Skargi na urząd w Wieliczce. Radni ukrywają oszustwa?

30 września br. odbyła się sesja Rady Miejskiej w Wieliczce. Rozpatrywanych było aż 8 skarg mieszkańców na urząd. Najwięcej emocji wzbudziła skarga na sołtys Śledziejowic, przy której głos zabrało dwoje mieszkańców zarzucających oszustwa urzędowe polegające na podrabianiu podpisów i dokumentów dotyczących przeznaczenia 10 mln zł. Podrabianie podpisów w innej sprawie zarzucił również jeden z radnych.

Oszukana mieszkanka Śledziejowic przemawia do radnych.

Emocje rozpoczęły się przy skardze na Dyrektor Miejsko Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (MGOPS), a to za sprawą kontrowersyjnego wystąpienia mieszkańca, Antoniego Czapkiewicza. Mieszkaniec – emeryt MSW nie pozostawił suchej nitki na władzach Wieliczki i radnej Elżbiecie Sikorze – będącej zarazem dyrektor MGOPS. Zarzucał, że robi się z niego wariata, podczas gdy ma opinie lekarzy, że jest zdrowy. Ponadto dodał: „to co się dzieje w MOPSie, to jest skandal”, „straż miejska to jeden wielki bajzel”, „ktoś źle kieruje tą gminą”, „tu jest bagno” –  to  tylko niektóre z mocnych słów, które głośno wybrzmiały przed radnymi.

Tutaj 8-minutowy fragment sesji z wystąpieniem mieszkańca Antoniego Czapkiewicza:

https://wieliczka.esesja.pl/transmisja/18937/xxxiv-sesja-rady-w-dniu-czwartek-30-wrze%C5%9Bnia-2021.htm

Temu wystąpieniu jako pierwszy stanowczo sprzeciwił się radny Andrzej Dyga – „Nie pozwolę sobie na takie porównanie, że gmina Wieliczka to jest bagno. Proszę nas nie obrażać i proszę nie obrażać MOPS,  bo obecnie mamy taką panią dyrektor, że nie możemy jej nic zarzucić”. Na koniec podsumował „Skoro jest Pan zdrowy to powinien Pan pracować” dodając, że musiał bardzo przebierać w słowach, bo cisnęły mu się mocniejsze. Wystąpienie mieszkańca potępili kolejny radni, Joanna Kordula i Marek Słowik broniąc pracowników MGOPS. W głosowaniu skarga została jednogłośnie uznana za bezzasadną.

Kolejną gorąca sprawą była skarga na sołtys Śledziejowic, Iwonę Buchtę. Na początek opinię komisji skarg odczytała radna Joanna Kordula. Skarga dotyczyła przekroczenia uprawnień sołtyski w sprawie przeznaczeni wiejskich pieniędzy ze sprzedaży działek Śledziejowic w strefie gospodarczej. Komisja skarg uznała ją jednak za bezzasadną, bo „brak jest jakichkolwiek dowodów, bądź informacji świadczących o nieprawidłowościach przy podejmowaniu uchwał zebrania wiejskiego sołectwa Śledziejowice”.

Jako pierwszy w dyskusji głos zabrał autor skargi – Bartłomiej Krzych ze Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka, który wcześniej nagłośnił w Internecie sprawę podrobionych dokumentów Śledziejowic znajdujących się w urzędzie miasta, a dotyczących przeznaczenia 10 mln złotych ze sprzedaży działek wiejskich Śledziejowic. Połowa tej kwoty, czyli 5 mln zł miało być dla gminy a druga połowa do dyspozycji mieszkańców sołectwa. Przed wystąpieniem rozdał radnym kserokopie protokołów z zebrań sołectwa z roku 2018 i 2020, do których następnie nawiązał w swojej wypowiedzi zwracając uwagę na to, że listy obecności z zebrań są niemal identyczne, a na protokole z 2018 roku nie ma pieczęci urzędowej z datą wpływu, co wskazuje, że jest podrobiony. Z racji tego, że wedle protokołu z 2018 roku na zebraniu w Śledziejowicach mieli być obecni radni Tadeusz Luraniec i Piotr Ptak zwrócił się do nich jako świadków „Pytam panów publicznie, czy tam było 45 osób?” Na koniec Krzych uznał, że opinia komisji skarg jest niepoważna.

Tu fragment sesji, gdzie Pan Bartek rozdaje radnym dowody na fałszerstwa i przemawia.

https://wieliczka.esesja.pl/transmisja/18937/xxxiv-sesja-rady-w-dniu-czwartek-30-wrze%C5%9Bnia-2021.htm

Następnie głosu udzielono Urszuli Pietraszewskiej, mieszkance Śledziejowic, która spędziła 4 godziny na sali obrad w oczekiwaniu na swoją kolej. Na wstępie stwierdziła: „Jestem jedną z oszukanych, wykorzystanych osób. Ktoś bezczelnie z nas zakpił”. Następnie odniosła się do opinii przedstawionej przez radną Joannę Kordulę – „Ja jestem namacalnym dowodem na to, że w tych dokumentach są nieprawidłowości, bo jestem na liście obecności zebrania z 2018 roku, a mnie tam wtedy nie było”. Dodała, że wedle osób, które w 2018 roku brały udział  w zebraniu, było tam 15, a nie 45 osób. Dalej mówiła, że była na zebraniu w 2020 roku i tam również były nieprawidłowości, bo nie odczytywano uchwał przed głosowaniem, a sporządzono je po zebraniu. „Wnioskuje o anulowanie tych sfałszowanych uchwał i uważam, że jako mieszkańcy powinniśmy mieć prawo zadecydować o tych pieniądzach” – podsumowała.

Tu wystąpienie mieszkanki Śledziejowic, warto obejrzeć:

https://wieliczka.esesja.pl/transmisja/18937/xxxiv-sesja-rady-w-dniu-czwartek-30-wrze%C5%9Bnia-2021.htm

Do zarzutów mieszkańców jako pierwszy odniósł się radny Piotr Ptak. Stwierdził, że od 3 lat nie jest pełnomocnikiem burmistrza, więc nie powinno się go w tę aferę mieszać. Przyznał, że w 2018 roku był na zebraniu w Śledziejowicach jako przedstawiciel burmistrza i tłumaczył mieszkańcom zasady na jakich sprzedawane będą działki w strefie gospodarczej i zapewnił, że mieszkańcy zgodzili się na podział środków 50% dla sołectwa i 50% dla gminy. Nie odpowiedział jednak na zadane pytanie dotyczący ilości osób na zebraniu, twierdząc że nie pamięta. Z kolei radny Tadeusz Luraniec w ogóle nie odpowiedział na pytanie.

Stanowiska mieszkańców zaciekle bronił radny Kazimierz Windak wzywając radnych do rzetelnego wyjaśnienia tej sprawy, bo godzi ona w dobre imię gminy Wieliczka. „Są mieszkańcy, którzy w 2018 roku nie mieszkali w Śledziejowicach, a są na liście obecności. Skąd się u sekretarza urzędu wziął protokół bez pieczątki i daty wpływu? To trzeba wyjaśnić do bólu!”. Po ostrej wymianie zdań radny Windak złożył wniosek formalny o odroczenie rozpatrzenia skargi o tydzień, celem uzyskania wyjaśnień od sołtys Śledziejowic. Takiemu rozwiązaniu stanowczo sprzeciwił się przewodniczący rady Tadeusz Luraniec, odczytując wezwanie Wojewody Małopolskiego do niezwłocznego rozpatrzenia tej skargi. Radny Windak jednak podtrzymał swój wniosek, twierdząc, że skoro i tak kolejna sesja rady jest za tydzień, to warto jeszcze raz wezwać Sołtys do wyjaśnień. Wtórował mu radny Stanisław Dziedzic, twierdząc, że skoro sołtys Śledziejowic unika wyjaśnień, to skarga powinna być zasadna. W głosowaniu jednak większość radnych, głównie z klubu burmistrza Artura Kozioła odrzuciła ten wniosek, a następnie uznała skargę za bezzasadną.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Wyniki głosowania imiennego w sprawie: skierowania uchwały do prac Komisji Skarg, Wniosków Petycji celem przeprowadzenia spotkania z sołtys Śledziejowic ZA: PRZECIW: 14, WSTRZYMUJE SIĘ: BRAK GŁOSU: 0, NIEOBECNI: 2 ZA(7) Lista imienna Dziedzic Stanisław Klimczyk Piotr Przetaczek Małgorzata Windak Kazimierz Krysa Paweł Roehlich Michał Sendorek Grzegorz PRZECIW (14) Dyga Andrzej Gawor Ludwik Jastrzębski Kamil Kordula Joanna Hartabus Włodzimierz Krasoń Małgorzata Krochmal Krzysztof Lizak Bogdan Sendor Elżbieta Luraniec Tadeusz Sikora Elżbieta Słowik Marek Ptak Piotr Skowronek Robert WSTRZYMUJE SIĘ BRAK GŁOSU (0) NIEOBECNI (2) Czajka Barbara Ślęczka Rafał eSesja”
https://wieliczka.esesja.pl/glosowanie/646978/19a47aa6b38443a

Kiedy wydawało się, że emocje już opadły, przy kolejnym punkcie – skargi na burmistrza dotyczącej braku realizacji zadania z budżetu obywatelskiego (ścieżki spacerowej w Strumianach), doszło do zaskakującej sytuacji. Głos zabrał radny Marek Słowik, domagając się stanowczo zmiany regulaminu budżetu obywatelskiego twierdząc, że obecna formuła sprzyja nadużyciom i podrabianiem podpisów. „Widziałem osobiście jednego z naszych radnych jak to czynił” – powiedział. Kontrowersyjne słowa u części radnych wywołały nerwowe komentarze, a innych głośny śmiech. Poniżej ten 2 minutowy fragment sesji:

https://wieliczka.esesja.pl/transmisja/18937/xxxiv-sesja-rady-w-dniu-czwartek-30-wrze%C5%9Bnia-2021.htm

Ostatecznie wszystkie skargi mieszkańców zostały uznane za bezzasadne. Kwestia podrobionych dokumentów i podpisów Śledziejowic jednak nadal budzi sporo wątpliwości, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi mieszkańców i niechęci sołtys Śledziejowic do wyjaśnienia sprawy. Kontrowersji dodaje wypowiedź radnego Marka Słowika, po której można sądzić, że podrabianie podpisów to już w Wieliczce niechlubna praktyka.

Mimo, że sprawą Śledziejowicach ma się zająć wielicka prokuratura, to jednak znalezienie winnych, nie zwróci to mieszkańcom Śledziejowic 5 milionów, które gmina Wieliczka na mocy kontrowersyjnych uchwał zebrań wiejskich ma przeznaczyć na budowę szkoły w sąsiedniej wsi Kokotów. Kwestię ważności tych uchwał i przeznaczenia pieniędzy mogą rozstrzygnąć tylko radni miejscy, ale najwyraźniej większości z nich odpowiada obecny stan rzeczy.

Tutaj wpis dotyczący budowy szkoły w …. „Śledziokotowie”:

Tutaj cała, ponad godzinna dyskusja w sprawie podrabiania dokumentów i podpisów Śledziejowic.

A tutaj cały reportaż o „aferze podpisowej” wraz z ukazaniem dowodów i okoliczności na podrobione dokumenty w urzędzie gminy w Wieliczce dotyczące przeznaczenia 10 mln zł Śledziejowic.

#aferapodpisowa #sledziejowice #wieliczka

Prokuratura nie odda Śledziejowicom 5 milionów. To sprawa Rady Miejskiej w Wieliczce.

Na ostatnim zebraniu wiejskim Śledziejowic mieszkańcy domagali się unieważnienia podrobionych dokumentów i przeznaczenia 5 mln na nowo, co jednak było blokowane przez przedstawicieli władz Wieliczki. Sprawę będzie wyjaśniać prokuratura, jednak nawet jeśli za parę lat sąd prawomocnie skarze winnych, to nie zwróci to Śledziejowicom pieniędzy, ponieważ o tym rozstrzygnąć może tylko Rada Miejska w Wieliczce. Walka o wielkie pieniądze wciąż trwa, a kluczowe rozstrzygnięcia zapadną na najbliższej sesji rady. Kiedy? Nie wiadomo, bo przewodniczący Tadeusz Luraniec zwleka ze zwołaniem sesji, łamiąc przy tym statut gminy, który nakazuje zwoływać sesję przynajmniej raz na kwartał.

Dla niewtajemniczonych, tutaj artykuł w serwisie glos24 o tej sprawie:

https://glos24.pl/wieliczka-podrobiono-podpisy-mieszkancow-panus-nie-mam-mozliwosci-weryfikacji-dokumentow

Na wstępnie zaznaczmy, że nie potrzeba prokuratury czy sądu do tego, aby stwierdzić, że znajdujące się w urzędzie gminy dokumenty z zebrania Śledziejowic z 5 czerwca 2018 roku, a dotyczące przeznaczenia 5 mln złotych wynikających ze sprzedaży wiejskich działek, są podrobione. Zostały podrobione i jest to tak oczywiste, jak to, że trawa jest zielona. Wystarczające jest to, że rzekomy protokół z zebrania z 2018 roku nie zawiera pieczęci urzędowej i daty wpływu, lista obecności powstała na zebraniu w 2020 roku. Dowodów na fałszerstwo jest znacznie więcej. Fakt, że ani sołtys Śledziejowic Iwona Buchta, ani sekretarz Adam Panuś, ani będący na wszystkich zebraniach Śledziejowic radny Tadeusz Luraniec nie chcą wyjaśnić sprawy podrobionych dokumentów i podpisów nie tylko potwierdza fakt, że dokumentacja jest podrobiona, ale stawia ich w roli podejrzanych w tej sprawie, ponieważ są to osoby, które jako przedstawiciele władz powinni dążyć do wyjaśnienia tego skandalu. Tymczasem na zebraniu wiejskim w dniu 15 września 2021 r. unikali tematu jak ognia, zasłaniając się „prokuraturą”. Mieszkańcy chcieli podrobioną uchwałę unieważnić, zarówno sekretarz Adam Panuś jak i radny Tadeusz Luraniec to blokowali swoimi długimi wypowiedziami oraz przerwą, po której znaczna część mieszkańców opuściła zebranie.

Drugą ważną kwestią jest to, że nawet gdyby uchwała zebrania z 2018 roku o przeznaczeniu pieniędzy na budowę szkoły w Kokotowie faktycznie została podjęta i istniałaby w oryginale, to i tak byłaby nieważna. Nie można przecież wiążąco decydować o czymś czego nie ma. W 2018 roku mieszkańcy mogli wiążąco tylko zdecydować o przeznaczeniu działki na sprzedaż, a nie o przeznaczeniu pieniędzy, których nie było. Działki zostały sprzedane dopiero na przełomie 2019/2020 roku, a więc dopiero w 2020 roku można było podejmować wiążące uchwały o przeznaczeniu pieniędzy. Tłumaczył to zresztą sam sekretarz Adam Panuś na zebraniu 12.11.2019 w Węgrzcach Wielkich podczas dyskusji w sprawie sprzedaży wiejskiej działki. Decyzja o przeznaczeniu pieniędzy może zapaść dopiero po tym, kiedy te pieniądze się pojawią. Tutaj można tego posłuchać, 16 minuta:

Innymi słowy, w uproszczeniu, decydowanie w 2018 roku o przeznaczeniu pieniędzy które pojawiły się w 2020 roku, ma mniej więcej taki sens, jak by w 2021 roku decydować „na zaś” o tym, kto będzie prezydentem Polski w 2035 roku

I teraz przejdźmy do zebrania wiejskiego Śledziejowic z 18 września 2020 roku. Przyszło na nie ponad 40, co było rekordową ilością na przestrzeni ostatnich lat, bo zwykle było to 10-20 osób. Ja sam, Pan Bartek, na tym zebraniu byłem jako zaproszony gość, więc dokładnie wiem co się na nim działo, bo również zapraszałem mieszkańców na to zebranie, pisząc na blogu o pieniądzach, jakie im przysługują. Z tego co mówią niektórzy mieszkańcy, pamiętają, ze podsunięto im do podpisu dwie listy – rzekomo jedna dla urzędu, a druga dla sołectwa. Jak się okazuje, drugą wykorzystano do stworzenia fikcyjnego protokołu i uchwał z 2018 roku.

Na tym zebraniu w 2020 roku, gdy pojawił się temat sprzedanych działek i pieniędzy dla wsi, Pani Sołtys Iwona Buchta stwierdziła, że nie ma o czym gadać, bo pieniądze zostały już przeznaczone na szkołę. Obecny na zebraniu radny Tadeusz Luraniec, zapytany przez mieszkańców o szczegóły budowy szkoły, nie chciał udzielać informacji, twierdząc, że trwają negocjacje. Już wtedy dla mieszkańców sprawa mocno śmierdziała i wywiązała się burzliwa dyskusja. W pewnym momencie, jeden z mieszkańców wstał i powiedział, że składa wniosek o przeznaczenie 20% należnych Śledziejowicom pieniędzy na remont dróg, w tym na ul. Różaną w Śledziejowicach. Wniosek został poddany pod głosowanie przeszedł większością głosów. Zebranie było chaotyczne i nerwowe, Pani Sołtys dwa razy próbowała wyrzucić z sali mnie (Pana Bartka) oraz koleżankę, która nagrywała zebranie (miała prawo nagrywać).

Zaraz po tym zebraniu we wrześniu 2020 roku grupa 17 mieszkańców chciało wyjaśnić kwestie przeznaczenia pieniędzy i budowy szkoły. Zawnioskowali o kolejne zebranie, które zostało zwołane na 18 listopada 2020, ale ze względów na ograniczenia COVID się nie odbyło.

Mieszkańcy czekali na to zebranie, ale w międzyczasie, dzień przed sesją rady miejskiej w dniu 29 stycznia 2021, Pani Sołtys napisała pismo władz gminy, iż popiera zakup działek pod budowę szkoły w Kokotowie i że jest to realizacja uchwały Zebrania Wiejskiego Śledziejowic. W tym dniu Rada Miejska wyraziła zgodę na zakup działek w Kokotowie, na których miałaby być budowana szkoła.

I TUTAJ WAŻNA UWAGA:

W tych uchwałach Rady Miejskiej dotyczących zakupu działek w Kokotowie pod szkołę nie ma żadnych zapisów, iż ten zakup działek będzie finansowany z pieniędzy sołectwa Śledziejowice. Ani w treści uchwały, ani w uzasadnieniu uchwały nie ma o tym ani słowa. Zatem gmina kupowała te działki we własnym imieniu za pieniądze ogólnogminne.

Tutaj można sobie przeczytać pełną treść podjętej uchwały:

https://wieliczka.esesja.pl/zalaczniki/117425/projekt-uchwaly-w-spr-nabycia-dznr-689-1-obr-kokotow_1096582.pdf

15 lutego 2021, po uzyskaniu protokołu z zebrania z 18 września 2020, okazało się, że wniosek mieszkańca o przeznaczenie 20% wiejskich pieniędzy na drogi, został w protokole zamieniony na… uwaga: Uchwałę w sprawie zmiany uchwały z 5 czerwca 2018 roku o przeznaczeniu środków ze zbycia mienia, gdzie zmieniono zapis mówiący o przeznaczeniu pieniędzy „na szkołę” na zapis mówiący o przeznaczeniu pieniędzy „na szkołę oraz na ul. Różaną”. Innymi słowy, z wniosku mieszkańca po zebraniu zrobiono uchwałę, nad którą NIE GŁOSOWANO.

I w tym samym dniu 15 lutego 2021 została przez Pana Bartka do Rady Miejskiej w Wieliczce złożona skarga na Sołtys Śledziejowic za to, że przekroczyła swoje uprawnienia i wprowadziła Radę Miejską w Wieliczce w błąd – ponieważ nie było wolą mieszkańców Śledziejowic przekazanie pieniędzy na Szkołę w Kokotowie.

Zatem zarówno sekretarz Adam Panuś, rejestrujący skargi do Rady Miejskiej oraz nadzorujący dokumentację sołectw jak i przewodniczący Rady Miejskiej w Wieliczce Tadeusz Luraniec już w lutym 2021 roku zostali poinformowani o tym, dokumenty i pisma sołtys Śledziejowic są w sprzeczności z prawdą. Ponadto należy mieć na uwadze, że zarówno Pan Adam Panuś jak i Pan Tadeusz Luraniec byli na zebraniu w 2020 roku, więc wiedzieli, że większość mieszkańców nie była za przeznaczeniem pieniędzy na szkole, ale za przeznaczeniem 20% na drogi.

Pani Sołtys Śledziejowic na 2 pisemne prośby Rady Miejskiej o wyjaśnienie dotyczące skargi, nie odpisywała.

Mimo tych wątpliwości w kwietniu 2021 gmina zakupiła działki w Kokotowie pod rzekomą budowę szkoły, a rozpatrzenie skargi na sołtys Śledziejowic jest przeciągane w czasie przez Pana Tadeusza Lurańca już 7 miesięcy. Co miesiąc wysyła mi pismo, że przesuwa termin rozpatrzenia sprawy na kolejny miesiąc. Ostatnie pismo mówi o wyznaczeniu terminu załatwienia sprawy do 10 października 2021, ale to znów może być przedłużone.

Co powinni zrobić mieszkańcy Śledziejowic, aby odzyskać prawo do decydowania o przeznaczeniu pieniędzy?

Kluczowa są decyzje radnych, tj Rady Miejskiej. Rada powinna uznać skargę na sołtyś Śledziejowic za zasadną, a następnie unieważnić zebranie wiejskie z 2018 oraz przyznać sołectwu Śledziejowice rekompensatę za utracone mienie w wysokości 5 mln zł.

Niestety większość radnych miejskich już niejednokrotnie pokazała, że fakty i prawo ma głęboko w dupie (niestety trudno tu znaleźć bardziej adekwatne słowa), a liczy się tylko koryto i względy burmistrza. Jeśli nie będzie presji społecznej, to i teraz wymyślą wymówkę albo odłożą temat w czasie. Dlatego ważne jest, żeby w tej sesji Rady Miejskiej głos zabrali oszukani mieszkańcy Śledziejowic. O ile na zebraniu wiejskim sekretarz i radny mogą sobie robić co chcą i utrudniać prawa mieszkańców, o tyle podczas sesji rady miejskiej muszą już trzymać się reguł. A co najważniejsze, sesje rady miejskiej są transmitowane online, nagrywane i publicznie dostępne, więc wszystko można odtworzyć.

Pan Bartek, jako przedstawiciel Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka, w imieniu oszukanych mieszkańców Śledziejowic, wystąpi do przewodniczących wszystkich klubów Rady Miejskiej w Wieliczce, by na najbliższej sesji Rada Miejska uznała skargę na sołtys Śledziejowic za zasadną, unieważniła zebranie z 2018 roku oraz przeznaczyła 5 mln zl do dyspozycji sołectwa Śledziejowice za utracone mienie wiejskie. Niech odbędzie się głosowanie na nowo, czy mieszkańcy faktycznie chcą gminie oddać pieniądze na budowę szkoły w Kokotowie.

Jeśli Rada Miejska nie będzie się chciała podjąć tematu, będzie trzeba ją do tego zmusić: zebrać ponad 300 podpisów w ramach obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, by projekt uchwały unieważniający zebranie z 2018 roku i przyznanie Śledziejowicom 5 mln rekompensaty za utracone mienie stał się przedmiotem obrad Rady Miejskiej w Wieliczce.

Poniżej oczekiwany projekt uchwały, do którego powinni dążyć mieszkańcy Śledziejowic, choć nie tylko oni. Podjęcie tej uchwały to kwestia elementarnej przyzwoitości i przestrzegania prawa w Gminie Wieliczka, a więc interes wszystkich uczciwych mieszkańców Jest to też obowiązek Rady Miejskiej wynikający zarówno z przesłanek prawnych, jak i moralnych.

Na koniec: Przewodniczący Rady Miejskiej Tadeusz Luraniec kolejny raz łamie statut Gminy Wieliczka i nie zwołuje sesji zwyczajnej od ponad kwartału Ostatnia sesja zwyczajna miała miejsce 18 czerwca 2021. Ponadto, bagatelizuje 2 wezwania Wojewody Małopolskiego do niezwłocznego rozpatrzenia skargi na sołtys Śledziejowic.

A tutaj można odsłuchać fragmenty ostatniego zebrania wiejskiego Śledziejowic.

Na tym nagraniu (ok 1 minuta) Pani Sołtys dzieli mieszkańców na lepszych i gorszych:

A tutaj dłuższy fragment zebrania (27 minut) na którym mieszkańcy chcą glosować nad unieważnieniem uchwał z 2018 roku i przeznaczeniem pieniędzy na nowo, ale uniemożliwiają to przedstawiciele władz.

A poniżej 27- minutowy reportaż o aferze podpisowej, w którym szczegółowo omówione są okoliczności i dowody na to, ze podrobiono dokumenty by pozbawić mieszkańców decydowania o 5 mln zł.

#wieliczka #śledziejowice #aferapodpisowa #panbartek

Inflacja w Polsce wzrosła o 86% w porównaniu do sierpnia 2020.

Dzisiaj GUS poinformował, że inflacja w sierpniu 2021 wyniosła 5,4%. Rok temu w sierpniu wynosiła 2,9%. Oznacza to, że w ciągu roku inflacja w Polsce wzrosła o 86%.

Ten post jest odpowiedzią na artykuł na stronie 300gospodarka.pl, gdzie napisano dziś, że Inflacja w Polsce wzrosła o 5,4%. To nieprawda. Nie wzrosła, tylko wyniosła 5,4%. A wzrosła o 86% w porównaniu do sierpnia 2020.

https://300gospodarka.pl/news/inflacja-w-sierpniu-2021

Dla jasności , inflacja to wzrost cen danego koszyka dóbr. Odczyt inflacji CPI na poziomie 5,4% r/r, oznacza, że koszt tego koszyka dóbr wzrósł w ciągu roku o 5,4%. Inflacja jest jest zatem miarą tempa wzrostu cen i to tempo przyspieszyło w ciągu roku o 86%.

Już 2 lata temu pisałem, że inflacja wymyka się spod kontroli Narodowego Banku Polskiego, bo już wtedy ich prognozy się nie sprawdzały.

Tutaj poprzednie wpisy:

Czy gmina Wieliczka powinna kupić drogę na osiedle Kaim?

30 lipca 2021 odbyła sie nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Wieliczce, a na niej dyskusja nad kupnem drogi prowadzącej do byłego wzgórza Kaim. Chodziło o zapłatę dla dewelopera sumy 200 tys zł, za 6 arowy odcinek drogi, który w istocie rzeczy prowadzi jedynie do nowego osiedla, a nie pomnika na wzgórza Kaim. Wątpliwości co do słuszności zakupu tej drogi nie kryli nawet radni, którzy do tej pory zwykli popierać każdą inicjatywę burmistrza. Co ciekawe, tym razem to dwóch radnych burmistrza pokazało jaja, kiedy reszta zachowała się jak miękiszony.

Tytuł niniejszego wpisu jest odrobinę kontrowersyjny. Mieszkańcy Wieliczki przyzwyczaili się bowiem do określenia „Wzgórze Kaim” a nie „osiedle Kaim:”. Patrząc jednak na obecny stan faktyczny, uwieczniony na mapach satalitarnych, trzeba zadać sobie pytanie, czy Wzgórza Kaim jeszcze istnieje?

Tak wyglada to w terenie (lato 2020). Obecnie droga w dół posiada nawierzchnie asfaltową.

Historię całej sytuacji należy zacząć od kilku lat wstecz, kiedy wzgórze Kaim jeszcze istniało. Problemy zostały nagłośnione pod koniec 2017 roku w poniższym artykule w Dzienniku Polskim:

Historię całej sytuacji należy zacząć od kilku lat wstecz, kiedy wzgórze Kaim jeszcze istniało. Problemy zostały nagłośnione pod koniec 2017 roku w poniższym artykule w Dzienniku Polskim:

https://dziennikpolski24.pl/wieliczka-krakow-pomnik-na-wzgorzu-kaim-znika-wsrod-domow/ar/12728992

Słuszne były wtedy słowa Stanisława Kumona, który nazwał zabudowe wzgórza „Skandalem”. Gdyby Burmistrz Wieliczki Artur Kozioł interesował się historią i topografią Wieliczki, zabiegałby o to, by wzgórze Kaim dostało ochronę w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego. Stało się jednak wręcz przeciwnie: , z inicjatywy burmistrza przygotowującego plan zagospodarowania, z a aprobatą radnych zezwolono w tym miejscu na zabudowę szeregową.

Tak wygląda obecnie wielicka część wzgórza Kaim od strony drogi krajowej 94. A w planach jest budowa kolejnych domów...

https://dziennikpolski24.pl/wieliczka-krakow-pomnik-na-wzgorzu-kaim-znika-wsrod-domow/ar/12728992

W powyższym artykule warto jednak zwrócić na słowa Piotra Ptaka, w 2017 roku ówczesnego pełnomocnika burmistrza, wcześniej zapalonego krytyka działań Artura Kozioła. Oto te słowa, które beda ważne dla dalszych rozważań:

– Wieliczka wykupi po swojej stronie teren wokół pomnika, tak by zapewnić 15 metrów strefy ochronnej, jak nakazał wojewódzki konserwator zabytków. Jest też plan budowy dojścia do pomnika. Mają być to szerokie na trzy metry schody, które będą wykonane na odcinku ok. 200 metrów, od ulicy Winnickiej w Bogucicach do monumentu – mówi pełnomocnik burmistrza Wieliczki ds. komunalnych Piotr Ptak. Dodaje, że wykup gruntów wokół obelisku pozwoli także na odsunięcie od obelisku, najbliższej mu budowy

Tak pod koniec 2017 roku mówił Pan Piotr Ptak, obecny radny Rady Miejskiej w Wieliczce wybrany z komitetu burmistrza. A jak na wzgórzu sytuacja wygląda obecnie, w połowie 2021 roku? O to oficjalne mapki.

Zacznijmy od tego, ze żadnych schodów nie ma. Jest asfalt na bardzo stromym podjeździe, który przejść w zimie będzie można chyba tylko w rakach, a i w lecie sił starczy tylko osobom w dobrej kondycji fizycznej. Od ulicy Winnickiej do pomnika jest ok 170 metrów, a różnica wysokości – prawie 40 metrów. Oznacza to średnio, ze na każde 4 metry wzniesienie wynosi niemal 1 metr. Trudno w Wieliczce i sołectwach znaleźć równie stromą drogę w linii prostej…

Na powyższej mapce kolorem szary zaznaczona jest własność dewelopera. Jak widać, droga idąca od dołu do góry oraz działki na samej górze, w okolicy pomnika Kaim, są szare – a to oznacza własność prywatną – spółki handlowej – w skrócie: dewelopera.

Jak widać, droga do pomnika Kaim prowadzi przez trzy działki: 18/3, nastepnie 18/2, oraz 21/3 – działki, na której znajduje się podstawa pomnika oraz – co ważne – schody. Poniżej zdjęcie z artykułu:
https://dziennikpolski24.pl/krakow-obudowa-pomnika-na-wzgorzu-kaim-trwa-w-najlepsze-powstaja-kolejne-domy-zdjecia/ar/c1-14841490

Kraków. Obudowa pomnika na Wzgórzu Kaim trwa w najlepsze. Powstają kolejne domy [ZDJĘCIA]

O ile sam obelisk – pomnik jest po stronie Krakowa, to schody są już po stronie Wielickiej – w rękach prywatnych – dewelopera na osobnej działce, która nie była przedmiotem zakupu przez gmine Wieliczka. Jaki zatem sens ma kupowanie jedynie jednej działki, skoro i tak dalsze dojście do pomnika będzie utrudnione, bo na przeszkodzie stoją dwie działki prywatne?

Wróćmy jednak do 2017 roku. Czy wtedy naprawdę chodziło o oficjalne dojście do pomnika, czy o ochronę wzgórza? Od czasu nagłośnienia sprawy i artykułów medialnych, wzgórze Kaim przed pomnikiem od strony wielickiego zostało niemal całkowicie zabetonowane. Poniższe zdjęcia satelitarne pokazują porównanie roku 2017 z 2020

Warto zadać sobie zatem pytanie, czy postulaty z 2017 roku są aktualne? Czy nadal jest walka o to by zachować wzgórze Kaim, czy tylko pomnik? Bo wzgórze takim jakie ono pierwotnie było – już nie ma. Jest osiedle. A pomnik ginie wśród szeregówek.

Zastanówmy się dalej nad kwestią kupna drogi. Jaki sens ma kupno drogi, za nota bede niebagatelna 200 tys zł, skoro i tak nie będzie można dość do pomnika? Jaką cenę „zaśpiewa” deweloper za kolejne działki? Milion? Dwa? I co wtedy burmistrz powie? Powiedzieliśmy A, to trzeba powiedzieć B? Czyli wydaliśmy 200 tys, to wydajmy kolejne miliony?

Słuszne zatem były wątpliwości jakie podnosili dziś stanowczo radni Andrzej Dyga i Marek Słowik, którzy domagali się odłożenia decyzji w czasie, przeprowadzenia wizji lokalnej oraz zasięgnięcia stanowiska władz Krakowa. Słusznie mówił Andrzej Dyga, że skoro sprawa ciągnie się już 4 lata, to kolejny miesiąc nikogo nie zbawi, a branie na siebie obowiązku utrzymania drogi, dodajmy bardzo nietypowej drogi, bo o dużym nachyleniu (co bedzie sprawiać problemy z odśnieżaniem w zimie) i to za słone pieniądze nie jest super okazją, którą trzeba niezwłocznie wykorzystać. Słusznie mówił Marek Słowik, że nikt inny tej drogi przed gminą nie kupi.

Radny Piotr Ptak i burmistrz Piotr Krupa próbowali różnych sztuczek wywierania wpływu na radnych stosując zagrywki psychologiczne. Jak zwykle przedstawiajac argumenty, że przecież dyskusja była dzień wcześniej na komisji, że sprawa się ciągnie 4 lata i temat mocno maglowany, że sprawa jest międzynarodowa, że Kraków poczynił działania więc Wieliczka też musi… Przewodniczący Tadeusz Luraniec chcąc zachęcić radnych do głosowania za, przez kilka minut przytaczał nawet historię i wyjątkowość tego wzgórza.

Radni dwukrotnie próbowali zdjąć z porządku obrad projekt w sprawie zakupu tej drogi. Według radcy prawnego, zdjęcie z porządku obraz wymagało jednak zgody burmistrza (Artura Kozioła jak zwykle nie było, a zastępował go Piotr Krupa), który upierał się że sprawe nalezy rozstrzygnąć. O dziwo radni – i co nietypowe tym razem radni z klubu burmistrza – nie dali się zbajerować i twardo stali przy swoim, że jest zbyt wiele wątpliwości, by podejmować taką decyzję. Wtórowali im radni PiS, którzy wątpliwości podzielali, choć w sposób mniej zdecydowany.

W efekcie przedłużającej się dyskusji i narastających wątpliwości, zastępca burmistrza musiał skapitulować i zdjął uchwałę w sprawie zgody na zakup drogi od dewelopera z porządku obrad. Radni mają dokonać wizji lokalnej 4 sierpnia 2021.

Co o całej sprawie myśli Pan Bartek? Mając na uwadze, że dziesiątki, a może i setki mieszkańców czeka latami aż gmina doprowadzi im drogę albo wykupi od nich droge i weźmie na siebie utrzymanie, kupowanie tej drogi na nowym osiedlu od dewelopera jest dziwne. Dziwne tym bardziej, że w zasadzie nie ma to związku z dojściem do pomnika, ponieważ jego okolica pozostanie w rekach prywatnych, a za wykup działek przy pomniku deweloper może żądać kolejnych, wygórowanych kwot idących w miliony. Dopóki nie ma spójnej wizji i skoordynowanych działań uzgodnionych z władzami Krakowa oraz dofinansowaniem ze strony Węgier (których konsul tak domagał się ochrony pomnika), zakup tej drogi nie jest w interesie Wieliczan, którzy przecież jak chcą, to chodzą pod pomnik od strony Krakowa. Ale nie oszukujmy się, pomnik w gąszczu szeregówek nie jest już żadną atrakcją turystyczną, a Wzgórza Kaim już nie ma, a to za sprawą nieprzemyślanego Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, w którym burmistrz przystał na zabetonowanie wzgórza szeregówkami…

Dla miłośników historii polecam poniższy artykuł (ok 25 stron)

Polecam oglądnąć przepiękne historyczne zdjęcia Wzgórza Kaim, zanim zostało zabudowane. Żal tego pieknego miejsca.

https://alefotki.blogspot.com/2021/04/za-mundurem-panny-sznurem-czyli-randka.html

Na koniec ciekawostka: w tym roku mieszkańcy Krakowa mogli głosować w Budżecie Obywatelskim na utworzenie trasy spacerowej pod pomnik, tutaj szczegóły:

https://budzet.krakow.pl/projekty2021/3747-trasa_spacerowa__na_wzgorze_kaim.html

Dołącz do grupy Wieliczanie i Wieliczka na FB oraz obserwuj nasze stowarzyszenie operacyjne OTWARTA WIELICZKA na FB

https://www.facebook.com/OtwartaWieliczka

Szybka budowa „pseudoszpitala” w Wieliczce to kolejna ściema burmistrza.

Wieliczka podpisała umowę z wykonawcą rozbudowy przychodni na ul. Szpunara pod „pseudoszpital”. Wedle informacji medialnych, nowy budynek ma być gotowy za rok, do lipca 2022. Wydaje się to jednak scenariusz skrajnie optymistyczny, podobnie jak było w przypadku kąpieliska w Brzegach i budynku w Parku na Grabówkach, które wg doniesień medialnych sprzed kilku miesięcy miały być gotowe w te wakacje, a nie są.

Zacznijmy od tego, że rozbudowa przychodni przy ciasnej, ślepiej ul. Szpunara (za obecną przychodnią w miejscu parkingów pracowników)od początku była bardzo kontrowersyjna i negatywnie odbierana przez mieszkańców. Jako znak sprzeciwu próbowaliśmy nawet przeprowadzić referendum w sprawie odwołania burmistrza. O negatywnym nastawieniu mieszkańców świadczy choćby sonda uliczna:

Burmistrz jednak nie przejmuje się krytyką i podpisał właśnie umowę z wykonawcą. Jak czytamy w Dzienniku Polskim, inwestycja ma być gotowa za rok, „do wakacji 2022”:

https://dziennikpolski24.pl/wieliczka-ruszaja-prace-zwiazane-z-rozbudowa-osrodka-zdrowia-przy-ulicy-szpunara-inwestycja-potrwa-rok/ar/c14-15703912

Skoro to ma być zaprojektuj i buduj, to jak to ma niby trwać rok? Bo trudno, żeby projekt i pozwolenie udało się uzyskać krócej niż pół roku. No wiec zakładanie, ze budowa będzie trwać tylko pół roku jest skrajnie optymistyczne…

Żeby nie być gołosłownym – dla porównania: rozbudowa szkoły w Mietniowie (też zaprojektuj i buduj) nadal trwa, a minęło już 2 lata od rozstrzygnięcia przetargu i podpisania umowy, które nastąpiły w kwietniu 2019 roku. A zaprojektowanie i prace budowlane rozbudowy przychodni na Szpunara zdają się z wielu względów być bardziej wymagającą inwestycją, niż rozbudowa szkoły w Mietniowie…

https://dziennikpolski24.pl/mietniow-rozbudowa-szkoly-podstawowej-zmierza-do-finalu-zdjecia/ar/c5-15442117

Wszystko wskazuje zatem, że uciążliwa dla centrum miasta i ulicy Szpunara rozbudowa przychodni potrwa dłużej, niż 12 miesięcy i nie skończy się do wakacji 2022 roku.” Ta informacja wygląda raczej jak kolejna propagandowo-wizerunkowa ściema po nowym kąpielisku w Brzegach, które miało ruszyć od lipca, czy budowie budynku rekreacyjnego w Grabówkach, które miało być gotowe w sierpniu. Dziś już wiemy, że w te wakacje nie będzie ani nowego kąpieliska, ani nowego budynku na Grabówkach…

https://dziennikpolski24.pl/zwirownia-w-brzegach-zmienia-sie-w-bezplatne-kapielisko-otwarcie-w-tym-sezonie-okaze-sie-hitem-lata/ar/c15-15656154

Kąpielisko w Brzegach pozostaje dzikim kąpieliskiem, a utworzony przy brzegu zbiornika plac zabaw – formalnie jest zamkniety dla mieszkańców. Nie ma żadnego ratownika ani pływającego pomostu…

Budynku w Grabówkach nie bedzie – bo wykonawca stwierdził, że nie jest w stanie za te pieniadza i w tym czasie wykonać tej inwestycji. Gmina zwlekała rok powatarzajac przetargi i szukajac oszczedności, a w efekcie straci 200 tysiecy dotacji, które miała na ten cel pod warunkiem wykonania inwestycji do końca sierpnia 2021…

https://dziennikpolski24.pl/gmina-wieliczka-w-parku-na-grabowkach-powstanie-obiekt-rekreacyjnokulturalny/ar/c15-15579887

Jak w rzeczywistości będzie wyglądać rozbudowa przychodni na ślepej i zatłoczonej ul. Szpunara? Skoro plany są takie, że ma to się skończyć w rok, to wykonawca będzie chyba musiał skorzystać usług bajkowego TuTiTu 🙂


#wieliczka #szpital #propaganda #panbartek #arturkoziol #szpunara #prychodnia

Co się stało z rzeką, która 100 lat temu płynęła przez centrum Wieliczki?

Według map sprzed 100 lat przez centrum Wieliczki otwartym kanałem płynęła rzeka Serafa, mająca swoje źródła na Stoku pod Baranem. Z czasem jej koryto zostało całkowicie przykryte. Co dziś dzieje się z tym kanałem?

Kanalizację miasta zaczęli już Austriacy ok 1910 roku. Serafa częściowymi odcinkami została przykryta. Dokończono ją  w latach 1935-38. Co teraz dzieje się z tym kanałem i na ile jest drożny? Na to trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Najprawdopodobniej został uszkodzony podczas awarii w poprzeczni „Mina” Kopalni Soli w 1992 roku, kiedy to część centrum Wieliczki (okolice obecnego dworca) obniżyły się ok. 1,5 metra. Nie wiadomo jaki wpływ na ten kanał miała budowa kanalizacji w centrum miasta kilka lat temu. Zapadniecie się jezdni na ul. Goliana mogło również dotyczyć tego kanału. Z pewnością kanał został zaniedbany i nie spełnia swojej funkcji, bo władze Gminy Wieliczki planują gruntowny remont kanalizacji deszczowej w okolicy, którędy dawniej płynęła rzeka Serafa. Kosztować ma to 28 mln zł.

Poniżej przedstawiam zestawienie historycznych map, zdjęcia oraz zapisy z pamiętników.

Najwyraźniej rzeka Serafa widoczna jest na mapie datowanej na 1930 r. Widnieja tam również dwie linie torów kolejowych, których dziś już nie ma.

Tak opisany jest bieg rzeki Serafy przez miasto w Pamietnikach Widomskiego:

A tu fragment opisu budowy kanalizacji przed wojną z innej książki:

Zdjecie z budowy kanału, którym miała płynąć rzeka Serafa.

Opis biegu kanału został również ostatnio opisany na Facebookowym profilu Zabytki Wieliczki, tutaj ten post (zdjecie akurat nie dotyczy budowy kanału w centrum miasta, lecz wiaduktu nad Serafa).

W 1992 roku miała miejsce awaria „Mina” (podziemy wyciek wody w Kopalni Soli), która spowodowała obniżenie terenu w rejonie klasztoru i torów około 150 cm. Nie wiadomo jak zachował się kolektor akurat przebiegający w miejscu największych osiadań . Nie wiadomo, czy ktoś to w ogóle sprawdzał.

Tu można zobaczyć filmik z 1992 roku z Wieliczki po katastrofie w poprzeczni „Mina” https://www.youtube.com/watch?v=FXf6c_IBScg

Niewykluczone, że na skutek miejscowego obniżenia terenu spowodowanego „miną”, kanał zamienił się w tzw. „syfon”, w którym następnie osadzały się zanieczyszczenia, ograniczając drożność kanału. Taki problem zatkania się „syfonu” miał miejsce w Warszawie, gdzie rury kanalizacyjne oczyszczalni „Czajka” poprowadzono pod Wisłą. Obrazuje to poniższa grafika.

W ostatnich latach przy większych opadach centrum miasta jest momentalnie zalewane. Dobitnie było to widać w 2018 roku, kiedy woda na zalanych ulicach utrzymywała sie bardzo długo, a studzienki wybijały gejzerami. Swiadczy to o tym, że historyczny kanał o wymiarach 2x2metry musiał być niedrożny.

Tu filmik z ulewy z z 10 sierpnia 2018 z kanału youtube WieliczkaCIty

Nie jest również tajemnicą, że wiele ulicznych studzienek jest zatkanych. Studzienka na ul. Szpunara (przy sklepie okulistycznym) podczas zalania miasta w 2019 roku była kompletnie zatkana. Trzeba było wycinać asfalt i robić wykopy, by ją udrożnić.

Dziura na ul. Goliana, spowodowana najprawdopodobniej złym stanem technicznym i zapadnieciem sie kanału deszczowego (ogólnospławnego, tj. ze ściekami bytowymi również).

W tym roku gmina podpisała umowę o dotacje na przebudowę kanalizacji deszczowej w centrum miasta. Ma ona kosztować 28 mln, z czego 20 mln to dotacja zewnętrzna.

Odprowadzenie wód deszczowych zawsze było ważną kwestią w miastach i przywiązywano do niej dużą wage, świadczy o tym choćby wspomniana inwestycje przedwojenna budowy kanału, która pochłonęła ogromne środki finansowe. W mieście górniczym, gdzie jest kopalnia soli, tym bardziej powinno sie przywiązywać wagę do sprawnej kanalizacji deszczowej. Ta jednak w Wieliczce została kompletnie zaniedbana, a przy tym miasto zostało w ogromnej mierze zabetonowane i pozbawione zieleni.

Podsumowując – rzeka płynąca 100 lat temu przez miasto zniknęła, a dodatkowo tereny zielone, które niegdyś zatrzymywały i chłonęły wodę, zostały w ostatnich latach zabetonowane.

Nie zwalajmy zatem przyczyn zalewania Wieliczki na nature, bo przy sprawnym kanale o wymiarach 2 na 2 metry, wody deszczowe powinny błyskawicznie spływać z centrum miasta, a nie wybijać studzienki i stać długi czas na ulicach.

A tutaj można poczytać historię nazwy rzeki Serafy, które też nazywana jest Srawą:

#wieliczka #woda #kanalizacja #pogoda #powódź #serfa #historia

Budynku rekreacyjnego na Grabówkach nie będzie. Gmina Wieliczka straci dotację.

W parku na Grabówkach (w gminie Wieliczka) miał powstać drewniany budynek rekreacyjno-kulturalny. Gmina sporządziła projekt, uzyskała dotację, ogłaszała przetargi, ale wszystko spełzło na niczym. Mimo medialnych zapewnień o powstaniu tego budynku, wykonawcy nadal brak, a wina leży wyłącznie po stronie gminy, która w tym przypadku zachowywała się jak głupek.

Brak opisu.
Budynek miał powstać na działce nr 229/7 w Grabówkach, w sąsiedztwie stawu i parku linowego.

Przetarg na tę inwestycję gmina Wieliczka ogłaszała cztery razy. Pierwszy raz w sierpniu 2020. Wykonawcy złożyli 6 ofert, ale wszystkie grubo przekraczały zaplanowane 407 tys. zł. Warto zwrócić uwagę, iż najniższa cena wyniosła 688 tysięcy. Tutaj szczegóły:

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,1847444,gmina-wieliczka-oglasza-postepowanie-o-udzielenie-zamowienia-publicznego-na-zadanie-budowa-budynku-k.html

W przypadku, gdy pojawia się 6 wykonawców i wszyscy szacują wykonanie zadania na kwotę niemal 2 razy wyższą, od razu należy się liczyc z tym, że kosztorys gminy był zaniżony i powtórne przetargi nie przyniosą istotnej różnicy. Gmina jednak oglaszała kolejne przetargi. Drugi przetarg , zakończony 14 październiku 2020 przyniósł mniej ofert z wyższymi cenami.

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,1830873,gmina-wieliczka-informuje-o-uniewaznieniu-postepowania-o-udzielenie-zamowienia-publicznego-na-zadani.html

Kolejny, trzeci przetarg gmina ogłosiła w listopadzie 2020, a zakończono go w styczniu 2021, znów unieważnieniem postępowania, mimo, iż wpłynęły oferty o atrakcyjnych cenach. Najniższa z nich na kwotę 594 tys, ale miała krótszy termin gwarancji. Ale nawet gdyby odrzucić ofertę, to kolejna opiewała na wartość 660 tysięcy – a wiec na tle poprzednich przetargów, była ceną atrakcyjną, choć gmina musiała by zwiększyć (urealnić) budżet o ok 253 tysięcy ponad zaplanowane 407 tys.(w tym 200 tys dotacji).

Czwarty przetarg został ogłoszony w kwietniu tego roku. W trakcie trwania procedury przetargowej jeden z wykonawców złożył zapytanie, czy gmina może wydłużyć termin realizacji tej inwestycji, bo w podanym przez gminę terminie (do 30 sierpnia 2021) w zasadzie niemożliwe jest należyte wykonanie tego budynku. Odpowiedź burmistrza była jednoznaczna – gmina nie może wydłużyć terminu, bo straci dotację. Szczegóły na obrazku:

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,1913296,gmina-wieliczka-oglasza-postepowanie-o-udzielenie-zamowienia-publicznego-na-zadanie-budowa-budynku-k.html

Mimo tych uzasadnionych wątpliwości co do realizacji tej inwestycji w terminie, wynikających z pytań wykonawcy (trudno zbudować i wykończyć budynek w 3 miesiące) burmistrz puścił w media informację propagandową, że budynek powstanie. W Dzienniku Polskim ukazał się taki artykuł:

https://dziennikpolski24.pl/gmina-wieliczka-w-parku-na-grabowkach-powstanie-obiekt-rekreacyjnokulturalny/ar/c15-15579887

Tu link do całego artykułu:
https://dziennikpolski24.pl/gmina-wieliczka-w-parku-na-grabowkach-powstanie-obiekt-rekreacyjnokulturalny/ar/c15-15579887

Na facebooku redaktorzy Dziennika Polskiego publikują artykuły związane z powiatem wielickim na profilu „co słychać w powiecie wielickim”. Tam też pojawił się powyższy artykuł, na co Pan Bartek od razu zareagował komentarzem:

https://www.facebook.com/groups/358988694708670/permalink/821024611838407/

Artykuł oczywiście zawiera same miłe informacje i ani słowa o tym, że jest duże ryzyko niepowodzenia przetargu i utraty dotacji. Tu fragment artykułu:

Po otwarciu ofert w tym czwartym przetargu pojawiło się 5 ofert, w tym jedna stosunkowo korzystna na kwotę 660 tysięcy., ale z artykułu w Dzienniku Polskim wynika, że urząd liczył się już z tym, że dopłaci ok 300 tysięcy.

Koniec końców jednak i ten przetarg został unieważniony, ponieważ najtańszy wykonawca wycofał się twierdząc, że jednak nie jest w stanie w tym terminie wykonać należycie tego zadania.

Jeśli brać na poważnie słowa burmistrza z odpowiedzi do wykonawcy, to wynika z nich, że budynku w Grabówkach nie będzie i gmina straci 200 tysięcy dotacji.

Być może w tym wszystkim chodziło o to, żeby tego budynku nie budować, a tylko propagandę robić i poprawić swój wizerunek, bo widać, ze Dziennik Polski nie wyjaśnił ani nie sprostował informacji. Jest takie polskie porzekadło, które w tym przypadku wydaje się zasadne:

https://www.miejski.pl/slowo-Srali+muchy+b%C4%99dzie+wiosna%2C+trawa+po+kolana+ros%C5%82a%21

A mając na uwadze fakt, że gmina ogłaszała 4 razy przetarg oczekując znacznie niższych cen, cisną się na koniec słowa przypisywane Albertowi Einsteinowi…

Podsumowując, redaktorzy Dziennika Polskiego proszeni są o sprostowanie i wyjaśnienie tego wprowadzającego w błąd artykułu. Budynek z pewnością nie powstanie do końca sierpnia, a najprawdopodobniej w ogóle nie powstanie.

Aktualizacja: gmina ogłosiła kolejny, piąty przetarg, a ceny wykonawców sa o polowe wyższe – ok milion złotych…

AKTUALIZACJA Gmina rozstrzygnela przetarg… kwota wykonawcy 1,2 mln zł..


#wieliczka #panbartek #grabówki #przetarg #einstein #głupota #nieudolność

Burmistrz Wieliczki musi odpowiedzieć na niewygodne pytania Pana Bartka.

Samorządowe Kolegium Odwoławcze nakazało Burmistrzowi Wieliczki udzielenie informacji w kwestii naliczania podatku od budynku znajdującego się na gminnej działce. Mały pawilon handlowy w miejskim parku na osiedlu Lekarka w niejasnych okolicznościach stał się własnością Marka Słowika – radnego miejskiego, z którym burmistrz Artur Kozioł razem szedł do wyborów.

O kontrowersjach wokół budynku w miejskim parku na ul. Grottgera (os. Lekarka) pisałem we wpisie na tym blogu około pół roku temu, całość jest tutaj:

W skrócie – radny miejski rzekomo przejął na własność budynek (mały pawilon handlowy w centrum miasta), który stoi na działce gminnej – parku miejskim na osiedlu Lekarka. Na czas wyborów radny – przedsiębiorca urządził w tym budynku piekarnię, a miejsce wykorzystywał do promocji siebie i burmistrza w kampanii wyborczej poprzez umieszczanie banerów.

Zasadnicze problemy są dwa. Po pierwsze, jak to możliwe, że radny nabył na własność budynek, który stoi na działce gminnej, skoro zgodnie z prawem budynki trwale związane z gruntem należą do właściciela gruntu, w tym przypadku gminy Wieliczka? Po drugie, radny miejski nie może wykorzystywać mienia gminnego do prowadzenia działalności gospodarczej – a w przypadku radnego Marka Słowika działo się to przez ponad pół roku od objęcia mandatu radnego poprzez prowadzenie piekarni w tym budynku. Zarówno burmistrz Artur Kozioł jak i przewodniczący Rady Miejskiej Tadeusz Luraniec próbują temat zamieść pod dywan udając, że nie wiedzą, że ich kolega prowadził działalność na gminnej działce. Sprawę, która dla wielu jest oczywista (są na to niezbite dowody) nieudolnie od pół roku sprawdza Wojewoda.

Kontrowersji jest jednak więcej. Okazuje się, że radny Marek Słowik nie tylko w niejasnych okolicznościach nabył budynek na gminnej działce (w oświadczeniu majątkowym wskazuje pawilon handlowy jako własność), ale na dodatek nie opłaca dzierżawy za zajęty teren, a bardzo prawdopodobne, że również nie opłaca podatku od nieruchomości – i właśnie tej kwestii dotyczy ten wpis.

W związku z szeregiem pytań Pana Bartka o udzielenie informacji publicznych, Burmistrz Miasta i Gminy Wieliczka na część pytań odmówił udzielenia odpowiedzi, a na część odpowiedział pokrętnie. Burmistrz nie chciał odpowiedzieć, czy budynek w parku na ul. Grottgera 6D (ten stojący na działce gminnej, który jest rzekomo własnością radnego Marka Słowika) jest objęty ewidencją podatku od nieruchomości. Poniżej wniosek o udzielenie informacji.

A tu pokrętna odpowiedź burmistrza – „urząd nie jest właścicielem działki”. No fakt, urząd może i nie, ale gmina tak, bo przecież we wcześniejszych latach gmina wydzierżawiała tę działkę… Choć w 2020 roku – jak wynika z odpowiedzi – już nie.

Pan Bartek złożył zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które i przyznało rację Panu Bartkowi i nakazało burmistrzowi udzielić informacji na wszystkie pytania zadane we wniosku. Decyzja jest ostateczna, choć burmistrz może próbować grać na czas poprzez drogę sądową.

Wiele wskazuje na to, że radny Marek Słowik od kilku lat zajmuje mienie gminne dla swoich potrzeb nieodpłatnie, a gmina traci wpływy z dzierżawy i podatku od nieruchomości. Czy zwykły obywatel może sobie pozwolić na niepłacenie dzierżawy od gruntu gminnego i podatku od budynku? Czy jest na to ciche przyzwolenie urzędu w zamian za głosowanie przez radnego zgodnie z przykazem burmistrza?

Burmistrz i jego urząd idą na rękę „swojemu” radnemu i nie widzą problemu w tym, że przejął budynek, który zgodnie z prawem należy do gminy, a co więcej – za korzystanie z działki nie płaci dzierżawy, a prawdopodobnie też podatku. Taki stan rzeczy może prowadzić do tego, że w przyszłości radny nabędzie atrakcyjną działkę gminną na własność przez zasiedzenie.

Dla zainteresowanych postanowienie SKO w Krakowie.

Co dalej z boiskiem treningowym w Węgrzcach Wielkich?

Od kilku lat teren boiska treningowego w Węgrzcach Wielkich na „Dąbrowach” jest zaniedbany, a boisko treningowe jest pilnie potrzebne zarówno dla seniorów, jak i dla coraz to liczniejszej młodzieży w szkółkach piłkarskich. Teren jest mieniem sołectwa Węgrzce Wielkie, oddany w użyczenie klubowi LKS Węgrzcanka, który jednak nie dba i nie użytkuje go. Niestety brak jest dialogu i realnych perspektyw rozwiązania tego problemu, a obecny stan reczy powoduje coraz to większe konflikty społeczne. Z

Na początek uściślijmy pewne sprawy. Teren zaniedbanego boiska jest fragmentem działki 1351/33 w Węgrzcach Wielkich. Działka ta, oprócz boiska obejmuje też większą część lasu (prawie 8 hektarów), a boisko jest tylko niewielkim fragmentem działki.

Działka jest własnością gminy Wieliczka, ALE jest zarazem mieniem gminnym Sołectwa Węgrzce Wielkie – jej numer widnieje wykazie mienia w załączniku do statutu sołectwa. Oznacza to, że gmina Wieliczka zgodnie z prawem nie może rozporządzać tym mieniem bez zgody zebrania wiejskiego w formie uchwały. Zgoda zebrania wiejskiego, to uchwała podjęta na odpowiednio ogłoszonym i zwołanym zebraniu mieszkańców sołectwa, w którym każdy mieszkaniec ma prawo wziąć udziął.

Ponoć (bo nie mam na to żadnego dokumentu i wątpliwym jest jego istnienie) kilka, albo kilkanaście lat temu, sołectwo wyraziło zgodę na użyczenie terenu boiska klubowi LKS Węgrzcanka. Jeszcze jakieś 5-6 lat temu boisko było zdatne do użytku, o czym świadczą mapy satelitarne. Od ok 3-4 lat boisko do niczego się nie nadaje, zostało zryte przez dziki, jest zaniedbane i zarośnięte.

Z dostępnych mi informacji wynika, iż władze klubu LKS Wegrzcanka w sprawie działki zachowują się jak „pies ogrodnika” – sami nic tam nie robią, ale tez nie chcą, żeby kto inny coś tam robił.

Od 3 lat słyszę pogłoski od radnych i osób związanych z klubem Węgrzcanki, że teren zaniedbanego boiska „Dąbrowach” ma być sprzedany, a w jego miejsce wykupiony teren pod nowe boisko sportowe bliżej centrum wsi, w okolicy szkoły. Mówiło się o wykupie działek za głównym boiskiem Węgrzcanki (niedaleko szkoły, za boksami z ławkami rezerwowymi), ale ponoć nie ma woli osób prywatnych, by sprzedać działki i sprawa nie ma dalszego biegu. Należy przy tym zaznaczyć, że boisko treningowe jest pilnie potrzebne, a w kontrakcie przedwyborczym z mieszkańcami burmistrz i okoliczni radni zobowiązali się do utworzenia dwóch boisk: orlika dla młodzieży oraz boiska

Warto zaznaczyć, ze z przedwyborczych obietnic burmistrz i jego radnych, oprócz autobusów (pustobusów) do Wieliczki, nie został zrealizowany żaden punkt obietnic, mimo, że jest już połowa tej kadencji (wybory były w 2018 roku, następne w 2023).  

Brak boiska treningowego od dłuższego czasu powoduje konflikty społeczne w Węgrzcach. Między innymi ze względu na brak porozumienia i niechęć władz klubu do udostępniania głównej płyty boiska dla dzieci, Węgrzcanka straciła w marcu trenerów młodzieżówki i liczną, ok 70 osobową grupę dzieci, która przeniosła się na treningi do sąsiedniego Strażaka Kokotów, gdzie wcześniej nie było sekcji młodzieżowej.

Trudno tu winić jedynie władze klubu Węgrzcanki- po prostu niemożliwe jest utrzymanie płyty boiska w dobrym stanie dla dwóch drużyn seniorskich oraz zbliżającej się do 100 osób grup młodzieżowych, a do tego jeszcze dzieci ćwiczących na murawie w ramach W-Fu w szkole.

W miejscowym planie zagospodarowania teren boiska treningowe jest oznaczony jako US – tereny sportu i rekreacji, co wyklucza tam obecnie zabudowę mieszkaniową czy usługową. Sprzedaż działki w takim stanie rzeczy jest trudna, ponieważ wymaga specyficznego inwestora (chcącego zbudować np. halę sportową, basen, czy stadninę koni…).

Aby ułatwić sprzedaż tej działki i pozyskać większe środki, teren ten ma być zmieniony na teren zabudowy jednorodzinnej MN – i tak został oznaczony w projekcie nowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania, które póki co nie zostało zatwierdzone i w zasadzie od roku nie ma ku temu żadnych działań.

Zmiana przeznaczenia tego terenu generalnie nie była szerzej dyskutowana na zebraniach wiejskich z mieszkańcami i mało kto o niej wie, co najwyżej osoby związane z klubem.

Należy mieć na uwadze, że zmiana przeznaczenia tego terenu w ramach nowego studium i procedowania nowego planu zagospodarowania może trwać 2-3 lata i to jest wariant optymistyczny, bo równie dobrze może to trwać ponad 5 lat (procedowanie obecnego miejscowego planu trwało 9 lat, od 2007 do 2016 roku).

Gdyby jednak była szczera wola burmistrza ku temu, by zmienić przeznaczenie tego terenu, to można to zrobić w mniej niż rok – punktową zmianą studium i punktową zmianą miejscowego planu, bo tak już zmieniano przeznaczenia terenów np. w strefie gospodarczej w Kokotowie. Burmistrz jednak chciał procedować te zmianę przeznaczenia w ramach nowego studium dotyczącego całego miasta i gminy Wieliczka, a co za tym idzie wiele kontrowersyjnych zmian, jak np. obniżenie wskaźnika powierzchni biologicznie czynnej z 60% do 40% dla zabudowy jednorodzinnej, co oznacza jeszcze większą betonoze i patodeweloperkę, czemu stanowczo sprzeciwia się znaczna część mieszkańców

W mojej opinii zmiana przeznaczenia tego terenu pod budownictwo mieszkaniowe nie jest złym pomysłem, ponieważ boisko generalnie jest w ciągu zabudowy jednorodzinnej i jest to miejsce atrakcyjne do zamieszkania. Boisko w tym miejscu, jak sama rzeczywistość pokazała, nie jest najlepszym pomysłem z kilku względów, m. in. spora odległość od centrum wsi, brak parkingu, bliskość lasu co naraża teren na ingerencje dzików.

Przekształcenie i sprzedaż tego terenu oraz zakup terenów bliżej centrum pod budowę boiska nie byłoby złym pomysłem, problem jednak jest w braku realnego działania w tym kierunku, w efekcie czego teren boiska jest zablokowany do użytku przez klub Węgrzcanka i nikt nie ma z niego pożytku, oprócz dzików. Problem boiska treningowego i orlika pozostaje nierozwiązany i nie widać perspektyw i sensownego kierunku działań.

Co do kwestii formalnych, to klub nie ma prawa tego terenu sprzedać, ani nawet wypożyczyć czy wydzierżawić komu innemu. Takie prawo ma jedynie sołectwo Węgrzce Wielkie (zebranie wiejskie – czyli zebranie w którym każdy stały mieszkaniec może brać udział i głosować) za pośrednictwem gminy Wieliczka.

Wg mnie, najrozsądniej byłoby boisko główne przy szkole zamienić na arenę sportową, gdzie okoliczna młodzież szkolna mogłaby uprawiać sport i rozwijać talenty i w tym boiska treningowe, a boisko dla klubu przenieść w inne miejsce. Nową lokalizacją dla boiska klubowego moglyby być tereny przy autostradzie lub pobliskie tereny w okolicy stawu, bliżej pętli autobusowej. Jest tam dużo przestrzeni na boisko, a naturalna skarpa mogłaby posłużyć jako wysokie trybuny.

To jednak odważna decyzja, która wymaga sporych nakladow i  na która obecne władze klubu się łatwo się nie zgodzą, choć myślę, że na pewnych warunkach daliby się przekonać, ale tu trzeba rozmawiać, a niestety nie ma dialogu w tym ważnym temacie przez co sprawy od wielu lat stoją w miejscu. I tak będzie, dopóki mieszkańcy nie zaczną się interesować i brać spraw w swoje ręce. A trzeba pamiętać, że mieszkańcy Węgrzc (nie radni, nie burmistrz, nie sołtys – ale mieszkańcy na zebraniu) w najbliższych latach będą mieli do dyspozycji 10-15 mln złotych do dyspozycji na swoje inwestycje w sołectwie, z racji sprzedawanych działek w strefie gospodarczej. Działek, które nie wzięły się znikąd, lecz zostały wywalczone przez ambitnych i aktywnych mieszkańców Węgrzc i okolic, którzy interweniowali m.in. u cesarza austryjackiego. Więcej o tej historii tutaj:

Tutaj więcej w kwestii sprzedaży działek w srefie gospodarczej w Węgrzcach Wielkich, które wkrótce mają być wystawione na sprzedaż przez gminę.

https://glos24.pl/czy-wegrzce-straca-dzialke-warta-30-milionow

https://glos24.pl/wegrzce-wielkie-jest-zgoda-na-sprzedaz-ale-warunkowa