Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie rozpatrzył skargę na małopolską uchwałę antysmogową, którą złożył Bartłomiej Krzych, radny miejski z Wieliczki. Po burzliwej rozprawie, podczas której podniesiono szereg argumentów o absurdalnych skutkach prawnych obecnych przepisów, sąd odroczył ogłoszenie wyroku do 5 lutego 2026 roku do godziny 12:00.
Głównym punktem sporu jest błędne – zdaniem skarżącego – uznanie domowego kominka za „instalację” w rozumieniu Prawa ochrony środowiska. Bartłomiej Krzych wskazał, że taka interpretacja prowadzi do logicznego absurdu: zgodnie z ustawową definicją, każdy dom jednorodzinny musiałby zostać uznany za „zakład”, co wiązałoby się z koniecznością podawania jego nazwy w zgłoszeniach emisyjnych.
Skarżący wypunktował również tzw. „paradoks wozu Drzymały”, wynikający z nieprecyzyjnych zapisów uchwały. Według obecnych wytycznych, to samo urządzenie grzewcze (np. piec typu „koza”) jest traktowane jako instalacja podlegająca zakazom, gdy jest wymurowane, ale przestaje nią być, jeśli zostanie postawione na kółkach jako urządzenie mobilne.
W trakcie rozprawy mocno wybrzmiał wątek bezpieczeństwa energetycznego. Krzych oraz wspierające go organizacje branżowe powołali się na oficjalny rządowy poradnik bezpieczeństwa, który zaleca posiadanie alternatywnego źródła ciepła niezależnego od prądu, takiego jak kominek, na wypadek sytuacji kryzysowych. Podniesiono, że uchwała antysmogowa w obecnym brzmieniu zabrania mieszkańcom Małopolski korzystanie z klasycznych kominków i kuchni kaflowych, które nie mają certyfikatu.
Kolejnym argumentem przeciwko uchwale była kwestia elektrofiltrów. Skarżący wskazał, że urządzenia te w wielu przypadkach nie istnieją w formie rynkowej, są niezwykle kosztowne (często droższe od samego pieca), a ich montaż może być sprzeczny z obowiązującymi przepisami prawa budowlanego.
Mimo sprzeciwu przedstawiciela sejmiku województwa, który nazywał prywatne opinie „tendencyjnymi”, sąd uwzględnił kluczowy wniosek dowodowy w postaci opinii Międzywojewódzkiego Cechu Kominiarzy, która popiera argumentację skarżącego. Skargę oficjalnie poparły również Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kominki i Piece oraz Cech Zdunów Polskich.
Uchwała antysmogowa dla Małopolski, wymierzona przeciwko tzw. „kopciuchom” została uchwalona w 2017 roku, a jej wymogi weszły w życie w 2024 roku. Wyklucza ona urządzenia, które nie posiadają certyfikatów ekoprojekt. Uchwała nie dotyczy Krakowa, gdzie całkowicie zakazano urządzeń na paliwa stałe
Sprawa ta ma kluczowe znaczenie dla tysięcy Małopolan, dla których kominek jest nie tylko elementem tradycji, ale przede wszystkim gwarancją bezpieczeństwa grzewczego w dobie niepewności energetycznej.
Kontakt dla mediów: Bartłomiej Krzych, radny miejski Wieliczki, tel. 519-871-528
Podsumowanie rozprawy – audio (13 minut)
FOTO
foto z rozprawy sądowej – Bartłomiej Krzych (po lewej) i przedstawiciel Sejmiku Wojewodztwa MałopolskiegoPrzed rozprawą – mieszkańcy Wieliczki wspierają radnego KrzychaBartłomiej Krzych i Wojciech Perek – reprezentujący Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kominki i PieceBartłomiej Krzych oraz Jan Zapora – przedstawiciel Cechu Zdunów Polskich
Senat – znacznie mniej się o nim mówi niż o Sejmie, bo jego rola nie jest kluczowa w stanowieniu prawa (Sejm może odrzucić poprawki Senatu bezwzględną większością głosów), jednak ma on istotne znaczenie w kilku strategicznych kwestiach. Izba wyższa posiada kluczowe kompetencje personalne i kontrolne. Senat m.in.:
Współdecyduje o wyborze Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO) – bez zgody Senatu Sejm nie może powołać Rzecznika.
Wybiera 2 członków Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) oraz 2 członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP) wpływających na stopy procentowe w NBP.
Powołuje 1 członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT).
Wybiera 3 sędziów Trybunału Stanu.
Wyraża zgodę na powołanie Prezesa Najwyższej Izby Kontroli (NIK), Prezesa IPN oraz Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Posiada wyłączną kompetencję do sprawowania opieki nad Polonią i Polakami za granicą.
Zatwierdza zarządzenie ogólnokrajowego referendum przez Prezydenta.
W ostatnim czasie Grzegorz Braun zaproponował utworzenie sojuszu w wyborach do Senatu nazywając to propozycją nie do odrzucenia. O co w tym chodzi?
1. JOW-y: Teoria autorytetów vs. partyjna brutalność
W odróżnieniu od wyborów do Sejmu, gdzie mamy duże okręgi w których wybieranych jest od 7 do 20 posłów z listy partyjnych, Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW) w Senacie powinny w założeniu promować wybitne jednostki i lokalne autorytety. W praktyce jednak wyborcy sugerują się logotypami partyjnymi. Brutalnie pokazał to rok 2023: Prawo i Sprawiedliwość, mimo zdobycia najwyższego poparcia (34,81%), wprowadziło do Senatu tylko 34 senatorów. W tym samym czasie Koalicja Obywatelska, mając niższe poparcie (30,70%), zdobyła aż 41 mandatów. Stało się to możliwe wyłącznie dzięki „Paktowi Senackiemu” – gdyby partie rządowe wystawiły osobnych kandydatów, głosy anty-PiS rozbiłyby się, dając stronie antyrządowej samodzielną większość.
2. Symulacja I: PiS samodzielnie (Dane z wyborów 2025)
Przyjmując za bazę wynik Karola Nawrockiego z wyborów prezydenckich 2025 (ok. 29,5%) i zakładając, że PiS startuje do Senatu jako osobny komitet przeciwko zjednoczonemu „Rządowemu Paktowi Senackiemu”, dane są bezlitosne. Rozbicie głosów po stronie antyrządowej sprawia, że PiS traci niemal wszystkie okręgi wahadłowe.
Scenariusz zmienia się diametralnie, gdy zastosujemy model Paktu Prezydenckiego, czyli jednej wspólnej listy antyrządowej. Sumując głosy Karola Nawrockiego, Sławomira Mentzena oraz Grzegorza Brauna z 2025 roku, strona antyrządowa odzyskuje kontrolę nad kluczowymi nominacjami państwowymi.
Pakt Prezydencki:56 mandatów
Rządowy Pakt Senacki:44 mandaty
To jedyny wariant, w którym suma głosów antyrządowych nie jest marnowana przez system JOW.
4. Symulacja III: Scenariusz „Odpływu” (20% PiS przechodzi do Brauna)
Obecna dynamika polityczna i sondaże wskazują, że PiS traci poparcie, a zyskuje je Grzegorz Braun. W tej symulacji zakładamy, że 20% elektoratu PiS (czyli co piąty wyborca PiS)przechodzi do komitetu Brauna, a partie te startują oddzielnie (brak porozumienia antyrządowego).
PiS samodzielnie (po stracie 20% głosów):9 mandatów
Komitety Konfederacji (Mentzen/Braun):0 mandatów (Mimo wysokiego poparcia procentowego, w żadnym okręgu nie przebijają sufitu 40%, co w JOW oznacza brak mandatu).
Rządowy Pakt Senacki:91 mandatów
W tym wariancie strona antyrządowa praktycznie zostaje zmieciona z mapy Senatu. PiS zostaje zepchnięty do roli marginalnej z 9 senatorami, a głosy Konfederacji – mimo że historycznie wysokie – pracują bezpośrednio na uzyskanie większości konstytucyjnej przez kandydatów Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.
Podsumowanie: Statystyki są nieubłagane, choć to tylko uproszczony schemat, bo w praktyce w wyborach pojawią się też kandydaci niezależni, którzy mogą zaburzyć statystykę. Jednak nie ulega wątpliwości bez sformalizowanego Paktu Prezydenckiego czy Bloku Antyrządowego (być może powiększonego o Partię Razem Adriana Zandberga), strona antyrządowa w Polsce skazuje się na całkowitą eliminację z Senatu i oddanie kontroli nad takimi instytucjami jak NBP, TK czy RPO. Przy obecnych przepływach elektoratu do Brauna, jedność pod jednym szyldem to dla PiS już nie kwestia wyboru, a biologicznego przetrwania w parlamencie.
Oczywiście, budowanie takiego układu sił jest bardzo trudne i wymaga kompromisów, więc każdy uczestnik podejmuje pewne ryzyko, które może się negatywnie odbić na głosach do Sejmu. Premia za porozumienie jest jednak bardzo duża, tak jak pokazały to wybory w 2023 r., kiedy dzięki paktowi senackiemu Koalicja Obywatelska zyskała więcej senatorów niż PiS, mimo mniejszego poparcia wyborczego, a dodatkowo zyskali koalicjanci – Trzecia Droga i Lewica, które nie miałyby szans na żaden mandat bez wejścia w pakt senacki.
Analogicznie, przy sojuszu antyrządowym, PiS mógłby zyskać nawet 2 razy więcej senatorów niż samotnie, a Korona i Konfederacja po kilkunastu senatorów, których nie miałyby idąc samotnie. Jak powinny być podzielone okręgi? W przynajmniej połowie z tych „pewnych” 55 okręgów do wygrania przez blok antyrządowy, potrzebne są głosy Korony i Konfederacji. Zatem, przykładowo można się umówić, że PiS w 25 okręgach wystawia swojego kandydata, a pozostałe 30 dzielone jest na Koronę i Konfederacje. Do dogadania jest też kwestia jak obsadzić okręgi, gdzie koalicja rządowa ma pewne zwycięstwo, a kandydat antyrządowy będzie musi liczyć się porażką, lecz może się wypromować w kampanii. Ci kandydaci mogliby być obsadzeni przez Prezydenta – jako kandydaci niezależni, obywatelscy. budujący swój kapitał na przyszłość.
W zaistniałej sytuacji – gdzie dla wielu wyborców na karcie do głosowania ważniejszy jest komitet polityczny, niż nazwisko kandydata, rozgrywka przywództwa w Senacie sprowadza się do gry zespołowej. I tak będzie, dopóki na karcie do głosowania wypisany jest komitet polityczny – choć nie można wykluczyć, ze w niektórych rejonach istnieją autorytety, które potrafią przebić polityczne układy – takie jak np Pani Lidia Staroń, która dwukrotnie zdobywała mandat senacki kandydując z własnego komitetu wyborczego. W 2015 roku zyskała 43% głosów, pokonując kandydatów z Platformy Obywatelskiej (33%) i Prawa i Sprawiedliwości (23%).
Podsumowując – propozycja Grzegorza Brauna ma na celu odsunięcia od władzy w Senacie obecnej ekipy rządowej i przejście z „partyzantki” do pragmatycznej polityki i realnego wpływu na losy Polski poprzez wprowadzenia do Senatu swoich przedstawicieli w miejsce obecnych nominatów ekipy Tuska.
Poniżej filmik w formie podcastu na youtubie omawiający ten wpis