Co się stało z rzeką, która 100 lat temu płynęła przez centrum Wieliczki?

Według map sprzed 100 lat przez centrum Wieliczki otwartym kanałem płynęła rzeka Serafa, mająca swoje źródła na Stoku pod Baranem. Z czasem jej koryto zostało całkowicie przykryte. Co dziś dzieje się z tym kanałem?

Kanalizację miasta zaczęli już Austriacy ok 1910 roku. Serafa częściowymi odcinkami została przykryta. Dokończono ją  w latach 1935-38. Co teraz dzieje się z tym kanałem i na ile jest drożny? Na to trudno znaleźć. Najprawdopodobniej został uszkodzony podczas awarii w poprzeczni „Mina” Kopalni Soli w 1992 roku, kiedy to czesc centrum Wieliczki (okolice obecnego dworca) obniżyły się ok. 1,5 metra. Nie wiadomo jaki wpływ na ten kanał miała budowa kanalizacji w centrum miasta kilka lat temu. Zapadniecie się jezdni na ul. Goliana mogło również dotyczyć tego kanału. Z pewnością kanał został zaniedbany i nie spełnia swojej funkcji, bo władze Gminy Wieliczki planują gruntowny remont kanalizacji deszczowej w okolicy, którędy dawniej płynęła rzeka Serafa. Kosztować ma to 28 mln zł.

Poniżej przedstawiam zestawienie historycznych map, zdjęcia oraz zapisy z pamiętników.

Najwyrażniej rzeka Serafa widoczna jest na mapie datowanej na 1930 r. Widnieja tam również dwie linie torów kolejowych, których dziś już nie ma.

Tak opisany jest bieg rzeki Serafy przez miasto w Pamietnikach Widomskiego:

A tu fragment opisu budowy kanalizacji przed wojną z innej książki:

Zdjecie z budowy kanału, którym miała płynąć rzeka Serafa.

Opis biegu kanału został również ostatnio opisany na Facebookowym profilu Zabytki Wieliczki, tutaj ten post (zdjecie akurat nie dotyczy budowy kanału w centrum miasta, lecz wiaduktu nad Serafa).

W 1992 roku miała miejsce awaria „Mina” (podziemy wyciek wody w Kopalni Soli), która spowodowała obniżenie terenu w rejonie klasztoru i torów około 150 cm. Nie wiadomo jak zachował się kolektor akurat przebiegający w miejscu największych osiadań . Nie wiadomo, czy ktoś to w ogóle sprawdzał.

Tu można zobaczyć filmik z 1992 roku z Wieliczki po katastrofie w poprzeczni “Mina” https://www.youtube.com/watch?v=FXf6c_IBScg

Niewykluczone, że na skutek miejscowego obniżenia terenu spowodowanego „miną”, kanał zamienił się w tzw. „syfon”, w którym następnie osadzały się zanieczyszczenia, ograniczając drożność kanału. Taki problem zatkania się „syfonu” miał miejsce w Warszawie, gdzie rury kanalizacyjne oczyszczalni „Czajka” poprowadzono pod Wisłą. Obrazuje to poniższa grafika.

W ostatnich latach przy większych opadach centrum miasta jest momentalnie zalewane. Dobitnie było to widać w 2018 roku, kiedy woda na zalanych ulicach utrzymywała sie bardzo długo, a studzienki wybijały gejzerami. Swiadczy to o tym, że historyczny kanał o wymiarach 2x2metry musiał być niedrożny.

Tu filmik z ulewy z z 10 sierpnia 2018 z kanału youtube WieliczkaCIty

Nie jest również tajemnicą, że wiele ulicznych studzienek jest zatkanych. Studzienka na ul. Szpunara (przy sklepie okulistycznym) podczas zalania miasta w 2019 roku była kompletnie zatkana. Trzeba było wycinać asfalt i robić wykopy, by ją udrożnić.

Dziura na ul. Goliana, spowodowana najprawdopodobniej złym stanem technicznym i zapadnieciem sie kanału deszczowego (ogólnospławnego, tj. ze ściekami bytowymi również).

W tym roku gmina podpisała umowę o dotacje na przebudowę kanalizacji deszczowej w centrum miasta. Ma ona kosztować 28 mln, z czego 20 mln to dotacja zewnętrzna.

Odprowadzenie wód deszczowych zawsze było ważną kwestią w miastach i przywiązywano do niej dużą wage, świadczy o tym choćby wspomniana inwestycje przedwojenna budowy kanału, która pochłonęła ogromne środki finansowe. W mieście górniczym, gdzie jest kopalnia soli, tym bardziej powinno sie przywiązywać wagę do sprawnej kanalizacji deszczowej. Ta jednak w Wieliczce została kompletnie zaniedbana, a przy tym miasto zostało w ogromnej mierze zabetonowane i pozbawione zieleni.

Podsumowując – rzeka płynąca 100 lat temu przez miasto zniknęła, a dodatkowo tereny zielone, które niegdyś zatrzymywały i chłonęły wodę, zostały w ostatnich latach zabetonowane.

Nie zwalajmy zatem przyczyn zalewania Wieliczki na nature, bo przy sprawnym kanale o wymiarach 2 na 2 metry, wody deszczowe powinny błyskawicznie spływać z centrum miasta, a nie wybijać studzienki i stać długi czas na ulicach.

A tutaj można poczytać historię nazwy rzeki Serafy, które też nazywana jest Srawą:

#wieliczka #woda #kanalizacja #pogoda #powódź #serfa #historia