Autobusy w Wieliczce: 5 elektryków zamiast 22 spalinowych

Burmistrz Wieliczki ogłosił sukces: pozyskaliśmy ponad 18 milionów złotych unijnego dofinansowania (z programu Fundusze Europejskie dla Małopolski) na projekt o łącznej wartości ponad 26 milionów złotych. Za te pieniądze gmina kupi 5 autobusów elektrycznych (jeden 12-metrowy i cztery 10-metrowe) oraz wybuduje stanowiska ładowania wraz z systemem informacji pasażerskiej. Sukces? Na pierwszy rzut oka tak. Jednak wystarczy spojrzeć na sąsiedni Andrychów, by entuzjazm natychmiast opadł i ustąpił miejsca twardej, finansowej rzeczywistości.

W Andrychowie za niemal tę samą kwotę – około 25–26 milionów złotych – gmina kupuje (też z dotacją UE) aż 22 fabrycznie nowe autobusy spalinowe (w tym 16 mniejszych i 6 większych), spełniające wyśrubowane normy emisji spalin.

Porównajmy to na chłodno:

  • Wieliczka: 5 autobusów elektrycznych za 26 milionów złotych.
  • Andrychów: 22 autobusy spalinowe za tę samą kwotę.

Warto zatem zadać publiczne pytanie: czy działanie Wieliczki ma jakikolwiek ekonomiczny sens?

Pułapka „darmowej” dotacji i realne koszty

Zwolennicy pomysłu burmistrza natychmiast podniosą argument: „Przecież dostajemy 18 milionów dotacji, a nasz wkład własny po odzyskaniu podatku VAT to tylko około 3,5 miliona złotych!”.

To prawda. Ale spójrzmy, co moglibyśmy zrobić z tymi 3,5 milionami na wolnym rynku, bez uwiązania unijnymi procedurami:

  • Za sam wkład własny moglibyśmy kupić 3-4 fabrycznie nowe, klasyczne autobusy 10-metrowe z nowoczesnymi silnikami Euro 6 – w pełni dostosowane do naszych dróg, bez żadnych rygorystycznych umów o trwałości projektu i bez konieczności budowy koszmarnie drogiej infrastruktury do ładowania.
  • Alternatywnie, za te same pieniądze moglibyśmy mieć 6-8 mniejszych autobusów lokalnych, które idealnie obsłużyłyby nasze sołectwa.

Co więcej, autobusy elektryczne to tykająca bomba kosztowa. Ich baterie z czasem drastycznie tracą na wydajności, a koszt ich wymiany po kilku latach spadnie w 100% na budżet naszej gminy. O tym, jak drogie jest utrzymanie elektryków, doskonale wie nawet Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego. Obsługując swoje linie autobusowo-kolejowe po Wieliczce, chętnie korzysta z usług przewoźników jeżdżących na spalinowych dieslach. Dlaczego? Bo to się po prostu opłaca.

Czy ktoś w wielickim magistracie w ogóle przygotował rzetelny biznesplan tej inwestycji? Prosta kalkulacja pokazuje, że zamiast mrozić 3,5 mln zł wkładu własnego w elektryki, gmina mogła w całości sfinansować z tych pieniędzy 5-letni leasing 5 nowoczesnych spalinówek. Po 5 latach spółka po prostu wykupiłaby te autobusy na własność za symboliczny 1% wartości, zyskując w pełni sprawną i tanią w utrzymaniu flotę na kolejne lata. W przypadku elektryków po podobnym okresie czeka nas tykająca bomba finansowa – konieczność wymiany zużytych baterii za blisko pół miliona złotych od sztuki, co w 100% obciąży kieszenie mieszkańców.

Omówiony przykład Wieliczki pokazuje, jak polityka i unijne dotacje psują samorząd i racjonalny rozwój, a środki UE są marnotrawione na ideologiczne projekty Zielonego Ładu.

https://www.facebook.com/Wieliczka/posts/pfbid0339RgXKWp1xAhUMWTAVYC6Sn1qjLoZHZMhfiBvsQf4re9owspUUe8zhhXAZJTcd1el?locale=pl_PL

https://www.wnp.pl/rynki/malopolskie-andrychow-kupi-22-nowe-autobusy-na-paliwo-hvo,1058371.html