Szkoła bez uczniów: Gmina chciała likwidacji, kuratorium kazało utrzymać. Koszt: 1 mln zl.

Do kuriozalnej sytuacji doszło w szkole podstawowej w Karolinie (woj. podlaskie). Po tym, gdy rodzice wypisali swoje dzieci z placówki, nauczyciele nie mają kogo uczyć. Ale zgodnie z prawem szkoła musi funkcjonować. A to oznacza spory wydatek dla gminy. (http://www.tvn24.pl)

Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że samorządy mają ograniczony wpływ na swoje budżety i muszą ponosić koszty głupich decyzji władz centralnych.

https://www.tvn24.pl/sa-nauczyciele-nie-ma-uczniow-ale-szkola-musi-dzialac,966823,s.html

Czy sądy zrobią nam w Polsce kryzys finansowy?

W ciągu ostatnich 2 miesięcy Bank Millennium stracił na wartości 30%, a tylko wczoraj 13%. 

Generalnie akcje wszystkich banków odnotowały w tym czasie mocne spadki, zwłaszcza wczoraj, po wyroku sądów w sprawie kredytów frankowych. 

Trudno mi oceniać, czy sądy są niezależne i niezawisłe, ale mogę ocenić, że są niemądre. 
Sędziowie to zwykle oczytani humaniści, którzy są na bankier z logiką i funkcjonowaniem gospodarki, zwłaszcza tej nowoczesnej, opartej na bankowości.

To co można przeczytać we wczorajszym wyroku Sądu Okręgowego oraz opinii Biura Analiz Sądu Najwyższego, zwala z nóg. 

„Środowy Dziennik Gazeta Prawna podał, że Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że skoro istnieje duża szansa, że kredytobiorca wygra sprawę, nie ma potrzeby, by w trakcie jej rozpatrywania płacił co miesiąc bankowi.”

„…wynika opracowania Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego. Zdaniem autorów raportu „absurdalnym” byłoby odmówienie możliwości zawarcia umowy kredytu złotowego oprocentowanego tak jak kredyt frankowy.

Czy Ci sędziowie naprawdę myślą, że frankowicze moga nie splacać kredytów i nic złego się nie stanie? Że te kredyty ot tak, znikną?

https://stooq.com/n/?f=1311460
Frank po 4,04 najdroższy od 2,5 roku. Można się szykować na 4,20. 
Na obrazku wykres cen akcji Millennium.

Więcej tutaj:
https://www.prawo.pl/biznes/analiza-sn-w-sprawie-kredytow-frankowych,463124.html

HKGNnFh2kuGay1L4HpdOxJBUsUNU5xSO01I3dHF.jpg

Gdzie w życiu publicznym wykorzystać AI? Przede wszystkim – w sądach.

Na stronie Ministerstwa Cyfryzacji ogłoszono konsultacje społeczne projektu „Polityki Rozwoju Sztucznej Inteligencji w Polsce na lata 2019-2027”. Pominę pytanie, skąd akurat taka rama czasowa i że nazwał bym ten projekt „kierunki rozwoju AI w Polsce w wymiarze społecznym”. Szczegóły tu na stronie:
https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/konsultacje-spoleczne-projektu-polityki-rozwoju-sztucznej-inteligencji-w-polsce-na-lata-2019–2027

W ramach tych konsultacji złożyłem zgłoszenie uwagi do projektu przez tę stronę, w której podniosłem, iż w dokumencie tym nie ma ani razu słowa „sąd”, „orzecznictwo”, „wyrok”, a to w tym kierunku powinniśmy przede wszystkim zastosować AI, jeśli chcemy mieć sprawiedliwe państwo.

Jako przykład podam uzasadnienie wyroku, który dostałem za „wędkowanie” na pobliskim zbiorniku. Pokrótce opiszę: miałem opłaconą kartą wędkarską (ok 300 zl na rok) lecz w dniu kiedy pojechałem nad pobliski zbiornik akurat obowiązywał 2 dniowy zakaz po zarybieniu, o czym nie wiedziałem, bo po drodze nie było żadnej informacji (zarzucono mi, że mogłem sprawdzić na internecie). Zaznaczam, iż pojechałem tam w południe na chwilę, by tylko sprawdzić wędkę – nie w celu złowienia ryb – nic nie złowiłem – parę razy zarzuciłem by sprawdzić wędkę. Podeszła do mnie straż rybacka i dała mandat, którego nie przyjąłem.

W uzasadnieniu wyroku sądu w tej sprawie jest taki zapis:

„Czyn oskarżonego jest społecznie szkodliwy w stopniu wyższym niż znikomy, co wynika przede wszystkim z naruszonego dobra – zasobów ryb. Jednak Sąd uwzględniając fakt, nie dokonania połowu – uznał, iż stopień społecznej szkodliwości czynu oskarżonego nie jest wysoki”.

Czy te zdania są spójne i logiczne? Odpowiedzmy sobie na 2 pytania:

1. Czy doszło do naruszenia dobra, skoro nie została złowiona żadna ryba? W jaki sposób doszło do naruszenia?

2. Czy jest czynem społecznie szkodliwym, że ojciec trójki dzieci, chcący je zabrać na łono natury, kilka dni wcześniej jedzie w to miejsce pierwszy raz, by sprawdzić czy jest bezpieczne i czy wędka jest sprawna?

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie drugie. Choć moim zamiarem było przetestowanie i przygotowanie się do wędkowania z dziećmi za kilka dni, to sąd (zarówno I instancji, jak i drugiej instancji) nie dał temu wiary. Obie instancje (nie mające pojęcia o wędkowaniu uznały, nie zważając na moje argumenty i dowody, że z premedytacją pojechałem po zarybieniu złowić pstrąga. Cóż, taka była subiektywna ocena sądu.

Natomiast, nawet jeśliby tak było, to aby ukarać winnego, potrzebne jest jeszcze powstanie szkody lub krzywdy, czyli że społeczna szkodliwość nie jest znikoma.

I tutaj odpowiedzmy sobie na pierwsze pytanie: jaka była wyrządzona szkoda? Jedyna szkoda lub krzywda, która się stała – dotyczyła mnie, ponieważ straciłem ponad 30 minut na nieprzyjemne rozmowy ze Strażnikami Rybackimi, którzy za wszelką cenę chcieli pokazać, że są potrzebni.

Najważniejsze w tym wszystkim jest właśnie to, iż ta społeczna szkodliwość czynu została uznana w zupełnie nielogiczny sposób. Jak mogło dojść do naruszenia zasobów ryb, skoro żadnej ryby nie złowiłem? Jest to chore wyobrażenie sędziego-humanisty, które w wyrokach sądowych powinny być eliminowane właśnie z pomocą AI- sztucznej inteligencji w formie algorytmu, która po przefiltrowaniu tekstu uzasadnienia w formie elektronicznej, zaznaczy frazy, które są niespójne, lub nielogiczne.

Uzasadnienie wyroku, przefiltrowane i będące spójne i logiczne, powinno być podstawą do wydawania wyroku.

Bez takiego rozwiązania, sądy nadal będą wydawać niesprawiedliwe wyroki, w uzasadnieniu pisząc rzeczy w stylu: „niebo jest niebieskie, trawa jest zielona i dlatego sąd orzekł, jak powyżej.”

Niestety, większość sędziów, jak i całego środowiska prawniczego jest humanistami, a na studiach z logiką (przedmiotem) mieli problemy, zatem będą mocno przeciwni takiemu rozwiązaniu. Taka zmiana musi zostać wymuszona przez obywateli, przedsiębiorców lub niezależnych działaczy – posłów. Bo większość partyjnych polityków, również jest humanistami i z racji swego oczytania, czują się mądrzy i sprawiedliwi.

Inflacja rośnie, zatrudnienie spada. Czy to chwilowa zmiana trendu, czy początek stagflacji?

Pytanie otwarte, na które trudno teraz odpowiedzieć. Z pewnością warunki co do podejmowania aktywności gospodarczej nie są w Polsce optymalne… a podejmowanie aktywności gospodarczej i postęp techniczny to jeden z warunków konkurencyjnej gospodarki i drogi do dobrobytu. Nie zapominając oczywiście o odpowiedniej demografii i efektywnej edukacji.

Na rynkach finansowych ciekawie, ale i niepokojąco…

Dziś kurs franka wyskoczył ponad 4 zł pierwszy raz od 2,5 roku. Bodźcem jest recesja w Niemczech i nerwowość na rynkach akcji i niepokojąca inflacja w Polsce.Co jednak najciekawsze i najdziwniejsze, oprocentowanie krajowych obligacji 10-letnich od kilku dni jest… najniższe w historii. Można byłoby się w tym dopatrywać sukcesu, bo świadczy to dobrze o finansach publicznych, jednak jest nie tyle zasługa rządu, co paradoksalnej sytuacji w Niemczech, gdzie rentowność obligacji rządowych jest również najniższa w historii… co więcej: JEST UJEMNA. Co to oznacza?Że inwestorzy świadomie płacą 100, za coś, co za rok ma być warte 99,50. Czyli są skłonni stracić na odsetkach, aby mieć lokatę w rządowych obligacjach Niemiec. Jak długo może trwać ten paradoks i o czym on świadczy? Nie wiem, ale brak logiki, która w ekonomii przez setki lat była dogmatem, na którym bazowały teorie nagradzane Noblem, budzi nie tylko ciekawość, ale i niepokój…

Kurs franka szwajcarskiego po godz 12.00 przekroczył 4,00 kończąc dzień w okolicy 4,03. Dolar amerykański również zwyżkował do 3,92.

WIG20 zaś najniżej od ponad 2 lat, co zapowiada prawdopodobienstwo dalszych spadkow w okolice 1900-2000…

Bezpieczeństwo pieszych w Strumianach

Jakie byłyby komentarze pod takim artykułem, gdyby faktycznie w Strumianach na zakręcie przy kwiaciarni doszło do potrącenia pieszego idącego prawą stroną? 
Na szczęście informacja o wypadku to fejk-nius, ale Wałęsa ponoć faktycznie schudł 

A dziś w Starostwie Wielickim wraz z podpisami została złożona nasza prośba o umożliwienia pieszym poruszania się prawą stroną jezdni na tym odcinku jezdni w Strumianach. To zabezpieczy interes prawny pieszych, ale tylko w nieznacznym stopniu poprawi bezpieczeństwo pieszych… na ścieżkę spacerową, czyli alternatywny, bezpieczny szlak pieszy poczekamy, a artykuł o przyczynach zwłoki można przeczytać w papierowej gazecie Głos Wielickidostępnej bezpłatnie w sklepie Delikatesy ZAK | Trading Company Zak-Turcza.

Do prośby dołączona został przykładowe rozwiązanie oznakowania z Balic

Do prośby dołączona została fotografia z drona ukazująca pieszych idących z kościoła w Strumianach do Węgrzc Wielkich – wszyscy idą niezgodnie z przepisami – prawą stroną:


Artykuł w Głosie Wielickim odnośnie Ścieżki w Strumianach

https://glos24.pl/glos24/region-wielicki/wiadomosci/item/20080-wieliczka-czy-powstanie-sciezka-w-strumianach

Wieliczka: Czy powstanie ścieżka w Strumianach?

Napisała Marzena Gitler

Wieliczka: Czy powstanie ścieżka w Strumianach?

W tym roku w budżecie obywatelskim Wieliczki znalazło się zadanie „Budowa rekreacyjno-edukacyjnej ścieżki spacerowej w formie kładki wzdłuż wąwozu w sołectwie Strumiany”. Pieniądze na to zadanie są, ale ścieżki prawdopodobnie nie uda się wybudować. Dlaczego?

Ekologia i bezpieczeństwo

Miała to być estetyczna drewniana ścieżka, unosząca się nad ziemią na drewnianych palach, ekologiczna i bezpieczna. Ścieżka miała skrócić drogę i umożliwić bezpieczny dostęp do placu zabaw, Domu Ludowego czy przedszkola, i stanowić alternatywę dla niebezpiecznej dla pieszych ulicy ks. Kalemby. „Ścieżka spacerowa w Strumianach – to inicjatywa stworzenia bezpiecznej ścieżki dla pieszych przez starą część Strumian. Póki co, jedynym oficjalnym przejściem jest ulica Kalemby – kręta, wąska i ruchliwa droga powiatowa bez chodnika. Od lat mówi się o tym, że chodnik powinien tam być, ale go nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Dlatego czas zrobić przejście alternatywne, bezpieczne. Jest ono możliwe w miejscu kanału burzowego, położonego w całości na działce gminnej. Obecnie jest zarośnięty krzakami i drzewami, więc nie jest widoczny. Znajduje się w miejscu dawnej drogi i łączy okolice sklepu ŻAK, przedszkola i kościoła z okolicą placu zabaw, Domu Ludowego. Byłoby to rozwiązanie korzystne dla mieszkańców nowej części Strumian i Kokotowa, którzy mieliby ułatwione dojście do placu zabaw, a także szkoły w Węgrzcach Wielkich, jak również dla mieszkańców Węgrzc Wielkich, którzy mieliby bezpieczne przejście do sklepu, przedszkola i kościoła. Byłoby to również bezpieczne miejsce dla spacerów, szczególnie dla dzieci z dwóch pobliskich przedszkoli w Strumianach. 
Dlaczego pomost, a nie chodnik? Bo jest to rozwiązanie proste i szybkie do zrealizowania, o wiele tańsze i wystarczające.” – informowali inicjatorzy pomysłu Andrzej Dyga i Bartłomiej Krzych. Przygotowali nawet wstępny projekt wykonania konstrukcji ścieżki i odwierty dla celów badań geologicznych. Wstępny raport stwierdził, że głębokości 3,6 m są to grunty słabonośne.

Wszystkie ręce na pokład

W akcję zaangażowała się cała społeczność wsi Strumiany. Znaleźli się chętni do utworzenia strony internetowej, zasponsorowania banerów i ulotek informacyjnych, sprzyjała nam szkoła w Węgrzcach Wielkich, szkoła w Śledziejowicach oraz parafia Strumiany.

Projekt budowy drewnianej ścieżki w Strumianach zdobył 4382 punkty (każdy mieszkaniec mógł przydzielić 1, 2, 3 punkty na 3 różne projekty), czyli można powiedzieć, że zagłosowało na niego ok 2 tysiące osób. Zajął on w głosowaniu 3 miejsce z 21 zadań, jakie znalazły się wśród propozycji do BO. Na ten cel zagwarantowano w budżecie obywatelskim 350 tys. zł, lecz władze samorządowe przez blisko 8 miesięcy od czasu ogłoszenia wyników budżetu obywatelskiego nie ogłosiły przetargu, nie wyłoniły wykonawcy i nie rozpoczęły realizacji tego zadania.

Czują się oszukani

Na stronie BIP znajdujemy informację, że według planu przetarg miał być ogłoszony w 1. kwartale. „Interweniowaliśmy za pośrednictwem sołtysa wsi Strumiany (gdzie ma być realizowana ta inwestycja) jednak terminy, które urząd Wieliczki przekazywał sołtysowi, nie zostały kilkukrotnie dotrzymane. Ostatni raz na zebraniu wiejskim w dniu 8 maja sołtys wsi Strumiany ogłosił, że urząd zapewnił go iż w ciągu 2 tygodni ogłosi przetarg. Minęło półtora miesiąca i nadal nic przetargu nie ma” – czytamy w piśmie, jakie przysłał do naszej redakcji Bartłomiej Krzych. „To jest niezrozumiałe dla nas mieszkańców, zwłaszcza że koszty usług budowlanych rosną z miesiąca na miesiąc i ta zwłoka może oznaczać iż wynik przetargu będzie opiewał na kwotę przekraczającą sumę 350 tysięcy, która była przeznaczona na ten cel. (…) Jako zgłoszeniodawca i propagator tej inicjatywy, czuję się wręcz oszukany, ponieważ jeszcze przed wygraną w Budżecie Obywatelskim przez niemal rok wielokrotnie chodziłem urzędu, czekałem w kolejkach do burmistrza i prosiłem o podjęcie tego zadania i wygospodarowanie środków, zlecając nawet za swoje środki wstępny projekt kładki-pomostu i kosztorys oraz badania geologiczne. Niestety, władze nie wygospodarowały środków w roku 2018. Zatem wraz z mieszkańcami zgłosiliśmy zadanie do budżety obywatelskiego i zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, by zyskać jak największe poparcie.”

Asfalt zamiast drewna

Mimo tak wielkiego zaangażowania ścieżka najprawdopodobniej nie powstanie również w tym roku, choć są na nią środki. „Jedyne co władze zrobiły, to wizję lokalną na początku roku, po której stwierdziły, że zamiast kładki wzdłuż wąwozu, lepiej dać rurę i zasypać wąwóz. Mimo niekorzystnej zmiany estetycznej, jako zgłoszeniodawca projektu zgodziłem się, bo głównym celem jest zagospodarowanie tej działki gminnej (dawnej drogi) na szlak pieszy w celach poprawy bezpieczeństwa. Mimo upływu czasu, nic więcej nie zostało zrobione.” – podsumował.

Po interwencji Pana Bartłomieja zadzwoniliśmy do wielickiego urządu miasta. W Wydziale Komunalnym i Ochrony Środowiska dowiadujemy się, że tak dużo czasu zajęło przygotowanie dokumentacji przetargowej. Potrzebne były konsultacje odnośnie przepustowości rowu, ustalono, że zamiast drewna, które jest trudne w konserwacji, powstanie ścieżka z nawierzchnią asfaltową wyjaśnił kierownik wydziału Krzysztof Kałuża. Przetarg miał być ogłoszony w ciągu tygodnia, po dwóch tygodniach go rozstrzygnięty, a 7 dniach podpisana umowa. Nic z tego nie wyszło.

Realizacja pod znakiem zapytania

Przetarg faktycznie ogłoszono 11 lipca. Rozstrzygnięcie miało nastąpić 26 lipca, ale ponieważ nie wpłynęła na niego żadna oferta, został on unieważniony.

– Brak ofert wynikał poniekąd z wymogów przetargu – formuła zaprojektuj i buduj – termin realizacji do końca roku, a wiec niecałe 5 miesięcy, podczas gdy sama dokumentacja, w tym uzyskanie pozwolenie-wodnoprawnego zajmuje 3-5 miesięcy. Nie jest to dla mnie zaskoczenie, po prostu władze zbyt długo z tym zwlekały – wyjaśnia Bartłomiej Krzych. Nawet, jeśli przetarg zostanie ogłoszony ponownie, mała szansa, by znalazł się wykonawca, który zrealizuje inwestycję jeszcze w tym roku.

Marzena Gitler, foto: Ścieżka Forum Obywatelskie

Artykuł w portalu prawo.pl na temat wyroku WSA w sprawie odrzucenia wniosku o referendum w Wieliczce

Artykuł o referendum którego byłem pełnomocnikiem mieszkańców. Niestety wyrok WSA odrzucający skargę jest pobieżny, a szkoda, bo w uzasadnieniu skargi były konkretne argumenty, to których sąd w uzasadnieniu się nie odniósł.

https://www.prawo.pl/samorzad/incjatywa-lokalnego-referendum-nie-zostanie-inicjatywa-rady,445862.html

WSA: Obywatelski pomysł referendum nie zostanie inicjatywą rady

Dorian LesnerSAMORZĄD TERYTORIALNYORZECZENIAData dodania: 26.07.2019

WSA: Obywatelski pomysł referendum nie zostanie inicjatywą rady

Źródło: iStockRada gminy powinna podjąć uchwałę o odrzuceniu wniosku, jeżeli inicjatorzy referendum lokalnego nie zdobędą dostatecznego poparcia wśród mieszkańców jednostki samorządu terytorialnego. WSA w Krakowie zaznaczył, że obywatelski pomysł zorganizowania referendum nie może zostać przekształcony w inicjatywę rady.

Sprawa dotyczyła przeprowadzenia referendum lokalnego w sytuacji, gdy jego inicjatorzy nie uzyskali wystarczającego poparcia wśród mieszkańców. Jego celem miało być udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy są za podziałem jednostki samorządu terytorialnego. Rada gminy odrzuciła wniosek, ponieważ nie spełniał on wymogów ustawy o referendum lokalnym (url).

Zgodnie bowiem z rejestrem wyborców, liczba mieszkańców uprawnionych do głosowania wynosiła 44 980 osób, czyli do wniosku należało dołączyć minimum 4 498 podpisów, co stanowiłoby 10 proc. uprawnionych. Tymczasem inicjatorzy referendum zebrali jedynie 53 podpisy, z czego 7 należało do osób, które nie figurowały w rejestrze wyborców.

Czytaj także: NIK: Inicjatywa lokalna mało znana i mylona z budżetem obywatelskim >>>

Pełnomocnik zaskarżył uchwałę

Pełnomocnik inicjatorów przeprowadzenia referendum zaskarżył uchwałę rady w sprawie odrzucenia tego wniosku. Wskazywał, że art. 4c ustawy o samorządzie gminnym (usg), nie zakazuje przeprowadzenia referendum na wniosek mieszkańców bez podpisów 10 proc. uprawnionych obywateli. Pełnomocnik podkreślił, że na podstawie art. 41a usg, taka uchwała mogłaby być zgłoszona na wniosek trzystu uprawnionych obywateli. Dlatego też ocenił, że wymóg 10 proc. podpisów mieszkańców należało interpretować jako wymuszający podjęcie uchwały, ale nienakazujący odrzucenie takiego wniosku. Wskazywał, że błędna interpretacji przepisów i zbudowanie fałszywej narracji spowodowało odrzucenie wniosku.


Nie można przekształcić inicjatywy

Sprawą zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, który wskazał, że wniosek został złożony w imieniu grupy obywateli, więc zastosowanie miał art. 4 pkt 1 url. Przepis ten wymaga, aby wniosek o przeprowadzenie lokalnego referendum uzyskał poparcie co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców gminy. Sąd podkreślił, że w sytuacji, gdy procedurę wszczęto w trybie art. 12-14 url jako inicjatywę obywateli, ale nie uzyskała ona dostatecznego poparcia, to nie powinna się ona zakończyć w trybie inicjatywy rady.

Wniosek należało odrzucić

WSA zwrócił uwagę, że wbrew zarzutom skargi, radni nie zostali wprowadzeni w błąd, ponieważ skoro inicjatywa nie uzyskała poparcia wśród 10 proc. mieszkańców uprawnionych do głosowania, to zakończenie postępowania i podjęcie uchwały o odrzuceniu wniosku było prawidłowe, tak jak wskazuje art. 18 url. Przepis ten stanowi bowiem, że rada podejmuje uchwałę w sprawie przeprowadzenia referendum lub uchwałę o odrzuceniu wniosku mieszkańców nie później niż w ciągu 30 dni od dnia przekazania wniosku wójtowi. Mając powyższe na uwadze, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę.

Wyrok WSA w Krakowie z 12 czerwca 2019 r., sygn. akt III SA/Kr 426/19