykule w Dzienniku Polskim:

https://dziennikpolski24.pl/wieliczka-krakow-pomnik-na-wzgorzu-kaim-znika-wsrod-domow/ar/12728992

Słuszne były wtedy słowa Stanisława Kumona, który nazwał zabudowe wzgórza „Skandalem”. Gdyby Burmistrz Wieliczki Artur Kozioł interesował się historią i topografią Wieliczki, zabiegałby o to, by wzgórze Kaim dostało ochronę w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego. Stało się jednak wręcz przeciwnie: , z inicjatywy burmistrza przygotowującego plan zagospodarowania, z a aprobatą radnych zezwolono w tym miejscu na zabudowę szeregową.

Tak wygląda obecnie wielicka część wzgórza Kaim od strony drogi krajowej 94. A w planach jest budowa kolejnych domów...

https://dziennikpolski24.pl/wieliczka-krakow-pomnik-na-wzgorzu-kaim-znika-wsrod-domow/ar/12728992

W powyższym artykule warto jednak zwrócić na słowa Piotra Ptaka, w 2017 roku ówczesnego pełnomocnika burmistrza, wcześniej zapalonego krytyka działań Artura Kozioła. Oto te słowa, które beda ważne dla dalszych rozważań:

– Wieliczka wykupi po swojej stronie teren wokół pomnika, tak by zapewnić 15 metrów strefy ochronnej, jak nakazał wojewódzki konserwator zabytków. Jest też plan budowy dojścia do pomnika. Mają być to szerokie na trzy metry schody, które będą wykonane na odcinku ok. 200 metrów, od ulicy Winnickiej w Bogucicach do monumentu – mówi pełnomocnik burmistrza Wieliczki ds. komunalnych Piotr Ptak. Dodaje, że wykup gruntów wokół obelisku pozwoli także na odsunięcie od obelisku, najbliższej mu budowy

Tak pod koniec 2017 roku mówił Pan Piotr Ptak, obecny radny Rady Miejskiej w Wieliczce wybrany z komitetu burmistrza. A jak na wzgórzu sytuacja wygląda obecnie, w połowie 2021 roku? O to oficjalne mapki.

Zacznijmy od tego, ze żadnych schodów nie ma. Jest asfalt na bardzo stromym podjeździe, który przejść w zimie będzie można chyba tylko w rakach, a i w lecie sił starczy tylko osobom w dobrej kondycji fizycznej. Od ulicy Winnickiej do pomnika jest ok 170 metrów, a różnica wysokości – prawie 40 metrów. Oznacza to średnio, ze na każde 4 metry wzniesienie wynosi niemal 1 metr. Trudno w Wieliczce i sołectwach znaleźć równie stromą drogę w linii prostej…

Na powyższej mapce kolorem szary zaznaczona jest własność dewelopera. Jak widać, droga idąca od dołu do góry oraz działki na samej górze, w okolicy pomnika Kaim, są szare – a to oznacza własność prywatną – spółki handlowej – w skrócie: dewelopera.

Jak widać, droga do pomnika Kaim prowadzi przez trzy działki: 18/3, nastepnie 18/2, oraz 21/3 – działki, na której znajduje się podstawa pomnika oraz – co ważne – schody. Poniżej zdjęcie z artykułu:
https://dziennikpolski24.pl/krakow-obudowa-pomnika-na-wzgorzu-kaim-trwa-w-najlepsze-powstaja-kolejne-domy-zdjecia/ar/c1-14841490

Kraków. Obudowa pomnika na Wzgórzu Kaim trwa w najlepsze. Powstają kolejne domy [ZDJĘCIA]

O ile sam obelisk – pomnik jest po stronie Krakowa, to schody są już po stronie Wielickiej – w rękach prywatnych – dewelopera na osobnej działce, która nie była przedmiotem zakupu przez gmine Wieliczka. Jaki zatem sens ma kupowanie jedynie jednej działki, skoro i tak dalsze dojście do pomnika będzie utrudnione, bo na przeszkodzie stoją dwie działki prywatne?

Wróćmy jednak do 2017 roku. Czy wtedy naprawdę chodziło o oficjalne dojście do pomnika, czy o ochronę wzgórza? Od czasu nagłośnienia sprawy i artykułów medialnych, wzgórze Kaim przed pomnikiem od strony wielickiego zostało niemal całkowicie zabetonowane. Poniższe zdjęcia satelitarne pokazują porównanie roku 2017 z 2020

Warto zadać sobie zatem pytanie, czy postulaty z 2017 roku są aktualne? Czy nadal jest walka o to by zachować wzgórze Kaim, czy tylko pomnik? Bo wzgórze takim jakie ono pierwotnie było – już nie ma. Jest osiedle. A pomnik ginie wśród szeregówek.

Zastanówmy się dalej nad kwestią kupna drogi. Jaki sens ma kupno drogi, za nota bede niebagatelna 200 tys zł, skoro i tak nie będzie można dość do pomnika? Jaką cenę „zaśpiewa” deweloper za kolejne działki? Milion? Dwa? I co wtedy burmistrz powie? Powiedzieliśmy A, to trzeba powiedzieć B? Czyli wydaliśmy 200 tys, to wydajmy kolejne miliony?

Słuszne zatem były wątpliwości jakie podnosili dziś stanowczo radni Andrzej Dyga i Marek Słowik, którzy domagali się odłożenia decyzji w czasie, przeprowadzenia wizji lokalnej oraz zasięgnięcia stanowiska władz Krakowa. Słusznie mówił Andrzej Dyga, że skoro sprawa ciągnie się już 4 lata, to kolejny miesiąc nikogo nie zbawi, a branie na siebie obowiązku utrzymania drogi, dodajmy bardzo nietypowej drogi, bo o dużym nachyleniu (co bedzie sprawiać problemy z odśnieżaniem w zimie) i to za słone pieniądze nie jest super okazją, którą trzeba niezwłocznie wykorzystać. Słusznie mówił Marek Słowik, że nikt inny tej drogi przed gminą nie kupi.

Radny Piotr Ptak i burmistrz Piotr Krupa próbowali różnych sztuczek wywierania wpływu na radnych stosując zagrywki psychologiczne. Jak zwykle przedstawiajac argumenty, że przecież dyskusja była dzień wcześniej na komisji, że sprawa się ciągnie 4 lata i temat mocno maglowany, że sprawa jest międzynarodowa, że Kraków poczynił działania więc Wieliczka też musi… Przewodniczący Tadeusz Luraniec chcąc zachęcić radnych do głosowania za, przez kilka minut przytaczał nawet historię i wyjątkowość tego wzgórza.

Radni dwukrotnie próbowali zdjąć z porządku obrad projekt w sprawie zakupu tej drogi. Według radcy prawnego, zdjęcie z porządku obraz wymagało jednak zgody burmistrza (Artura Kozioła jak zwykle nie było, a zastępował go Piotr Krupa), który upierał się że sprawe nalezy rozstrzygnąć. O dziwo radni – i co nietypowe tym razem radni z klubu burmistrza – nie dali się zbajerować i twardo stali przy swoim, że jest zbyt wiele wątpliwości, by podejmować taką decyzję. Wtórowali im radni PiS, którzy wątpliwości podzielali, choć w sposób mniej zdecydowany.

W efekcie przedłużającej się dyskusji i narastających wątpliwości, zastępca burmistrza musiał skapitulować i zdjął uchwałę w sprawie zgody na zakup drogi od dewelopera z porządku obrad. Radni mają dokonać wizji lokalnej 4 sierpnia 2021.

Co o całej sprawie myśli Pan Bartek? Mając na uwadze, że dziesiątki, a może i setki mieszkańców czeka latami aż gmina doprowadzi im drogę albo wykupi od nich droge i weźmie na siebie utrzymanie, kupowanie tej drogi na nowym osiedlu od dewelopera jest dziwne. Dziwne tym bardziej, że w zasadzie nie ma to związku z dojściem do pomnika, ponieważ jego okolica pozostanie w rekach prywatnych, a za wykup działek przy pomniku deweloper może żądać kolejnych, wygórowanych kwot idących w miliony. Dopóki nie ma spójnej wizji i skoordynowanych działań uzgodnionych z władzami Krakowa oraz dofinansowaniem ze strony Węgier (których konsul tak domagał się ochrony pomnika), zakup tej drogi nie jest w interesie Wieliczan, którzy przecież jak chcą, to chodzą pod pomnik od strony Krakowa. Ale nie oszukujmy się, pomnik w gąszczu szeregówek nie jest już żadną atrakcją turystyczną, a Wzgórza Kaim już nie ma, a to za sprawą nieprzemyślanego Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, w którym burmistrz przystał na zabetonowanie wzgórza szeregówkami…

Dla miłośników historii polecam poniższy artykuł (ok 25 stron)

Polecam oglądnąć przepiękne historyczne zdjęcia Wzgórza Kaim, zanim zostało zabudowane. Żal tego pieknego miejsca.

https://alefotki.blogspot.com/2021/04/za-mundurem-panny-sznurem-czyli-randka.html

Na koniec ciekawostka: w tym roku mieszkańcy Krakowa mogli głosować w Budżecie Obywatelskim na utworzenie trasy spacerowej pod pomnik, tutaj szczegóły:

https://budzet.krakow.pl/projekty2021/3747-trasa_spacerowa__na_wzgorze_kaim.html

Dołącz do grupy Wieliczanie i Wieliczka na FB oraz obserwuj nasze stowarzyszenie operacyjne OTWARTA WIELICZKA na FB

https://www.facebook.com/OtwartaWieliczka

Szybka budowa „pseudoszpitala” w Wieliczce to kolejna ściema burmistrza.

Wieliczka podpisała umowę z wykonawcą rozbudowy przychodni na ul. Szpunara pod „pseudoszpital”. Wedle informacji medialnych, nowy budynek ma być gotowy za rok, do lipca 2022. Wydaje się to jednak scenariusz skrajnie optymistyczny, podobnie jak było w przypadku kąpieliska w Brzegach i budynku w Parku na Grabówkach, które wg doniesień medialnych sprzed kilku miesięcy miały być gotowe w te wakacje, a nie są.

Zacznijmy od tego, że rozbudowa przychodni przy ciasnej, ślepiej ul. Szpunara (za obecną przychodnią w miejscu parkingów pracowników)od początku była bardzo kontrowersyjna i negatywnie odbierana przez mieszkańców. Jako znak sprzeciwu próbowaliśmy nawet przeprowadzić referendum w sprawie odwołania burmistrza. O negatywnym nastawieniu mieszkańców świadczy choćby sonda uliczna:

Burmistrz jednak nie przejmuje się krytyką i podpisał właśnie umowę z wykonawcą. Jak czytamy w Dzienniku Polskim, inwestycja ma być gotowa za rok, „do wakacji 2022”:

https://dziennikpolski24.pl/wieliczka-ruszaja-prace-zwiazane-z-rozbudowa-osrodka-zdrowia-przy-ulicy-szpunara-inwestycja-potrwa-rok/ar/c14-15703912

Skoro to ma być zaprojektuj i buduj, to jak to ma niby trwać rok? Bo trudno, żeby projekt i pozwolenie udało się uzyskać krócej niż pół roku. No wiec zakładanie, ze budowa będzie trwać tylko pół roku jest skrajnie optymistyczne…

Żeby nie być gołosłownym – dla porównania: rozbudowa szkoły w Mietniowie (też zaprojektuj i buduj) nadal trwa, a minęło już 2 lata od rozstrzygnięcia przetargu i podpisania umowy, które nastąpiły w kwietniu 2019 roku. A zaprojektowanie i prace budowlane rozbudowy przychodni na Szpunara zdają się z wielu względów być bardziej wymagającą inwestycją, niż rozbudowa szkoły w Mietniowie…

https://dziennikpolski24.pl/mietniow-rozbudowa-szkoly-podstawowej-zmierza-do-finalu-zdjecia/ar/c5-15442117

Wszystko wskazuje zatem, że uciążliwa dla centrum miasta i ulicy Szpunara rozbudowa przychodni potrwa dłużej, niż 12 miesięcy i nie skończy się do wakacji 2022 roku.” Ta informacja wygląda raczej jak kolejna propagandowo-wizerunkowa ściema po nowym kąpielisku w Brzegach, które miało ruszyć od lipca, czy budowie budynku rekreacyjnego w Grabówkach, które miało być gotowe w sierpniu. Dziś już wiemy, że w te wakacje nie będzie ani nowego kąpieliska, ani nowego budynku na Grabówkach…

https://dziennikpolski24.pl/zwirownia-w-brzegach-zmienia-sie-w-bezplatne-kapielisko-otwarcie-w-tym-sezonie-okaze-sie-hitem-lata/ar/c15-15656154

Kąpielisko w Brzegach pozostaje dzikim kąpieliskiem, a utworzony przy brzegu zbiornika plac zabaw – formalnie jest zamkniety dla mieszkańców. Nie ma żadnego ratownika ani pływającego pomostu…

Budynku w Grabówkach nie bedzie – bo wykonawca stwierdził, że nie jest w stanie za te pieniadza i w tym czasie wykonać tej inwestycji. Gmina zwlekała rok powatarzajac przetargi i szukajac oszczedności, a w efekcie straci 200 tysiecy dotacji, które miała na ten cel pod warunkiem wykonania inwestycji do końca sierpnia 2021…

https://dziennikpolski24.pl/gmina-wieliczka-w-parku-na-grabowkach-powstanie-obiekt-rekreacyjnokulturalny/ar/c15-15579887

Jak w rzeczywistości będzie wyglądać rozbudowa przychodni na ślepej i zatłoczonej ul. Szpunara? Skoro plany są takie, że ma to się skończyć w rok, to wykonawca będzie chyba musiał skorzystać usług bajkowego TuTiTu 🙂


#wieliczka #szpital #propaganda #panbartek #arturkoziol #szpunara #prychodnia

Co się stało z rzeką, która 100 lat temu płynęła przez centrum Wieliczki?

Według map sprzed 100 lat przez centrum Wieliczki otwartym kanałem płynęła rzeka Serafa, mająca swoje źródła na Stoku pod Baranem. Z czasem jej koryto zostało całkowicie przykryte. Co dziś dzieje się z tym kanałem?

Kanalizację miasta zaczęli już Austriacy ok 1910 roku. Serafa częściowymi odcinkami została przykryta. Dokończono ją  w latach 1935-38. Co teraz dzieje się z tym kanałem i na ile jest drożny? Na to trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Najprawdopodobniej został uszkodzony podczas awarii w poprzeczni „Mina” Kopalni Soli w 1992 roku, kiedy to część centrum Wieliczki (okolice obecnego dworca) obniżyły się ok. 1,5 metra. Nie wiadomo jaki wpływ na ten kanał miała budowa kanalizacji w centrum miasta kilka lat temu. Zapadniecie się jezdni na ul. Goliana mogło również dotyczyć tego kanału. Z pewnością kanał został zaniedbany i nie spełnia swojej funkcji, bo władze Gminy Wieliczki planują gruntowny remont kanalizacji deszczowej w okolicy, którędy dawniej płynęła rzeka Serafa. Kosztować ma to 28 mln zł.

Poniżej przedstawiam zestawienie historycznych map, zdjęcia oraz zapisy z pamiętników.

Najwyraźniej rzeka Serafa widoczna jest na mapie datowanej na 1930 r. Widnieja tam również dwie linie torów kolejowych, których dziś już nie ma.

Tak opisany jest bieg rzeki Serafy przez miasto w Pamietnikach Widomskiego:

A tu fragment opisu budowy kanalizacji przed wojną z innej książki:

Zdjecie z budowy kanału, którym miała płynąć rzeka Serafa.

Opis biegu kanału został również ostatnio opisany na Facebookowym profilu Zabytki Wieliczki, tutaj ten post (zdjecie akurat nie dotyczy budowy kanału w centrum miasta, lecz wiaduktu nad Serafa).

W 1992 roku miała miejsce awaria „Mina” (podziemy wyciek wody w Kopalni Soli), która spowodowała obniżenie terenu w rejonie klasztoru i torów około 150 cm. Nie wiadomo jak zachował się kolektor akurat przebiegający w miejscu największych osiadań . Nie wiadomo, czy ktoś to w ogóle sprawdzał.

Tu można zobaczyć filmik z 1992 roku z Wieliczki po katastrofie w poprzeczni „Mina” https://www.youtube.com/watch?v=FXf6c_IBScg

Niewykluczone, że na skutek miejscowego obniżenia terenu spowodowanego „miną”, kanał zamienił się w tzw. „syfon”, w którym następnie osadzały się zanieczyszczenia, ograniczając drożność kanału. Taki problem zatkania się „syfonu” miał miejsce w Warszawie, gdzie rury kanalizacyjne oczyszczalni „Czajka” poprowadzono pod Wisłą. Obrazuje to poniższa grafika.

W ostatnich latach przy większych opadach centrum miasta jest momentalnie zalewane. Dobitnie było to widać w 2018 roku, kiedy woda na zalanych ulicach utrzymywała sie bardzo długo, a studzienki wybijały gejzerami. Swiadczy to o tym, że historyczny kanał o wymiarach 2x2metry musiał być niedrożny.

Tu filmik z ulewy z z 10 sierpnia 2018 z kanału youtube WieliczkaCIty

Nie jest również tajemnicą, że wiele ulicznych studzienek jest zatkanych. Studzienka na ul. Szpunara (przy sklepie okulistycznym) podczas zalania miasta w 2019 roku była kompletnie zatkana. Trzeba było wycinać asfalt i robić wykopy, by ją udrożnić.

Dziura na ul. Goliana, spowodowana najprawdopodobniej złym stanem technicznym i zapadnieciem sie kanału deszczowego (ogólnospławnego, tj. ze ściekami bytowymi również).

W tym roku gmina podpisała umowę o dotacje na przebudowę kanalizacji deszczowej w centrum miasta. Ma ona kosztować 28 mln, z czego 20 mln to dotacja zewnętrzna.

Odprowadzenie wód deszczowych zawsze było ważną kwestią w miastach i przywiązywano do niej dużą wage, świadczy o tym choćby wspomniana inwestycje przedwojenna budowy kanału, która pochłonęła ogromne środki finansowe. W mieście górniczym, gdzie jest kopalnia soli, tym bardziej powinno sie przywiązywać wagę do sprawnej kanalizacji deszczowej. Ta jednak w Wieliczce została kompletnie zaniedbana, a przy tym miasto zostało w ogromnej mierze zabetonowane i pozbawione zieleni.

Podsumowując – rzeka płynąca 100 lat temu przez miasto zniknęła, a dodatkowo tereny zielone, które niegdyś zatrzymywały i chłonęły wodę, zostały w ostatnich latach zabetonowane.

Nie zwalajmy zatem przyczyn zalewania Wieliczki na nature, bo przy sprawnym kanale o wymiarach 2 na 2 metry, wody deszczowe powinny błyskawicznie spływać z centrum miasta, a nie wybijać studzienki i stać długi czas na ulicach.

A tutaj można poczytać historię nazwy rzeki Serafy, które też nazywana jest Srawą:

#wieliczka #woda #kanalizacja #pogoda #powódź #serfa #historia