Upadła kolejna ikona Solidarności. Piotr Marzec przegrywa proces z Panem Bartkiem.

Ikona „Solidarności” z Wieliczki, Piotr Marzec, zniesławił Pana Bartka – lokalnego aktywistę Bartłomieja Krzycha w swoim oświadczeniu z grudnia 2021, gdzie pomówił go o działalność agenturalną. Piotr Marzec ma przeprosić, zapłacić 1 tys. zł nawiązki i koszty sądowe. Sąd nie wymierzył kary, ale ustalił okres 1 roku próby. Wyrok nie jest prawomocny, jednak zachowanie i słowa Piotra Marca w tym procesie wskazują, iż mentalnie pozostał w czasach PRL, gdzie obywatel ma siedzieć cicho, a władza może wszystko.

UWAGA – ten tekst jest opinią autora bloga i ma na celu przedstawienie opinii publicznej okoliczności sporu sądowego i postawy obu stron. Każdy może sam to zweryfikować i wyrobić sobie zdanie odsłuchując uzasadnienie wyroku sądu, które znajdują się na samym końcu tego tekstu.

Dalej Bartłomiej Krzych to Pan Bartek.

W dniach 13 i 14 czerwca 2022 w Sądzie Rejonowym w Wieliczce odbyły się rozprawy w procesie, który Bartłomiej Krzych (autor bloga „Pan Bartek”, przedstawiciel Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka) wytoczył Piotrowi Marcowi – działaczowi Solidarności z Wieliczki, pełniącego obecnie funkcje przewodniczącego zarządu osiedla w Wieliczce. Oskarżenie dotyczyło oświadczenia Piotra Marca z 16 grudnia 2021, w którym zarzucił aktywiście m.in. o szerzenie dezinformacji pod pozorem działań społecznych, wychowanie agenturalne oraz posiadanie mocodawców ze środowisk przygotowanych do szerzenia dezinformacji. W oświadczeniu tym dodał, że udział w akcjach Pana Bartka przynosi wstyd i poniżenie, a w jego ustach obelga to pochwala i na odwrót. Dodatkowo pod oświadczeniem załączył zdjęcie wielu osób publicznych z Wieliczki (radnych miejskich, powiatowych, poseł Urszuli Ruseckiej), które treści oświadczenia nie popierały.

https://www.facebook.com/piotr.marzec.750/posts/2276945275780980

Na Sali rozpraw Piotr Marzec stawił się z adwokatem. Pan Bartek swojego dobrego imienia bronił sam. Oskarżenie dotyczyło przestępstwa zniesławienia, tj art. 212 kodeksu karnego, zagrożonego karą roku więzienia.

Według Piotra Marca, jedynego internowanego z Wieliczki w stanie wojennym, jego oświadczenie było odpowiedzią na krytyczny artykuł Pana Bartka na jego internetowym blogu www.panbartek.pl. Artykuł Pana Bartka był z kolei był polemiką z wywiadem Piotra Marca udzielonym redakcji glos24 na dzień przed 40 rocznicą stany wojennego. Wywiad zawierał wspomnienia Piotra Marca z czasów stanu wojennego i odniesienie się do tamtej sytuacji z perspektywy czasu.

Pan Bartek na swoim blogu odniósł się głównie do fragmentu wywiadu Piotra Marca, w którym opozycjonista narzeka, że postulaty Solidarności nie doszły do skutku. Pan Bartek sugeruje, że przemiany po PRL nie poszły po myśli Solidarności, bo dla niektórych patriotyczne postulaty zeszły na dalszy plan i woleli robić swoje polityczno-biznesowe interesy, jako przykład podając Adama Michnika.

Dalej w artykule Pan Bartek przypomina zachowanie Piotra Marca, będącego obecnie przewodniczącym zarządu jednego z osiedli w Wieliczce, z  lutego 2021 podczas obywatelskiej zbiórki podpisów pod referendum w sprawie odwołania burmistrza Wieliczki Artura Kozioła. Inicjatywę referendum prowadził kilkunastoosobowy komitet z udziałem Pana Bartka, zarzucając burmistrzowi m.in. łamanie praw obywatelskich i niegospodarność. Piotr Marzec, mimo pisemnej prośby komitetu, nie wsparł tej obywatelskiej inicjatywy, mimo, że wcześniej jako radny miejski przez wiele lat był w opozycji do burmistrza Artura Kozioła. Co więcej, w tym czasie obywatelskiej akcji, spotkał się w urzędzie z burmistrzem i tym samym wsparł go swoim wizerunkiem, udostępniając na swoim Facebooku wspólne zdjęcie.

https://panbartek.pl/40-lat-po-stanie-wojennym-piotr-marzec-nie-zachowal-sie-jak-trzeba/

Na koniec w swoim artykule Pan Bartek przywołał słowa Danuty Siedzikówny pseudonim „Inka”, skazanej na śmierć za działalność wolnościowo-patriotyczną, która w swoich ostatnich słowach powiedziała „powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Dodał, że w jego ocenie w lutym 2021 Piotr Marzec nie zachował się jak trzeba, a solidaryzowanie się z burmistrzem w tym czasie jest plamą na życiorysie. Takie podsumowanie spotkało się z „ciętą ripostą” działacza solidarności – tj. wydaniem oświadczenia, o którym mowa na wstępnie.

Oświadczenie poniżające wielickiego aktywistę zostało następnie opublikowane na FB przez wiceburmistrz Wieliczki Agnieszkę Szczepaniak oraz sekretarza urzędu – Adama Panusia. Takie oświadczenie oczywiście było na rękę dla współpracowników burmistrza, którego Pan Bartek chciał odwołać i na którego składał skargi i zawiadomienia do prokuratury.

Co dziwne, do oświadczenia szkalującego Pana Bartka, Piotr Marzec załączył zdjęcie kilkunastu osób publicznych (m.in. posłanki Urszuli Ruseckiej, radnych miejskich), którzy wraz z nim uczcili 40 rocznicę stanu wojennego pod pomnikiem w Wieliczce, co w ocenie Pana Bartka było manipulacją, mającą na celu sprawienie wrażenia, iż osoby na zdjęciu popierają to oświadczenie. Na rozprawach okazało się, że osoby na zdjęciu te nie znały treści tego oświadczenia przed publikacją, a Piotr Marzec nie pytał ich o zdanie, twierdząc, że nie musi mieć ich zgody do publikowania tego zdjęcia.

Rozprawy miały charakter jawny na wniosek Pana Bartka. Mimo, iż w procesie oskarżonym był Piotr Marzec, to przez większość rozprawy zamiast bronić się, atakował aktywistę, a sam uważał się za pokrzywdzonego w tym całym zamieszaniu. Twierdził, że porównanie jego działalności do oprawców „Inki” jest krzywdzące i niedopuszczalne. Pan Bartek wyjaśniał, że nigdy nie negował jego działalności opozycyjnej i nie porównywał do oprawców Inki, a jedynie wskazał, że Marzec w lutym 2021 „nie zachował się jak trzeba”, bo solidaryzował się z niegospodarną i łamiącą obywatelskie prawa władzą lokalną w Wieliczce.

Piotr Marzec obywatelską inicjatywę odwołania burmistrza nazwał „prywatną sprawą Pana Krzycha”. Uzasadniał to tak, że kto nie jest on ani sołtysem, ani radnym i nie zasiada w żadnych władzach, a reprezentuje tylko swój prywatny interes. Z tym kompletnie nie zgadzał się Pan Bartek, zadając pytanie, czy działalność „Inki” (z wykształcenia sanitariuszki nie zasiadającej w żadnych władzach) oraz strajkujących w latach 70-80 to też była ich prywatna sprawa? Na to pytanie Piotr Marzec już nie chciał odpowiedzieć, twierdząc, że to dwie różne sprawy.

Pan Bartek zaznaczał, że jak w 2016 roku Piotr Marzec jako radny miejski zarzucał burmistrzowi zaniżenie miejsc postojowych w miejscowym planie zagospodarowania, to wtedy była to sprawa publiczna, a jak teraz po kilku latach robi to Pan Bartek wraz z mieszkańcami, to wg Piotra Marca jest to sprawa prywatna.

Na rozprawie Pan Bartek zarzucił Piotrowi Marcowi wywyższanie się i brak szacunku do ludzi, przywołując słowa z jego wywiadu dla redakcji glos24, gdzie osobę z obsługi hotelu nazwał „cieciem hotelowym”.

Sędzia prowadząca proces czterokrotnie upominała Piotra Marca, aby na tej rozprawie zaprzestał ataków na pokrzywdzonego i skoncentrował się na swojej obronie, tj. wyjaśnieniu swojego postępowania i przedstawieniu dowodów na prawdziwość tez zawartych w oświadczeniu, gdzie padły poważne zarzuty o przeszłość agenturalną wielickiego aktywisty. Pan Bartek sugerował, że jeśli Piotr Marzec czuł się pokrzywdzony artykułem na blogu, to mógł również wytoczyć proces, albo przynajmniej żądać sprostowania – a tego nie zrobił. W ocenie Pana Bartka, Piotr Marzec nie zniósł krytyki i wolał dokonać „samosądu” w postaci pomówień bez oparcia ich o jakiekolwiek fakty.

Piotr Marzec nie przedstawił żadnych dowodów na agenturalne kontakty Pana Bartka, nie potrafił nawet wskazać potencjalnych mocodawców. Pan Bartek natomiast dokładnie uzasadnił i opisał swoją działalność społeczną w obronie praw obywatelskich przedstawiając twarde dowody w postaci pism Rzecznika Praw Obywatelskich, który na wniosek Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka (które prowadzi Pan Bartek) skrytykował burmistrza Artura Kozioła za bezprawne naliczanie mieszkańcom Wieliczki podwyższonych opłat za śmieci.

Oprócz zatajenia dochodu, którą dostaje z urzędu, Piotr Marzec wielokrotnie mówił nieprawdę twierdząc np, że nielegalnie uzyskałem jego adres (jego adres znajduje się w Internecie w związku z tym, ze prowadził działalność gospodarczą), że Pana Bartka opuścili współpracownicy (nie mówiąc o co i kogo chodzi). Bezpodstawnie Zarzucał Panu Bartkowi kłamstwa twierdząc, że nowa kadencja rady miejskiej nie trwa 3-4 lata, tylko mniej niż 3 lata (w rzeczywistości trwa ponad 3,5 roku) i że nie jest przewodniczącym osiedla, tylko przewodniczącym zarządu osiedla (to nie kłamstwo, tylko błąd i nieistotne przeoczenie).

Sąd nie dopuścił na świadków osób wskazanych przez Piotra Marca, tj. Ewy Ptasznik i Doroty Stec-Fus, twierdząc, że ich zeznania nie będą miały wpływu na rozstrzygniecie sprawy, mając zapewne na uwadze sprzeciw Pana Bartka, który uznaje te osoby za stronnicze (Ewie Ptasznik również miała proces za zniesławienie Pana Bartka, a Dorota Stec-Fus to znajoma Piotra Marca z osiedla).

Podczas procesu, w kontekście „wychowania agenturalnego” Piotr Marzec poruszył temat rodziców Pana Bartka, których rzekomo w Wieliczce nikt nie zna. Pan Bartek na koniec rozprawy wyjaśnił, że rodzice, którzy go wychowali mieli nic wspólnego z agenturą. Ojciec nie żyje od 10 lat, a matka jest niepełnosprawna po udarze. Dodał, że wolałby, aby Piotr Marzec nazwał go „debilem”, niż rzucał tak mocne i bezpodstawne oskarżenia rzucające również podejrzenia na rodziców. Pan Bartek dodał również, że myślał, że Piotr Marzec ujawni w procesie, że jakieś osoby z którymi Pan Bartek ma kontakt, są agentami służb, o czym nie wie. Jednak Piotr Marzec nie wskazał żadnych osób.

Cała rozprawa wypada stanowczo na niekorzyść Piotra Marca. Bez względu na wyrok, bezpodstawne rzucanie podejrzeń i poniżanie w Internecie lokalnego aktywisty tylko dlatego, że podjął się polemiki i krytyki zachowania Piotra Marca jako przedstawiciela władzy samorządowej – do czego ma prawo, jest niedopuszczalne. Zadziwiające jest, że na posiedzeniu pojednawczym w marcu 2022 (jeszcze przed rozprawą główną) Piotr Marzec żądał usunięcia wszystkich wpisów Pana Bartka na jego temat. Oznacza to, że Piotr Marzec w ogóle nie dopuszcza krytyki swojej osoby, a osobie która go skrytykuje, grożą bezpardonowe pomówienia z „poparciem” zdjęcia znanych osób. Co gorsza, Piotr Marzec twierdził przed sądem że Pan Bartek nie prowadzi żadnej działalności społecznej, bo … nie ma go na uroczystościach ani na zdjęciach. Podczas ogłaszania wyroku, sędzia tłumaczyła byłemu opozycjoniście, że działalność społeczna nie musi się wiązać z pojawianiem się na zdjęciach i uroczystością, a może np. się przejawiać np. zbiórkami podpisów pod petycjami, udziałem w budżecie obywatelskim.

Zachowanie Piotra Marca w całej tej sprawie budzi wątpliwości i rodzi pytanie: czy w latach 80-tych walczył z komuną, czy walczył o władzę? Pytanie to bierze się stąd, iż zabranianie obywatelowi krytyki władz i uznawanie społecznej aktywności obywatelskiej za prywatną sprawę, nie idzie w parze z ideą demokracji i obywatelskiego państwa prawa. Ponadto, dyskredytowanie osoby działającej niezależnie i społecznie w obronie praw obywatelskich poprzez pomówienia, to nie są metody, które przyświecają w demokracji, a raczej praktyki znane z działalności służb PRL.

Osiągnięciem przemian ustrojowych niewątpliwie są szersze prawa obywatelskie, to jest np. możliwość zainicjowania referendum, uzyskania informacji publicznych czy zgłaszaniu i głosowaniu w budżecie obywatelskim. Wśród tych praw jest prawo do krytyki, a zwłaszcza krytyki władz publicznych, które za swoją działalność biorą pieniądze. Taką osobą jest właśnie Piotr Marzec, choć na pytanie sądu zataił fakt otrzymywania z urzędu miasta ponad 1 tys. zł diety za pełnioną funkcję przewodniczącego zarządu osiedla, co dopiero w dalszej części rozprawy wygarnął mu Pan Bartek.

Cała ta sprawa z pewnością rzutuje negatywnie na autorytet, który do tej pory miał Piotr Marzec w Wieliczce, znany głównie z działalności patriotycznej, troski o pamięć historyczną i lokalną działalność na rzecz swojego osiedla. Jednak udzielanie wywiadów w mediach, prowadzenie działalności samorządowej i angażowanie się w lokalną politykę rodzi pewne konsekwencje, z którymi w demokracji przedstawiciel władz musi się liczyć.

Być może Piotr Marzec po złych przeżyciach za czasów PRL miał nadzieję, że po zmianie ustroju wszyscy będą mu już tylko dziękować, podziwiać za dawną działalność opozycyjną i obecną działalność samorządową. Widocznie do tej pory nie spotkał się z krytyką swoich działań.

Piotr Marzec powinien sobie przede wszystkim sam odpowiedzieć, czy solidaryzowanie się z burmistrzem Wieliczki i ocieplanie jego wizerunku w czasie, gdy trwała obywatelska akcja ku odwołania go w referendum, było słuszną postawą. Czy tym ruchem faktycznie nie przekreślił swojej opozycyjnej działalności ku lepszej Polsce? Jeśli nawet sytuacja wymagała spotkania z burmistrzem, to czy konieczne było ocieplanie jego wizerunku poprzez wspólne zdjęcia na facebooku?

Błędy się zdarzają, na błędach się uczymy. Jednak zemsta na tych, którzy wytykają nam błędy, nie przynosi żadnych korzyści społecznych, a jedynie straty. Praktykowanie i tolerowanie takich działań to powrót do czasów poprzedniego ustroju.

Mała plama na życiorysie Piotra Marca z lutego 2021, która z czasem mogła wyblaknąć, rozlała się znacznie mocniej po jego szkalującym oświadczeniu w grudniu 2021. Natomiast jego zachowanie i postawa w procesie sądowym, gdzie nie przedstawił żadnych dowodów na wychowanie agenturalne i mocodawców Pana Bartka, a ponadto nie wykazał ani odrobiny skruchy, a jedynie wywyższał siebie i negował wszelkie zasługi Pana Bartka dla mieszkańców, wskazują już na upadek moralny wielickiego opozycjonisty z Solidarności.

To kolejny autorytet z czasów Solidarności, który w ostatnim czasie upada. Nie tak dawno opinia publiczna doświadczyła moralny upadek innego opozycjonisty-patrioty, który nazwał polskich żołnierzy „śmieciami” i „watahą psów”. Mowa o Władysławie Frasyniuku, który w sierpniu 1980 był uczestnikiem strajku we wrocławskim MPK, a następnie angażował się w tworzenie podziemnej „Solidarności”.

https://polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2793592,Wataha-psow-smiecie-Skandaliczna-wypowiedz-Frasyniuka-o-polskich-zolnierzach-Prowadzacy-nie-zareagowal

Proces sądowy zapewne nie zmieni mentalności Piotra Marca i ludzi go wspierających, a dla kręgu ludzi burmistrza Artura Kozioła zapewne pozostanie on na zawsze zasłużony. Nie za walkę z PRL, lecz za walkę z Panem Bartkiem, znienawidzonym przez obóz burmistrza za krytykę, protesty i ujawnianie niewygodnych informacji, skargi czy zawiadomienia do prokuratury.

Czy bliscy współpracownicy burmistrza, którzy tak ochoczo lajkowali i udostępniali oświadczenie Piotra Marca szkalujące Pana Bartka, przeproszą za sianie dezinformacji?

Na koniec, Pan Piotr powinien się zastanowić, czy w oczach swojej Babci zachował się „jak trzeba”, czy bardziej „jak świnia”.

Rzucanie zmyślonych pomówień i podejrzeń na niewinną osobę i jej rodziców, poniżanie drugiego człowieka z zimną krwią, bez okazania odrobiny skruchy, to z pewnością nie powód do dumy, jaką mogła czuć Inka i jej babcia. To zachowanie prostackie, niemoralne, nieludzkie.

Mimo wszystko Pan Bartek życzy, żeby tego moralnego upadku Pan Piotr Marzec powstał. Być może napój Powerrade pomoże…

Poniżej nagranie z ogłoszenia wyroku i uzasadnienia:

Jeśli ktoś ma wątpliwości, mogę udostępnić do wglądu wyrok sądu oraz protokoły z rozprawy, można pisać na kontakt@panbartek.pl

A tutaj jeszcze, dla ciekawskich kolegów Piotra Marca, wywiad z „agentem” który wychował Pana Bartka:

Tu artykuł redakcji glos24, gdzie Piotr Marzec udziela wywiadu w 40 rocznice stanu wojennego:

https://glos24.pl/40-lat-po-stanie-wojennym-a-postulaty-solidarnosci-nadal-aktualne

Poniżej artykuł Pana Bartka, który jest polemiką z powyższym artykułem,

Pan Bartek wygrywa w sądzie z Komisarzem Wyborczym. Chodzi o referendum w Wieliczce.

Bartłomiej Krzych (Pan Bartek), pełnomocnik komitetu referendalnego w sprawie odwołania burmistrza Wieliczki, musiał zmagać się przed sądem z konsekwencjami obywatelskiej inicjatywy. Komisarz Wyborczy z Krakowa, Pan Wojciech Andrzej Makieła żądał sprawozdania finansowego z referendum, czego nie miał prawa żądać. Mimo to sprawę zgłosił do organów ścigania, a Sąd w Wieliczce wyrokiem nakazowym wymierzył Panu Bartkowi grzywnę. Po odwołaniu , przy wsparciu Rzecznika Praw Obywatelskich kara została anulowana, sprawa została umorzona, a wszelkie koszty „wybryku” komisarza ponosi Skarb Państwa.

Dla przypomnienia, w styczniu i lutym 2021 zawiązał się obywatelski komitet, który prowadził zbiórkę podpisów w celu przeprowadzenia referendum dotyczącego odwołania burmistrza Artura Kozioła. Zarzutów było 5: rosnące opłaty za usługi komunalne, zadłużanie gminy na nieprzemyślane inwestycje, zaniedbana infrastruktura, chaos w planowaniu przestrzennym oraz brak poszanowania praw obywatelskich. Aby referendum doszło do skutku, potrzebne było ok 5 tys podpisów z Pesel.

Burmistrz na te akcje zareagował akcją „Dialog” i plakatami z tym słowem zaklejał plakaty informujące o zbiórce podpisów pod referendum. Ponadto od razu znalazło się 6,5 mln zł na drogi, których wcześniej przez 20 lat nie można było zrobić, a ponadto rozpoczęły się spotkania on-line z sołtysami i przewodniczącymi osiedli, którzy wcześniej mieli problem by porozmawiać z burmistrzem.

Wymaganej ilości podpisów nie udało się zebrać, wiec komitet dokonał protokolarnego zniszczenia podpisów (spalenie) i powiadomił o tym komisarza wyborczego w Krakowie.

Na tym, zgodnie z ustawą o referendum lokalnym, rola komitetu się skończyła. Komisarz wyborczy jednak zażądał od Pana Bartka (pełnomocnika komitetu) wypełnienia sprawozdania finansowego z referendum.

Pan Bartek odpisał dwukrotnie Komisarzowi, że nie ma obowiązku wypełniania sprawozdania finansowego, które wymaga m.in. podania daty przeprowadzenia referendum, a przepisy jasno mówią, że takie sprawozdanie nie jest obowiązkowe, gdy referendum się nie odbyło. Innymi słowy, Komisarz oczekiwał wpisania przez Pana Bartka fikcyjnych danych do sprawozdania.

Poniżej treść drugiego pisma Pana Bartka do Komisarza.

Komisarz jednak uparł się, że sprawozdanie ma zostać wypełnione, a jak nie, to sprawa zostanie skierowana do organów ścigania. W konsekwencji sprawa została zgłoszona na Policje, która przekazała sprawę do sądu, a ten wyrokiem nakazowym uznał Pana Bartka winnym wymierzając karę 300 zł grzywny.

Pan Bartek skierował zapytanie do Rzecznika Praw Obywatelskich, który niezwłocznie przesłał opinię wskazującą, że obowiązek składania sprawozdania finansowego nie dotyczy przypadku, gdzie nie złożono wniosku z podpisami.

W efekcie odwołania Pana Bartka od wyroku nakazowego i opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, na posiedzeniu w kwietniu 2022 Sąd Rejonowy w Wieliczce stwierdził brak podstaw do ukarania Pana Bartka i umorzył postępowanie.

Pozostaje pytanie, czym kierował się Komisarz Wyborczy w Krakowie uparcie nękając Pana Bartka pismami i doniesieniami na policję? Czy Pan Andrzej Makieła nie zna podstaw prawa, czy chciał ponękać Pana Bartka za to, że ośmielił się podjąć inicjatywę odwołania Artura Kozioła? Czy warto było obciążać tą sprawą obywatela, organy ścigania, sąd i Skarb Państwa ?

Miejmy nadzieję, jedyny pożytek z tej sprawy, to taki, że Komisarz Wyborczy czegoś się nauczył i w przyszłości nie będzie niepotrzebnie nękał obywateli, którym nie podoba się lokalna władza.

Poniżej postanowienie sądu o umorzeniu sprawy.

A tutaj jeszcze artykuł i przypomnienie akcji referendum z początku 2021 roku:

https://glos24.pl/referendum-w-wieliczce-bartlomiej-krzych-srodek-kadencji-to-dobry-moment-by-powiedziec-sprawdzam

#referendum #odwolanie #burmistrz #sprawozdanie #finansowe

#referendumlokalne