
Poniżej wywiad dla Redakcji Pressmania.pl, która była obecna na rozprawie w Wieliczce.
Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Wieliczce, nakazujący dwóm radnym klubu Koalicji Obywatelskiej w Wieliczce zapłatę nawiązki i przeprosiny radnego Bartłomieja Krzycha z Otwartej Wieliczki.
Na przełomie lutego i marca 2025 radne Monika Zamarlik i Julia Kubać zarzuciły publicznie radnemu Krzychowi, że jako przewodniczący rady społecznej przy gminnym ośrodku zdrowia (SPZLO) zamiast poinformować radnych o posiedzeniu rady, zajmował się szerzeniem nienawiści w Internecie w związku z aferą wokół Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Wieliczce. Radny Bartłomiej Krzych uznał to za zniesławienie go jako przewodniczącego rady społecznej i radnego miejskiego.
Poniżej Bartłomiej Krzych odpowiada na pytania związane z tą sprawą.
Pressmania: Jak to się w ogóle zaczęło? Skąd te zarzuty?
Podczas sporu o budynek Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Wieliczce, Radna Zamarlik jako pierwsza 27 lutego 2025 napisała na największej wielickiej grupie Facebookowej, że zapomniałem poinformować radnych o posiedzeniu rady społecznej, bo zajmowałem się hejtem w internecie. Zwróciłem jej uwagę, że to nieprawda i że może to sama łatwo zweryfikować. Mimo to 1 marca, pod oszczerczym wpisem drugiej radnej Julii Kubać, kilkukrotnie w komentarzach utwierdzała ludzi w przekonaniu, że radna Kubać ma rację i że zaniedbałem swoje obowiązki. To było celowe, świadome działanie – tym bardziej, że na dwie skrzynki mailowe pani Zamarlik trafiło łącznie kilka maili z informacją o posiedzeniu rady społecznej, a w tych mailach było widoczne, że są wysyłane do wszystkich członków rady. Mogła to zweryfikować w każdej chwili. Jej działanie było ukierunkowane na dyskredytowanie mnie – co potwierdziła zresztą później swoim zachowaniem na sali rozpraw.
Pressmania: Jak przebiegał sam proces?
W postępowaniu zeznawało pięciu świadków i wszyscy potwierdzili, że zawiadomienia o posiedzeniach rady społecznej były wysyłane w ten sam sposób od zawsze – sposób, który nigdy wcześniej nie budził żadnych zastrzeżeń. Podczas procesu obie oskarżone twierdziły, że zawiadomienia nie dotarły do członków rady, a następnie zmieniły narrację, że były wysyłane niezgodnie z regulaminem. Tłumaczyły sie tez problemami ze skrzynką mejlową. Świadkowie – w tym m.in. radni Małgorzata Krasoń i Daniel Lenik potwierdzili, że dostali zawiadomienia. Potwierdziła to również dyrektor i sekretarka ośrodka zdrowia. Szkoda, że świadkowie musieli marnować wakacyjny czas na wizytę w sądzie. Mnie wystarczyło troje świadków, jednak radne domagały się obecności jeszcze dwojga osób. Na nic to się zdało, bo i tak musieli mówić prawdę pod odpowiedzialnością karną. Radne, jako oskarżone nie zgodziły się natomiast odpowiadać na moje pytania, co też jest znamienne, bo jak ktoś jest niewiny, to nie boi się pytań.
Pressmania: Jaki ostatecznie zapadł wyrok?
Sąd Rejonowy w Wieliczce warunkowo umorzył postępowanie karne na okres 1 roku, zobowiązując obie radne do przeprosin i zapłaty w sumie dwóch tysięcy złotych na moją rzecz. Do samego końca proponowałem ugodę – obie ją odrzuciły, ani przed procesem, ani po nim nie chciały przystać na żadne warunki. Wyrok jest łagodny, biorąc pod uwagę, że cały materiał dowodowy przemawiał na moją korzyść. W mojej ocenie powinien być surowszy.
Pressmania: Podobno podczas rozprawy apelacyjnej padały bardzo mocne słowa. Co się tam wydarzyło?
Mam za sobą wiele spraw sądowych, ale takiej arogancji na sali rozpraw nie widziałem. W mowie końcowej radna Zamarlik stwierdziła wprost, że jeśli ten proces wygram ja, to wygra Polska faszystowska i antysemicka. Co to miało mieć wspólnego, z naszymi działaniami w ośrodku zdrowia czy radzie miejskiej? Ponadto oświadczyła, że niczego nie żałuje. Obie panie skupiły się na tym, żeby mnie zdyskredytować w oczach sądu. Padały wulgaryzmy, których sędziowie – wyjątkowo cierpliwie – tolerowali. Również adwokaci zachowywali się niestosownie próbując wymusić na sądzie zakaz nagrywania rozprawy, podczas gdy sąd nie miał prawa mi tego zakazać. Za to zachowanie złożyłem na nich skargę do Okręgowej Rady Adwokackiej, bo w pewnym momencie rozprawy padło żądanie wobec sędziego, aby sprawdził mój telefon, bo leży tak jak by nagrywał. A przecież ja miałem zgodę sądu na nagrywanie. Zrobiła sie niepotrzebna awantura.
Pressmania: Jak Pan ocenia postawę obu radnych jako osób pełniących funkcje publiczne?
O ile rozumiem pewną niedojrzałość wynikającą z młodego wieku radnej Kubać, o tyle postępowanie radnej Zamarlik jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe – to dojrzała kobieta z tytułem doktora. Wśród nieprawdziwych zarzutów, jakie padły pod moim adresem na rozprawie, było stwierdzenie, że jestem osobą bezrobotną. Nigdy nią nie byłem, nigdy nie byłem na zasiłku ani nie korzystałem z opieki społecznej. To, że nie pobieram wynagrodzenia za prowadzenie Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka i nie sięgam po publiczne dotacje, to mój świadomy wybór – póki co stać mnie na to, żeby niezależnie działać społecznie. Dla niej widocznie jest to niezrozumiałe. Dla porównania, Pani Monika Zamarlik od kiedy została radną w 2024 z list Koalicji Obywatelskiej, weszła do rady nadzorczej spółki Powiatowy Park Rozwoju, za co dostała pieniądze. Ta spółka jest kontrolowana przez jej środowisko polityczne, a obecnie praktycznie nic nie robi dla mieszkańców. Według rejestru sądowego, spółka jest w likwidacji, a Radna Zamalik nadal figuruje w radzie nadzorczej. Ja działam inaczej. Po prostu wierzę, że dobro wraca, ale i karma wraca.
Pressmania: Czy ta sprawa wpłynęła na Pana relacje z innymi radnymi zasiadającymi w radzie społecznej?
Są w radzie osoby, które pewnie mnie nie darzą szczególną sympatią – choćby radne Małgorzata Krasoń i Elżbieta Sikora. Ale uczciwie powiem: obie sumiennie przychodziły na posiedzenia i publicznie mnie nie oczerniały. To jest minimum przyzwoitości, którego od każdego radnego można oczekiwać. Szczególnie wymowne jest to, że obie oskarżone radne miały najniższą frekwencję na posiedzeniach rady społecznej, a w internecie miały najwięcej do powiedzenia. Ostatecznie zrezygnowałem z funkcji w radzie społecznej, bo miałem dość sporów.
Pressmania: Czy to już koniec sądowych historii z Pana strony?
Mam za sobą wiele spraw sądowych i niestety pewnie będą następne, ale może dzięki temu wyrokowi będzie ich mniej. Niedawno wytoczyłem proces innemu radnemu za nieprawdziwe słowa pod moim adresem – tam adwokat doradził mu ugodę i sprawa zakończyła się szybko. W tej sprawie z radnymi KO słowa wypowiedziane pod moim adresem na sali sądowej mogłyby być podstawą do kolejnego powództwa o naruszenie dóbr osobistych – padło tam wiele obraźliwych sformułowań. Na marginesie, w Sądzie Okręgowym tą sprawą zajmowało się łącznie siedmiu sędziów, bo radne składały wnioski o wyłączenie kolejnych sędziów, co jest też smutnym dowodem kryzysu w sądownictwie.
Pressmania: Wiele osób boi się angażować w politykę właśnie ze względu na ataki słowne. Jak Pan sobie z tym radzi?
Jestem odporny na krytykę i sam często ostro krytykuję innych – bo złe działanie zasługuje na krytykę. Ale nigdy nie zmyślam i nie kłamię, żeby kogoś oczernić dla walki politycznej. To jest granica, której nie przekraczam. Działam niezależnie i konsekwentnie w interesie przejrzystości i gospodarności, co nie podoba się różnym układom politycznym. Wcześniej byłem już posądzany o działanie dla służb specjalnych, o to że Kopalnia Soli mi płaci, a ostatnio że zażądałem łapówki od dewelopera. To wszystko bzdury, ukierunkowane wyłącznie na to, żeby mnie wyeliminować. Może takie wyroki poprawią jakość debaty publicznej i więcej niezależnych i uczciwych osób odważy się zaangażować w życie społeczne? Bo bez tego niewiele się zmieni w Wieliczce jak i całej Polsce.
Pressmania: Co chciałby Pan powiedzieć na koniec?
Cieszę się, że wygrała prawda a nie polityka, bo przy roszadach z sędziami miałem wiele obaw. Dobrym posunięciem było wystąpienie o tryb jawny, dzięki cemu mogłem nagłaśniać proces przed opinią publiczną, co zmniejsza ryzyko politycznego wyroku. Ciesze się tym bardziej, bo byłem sam-bez adwokata, a oprócz dwojga radnych, miałem przeciwko sobie jeszcze ich troje adwokatów. Dziś oni wszyscy przegrali z jednym Panem Bartkiem.
Jestem zwolennikiem wolności słowa, ale wolność słowa to nie bezkarność. W dobie internetu pomówienie potrafi wyrządzić więcej krzywdy niż fizyczny cios. Obiecałem, że ten proces będzie jawny – i był. Udowodniłem ponad wszelką wątpliwość, że radne posługiwały się nieprawdą. Żałuję przede wszystkim zmarnowanego czasu – swojego i radnych. Wolałbym spierać się o plany zagospodarowania przestrzennego Wieliczki albo ochronę rzek, a nie odpierać fałszywe zarzuty w sądzie. Mam nadzieję, że radne KO wykonaja wyrok, przeproszą publicznie i nie będą mnie oczerniać w przyszłości. Dziękuję redakcji za zainteresowanie tematem i obecność na rozprawie.
Pressmania: dziękujemy.


