Jak nowy Sołtys Koźmic Wielkich wykiwał mieszkańców, a radni go bronią… artykuł ze mną w serwisie glos24.pl

Artykuł o kontrowersyjnej postaci nowego sołtysa z Koźmic Wielkich, jego anty-obywatelskich, bezprawnych działaniach oraz broniących go radnych Platformy Obywatelskiej.

Stoję po stronie praw mieszkańców. Podziękowanie dla redakcji glos24.pl za zainteresowanie tematem.

https://glos24.pl/wieliczka-bronia-swojego-soltysa-jak-niepodleglosci

Czy Burmistrz Wieliczki nielegalnie opłaca radnych?

12.01.2020, g. 23:30

Podczas ponad 9 godzinnych obrad Rady Miejskiej w Wieliczce w dniu 27 grudnia, miała miejsce burzliwa debata na temat budżetu, w trakcie której Radny i Sołtys z Koźmic Małych, Stanisław Dziedzic zarzucił Radnemu Piotrowi Ptakowi z Wieliczki, że “zachowuje się jak funkcjonariusz” i jest “opłacany przez Burmistrza”. Na ile to zgodne z prawdą? I na ile z prawem? Wbrew pozorom to nie zwykła pyskówka, bo temat jest bardzo ciekawy i kontrowersyjny.

Warto na początek obejrzeć 1-minutowy fragment tej dyskusji, który zakończył się bardzo emocjonalnymi słowami Burmistrza Artura Kozioła oraz przerwą na jego żądanie.

Skąd to wzburzenie? Co prawda Radny Stanisław Dziedzic miał zapewne na myśli fakt, iż Pan Piotr Ptak w zeszłych latach był pełnomocnikiem Burmistrza, a więc wtedy oficjalnie pobierał wynagrodzenie z urzędu i podlegał Burmistrzowi.

To się jednak zmieniło od listopada 2018 roku, od kiedy Pan Piotr Ptak stał się radnym (oczywiście dzięki temu, że był na liście komitetu Burmistrza A. Kozioła i został wybrany) i zarazem przestał być pracownikiem urzędu, ponieważ prawo zabrania łączenia pracy w urzędzie z funkcją radnego.

Jednak relacje finansowo-biznesowe Radnego Ptaka z urzędem się nie skończyły, ponieważ pozostał on władzach Fundacji Szkoła Mistrzostwa Sportowego oraz Wielickiego Towarzystwa Sportowego “Solna”.

Choć oba te podmioty są formalnie niezależne od Gminy Wieliczka, to co roku dostają setki tysięcy złotych publicznych pieniędzy z budżetu Gminy Wieliczka. Oczywiście o tym, czy te podmioty, w których interesy ma Radny Piotr Ptak dostaną pieniądze i ile, w praktyce decyduje Burmistrz Wieliczki Artur Kozioł.

O jakie konkretnie kwoty chodzi? Gdyby wielicki urząd działał zgodnie z przepisami, to można by to jasno określić poprzez dane z rejestru umów. Jednak publikację tego rejestru wstrzymano z początkiem 2018 roku i mimo tego, że wielokrotnie domagano się jego ponownego upublicznienia, urząd tego nie robi, ukrywając przed opinią publiczną umowy, które zawiera.

W internecie, na stronach Biuletynu Informacji Publicznej Gminy Wieliczka dostępne są jedynie umowy zawarte do dnia 24.01.2018 roku. Na ich podstawie można wyliczyć kwoty umów, które gmina zawarła ze Stowarzyszeniem WTS Solna oraz Fundacją SMS Wieliczka, przedstawia je poniższa tabela:

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,841387,rejestr-umow-stan-na-dzien-24012018r.html

Jak widać, w 2017 roku (dla przypomnienia – P. Ptak nie był wtedy jeszcze radnym, a jedynie pełnomocnikiem Burmistrza) oba te podmioty dostały ponad 300 tysięcy złotych z budżetu gminy, oczywiście za zgodą Burmistrza. Od razu należy tu wyjaśnić, że to nie jest tak, że te pieniądze w całości były do dyspozycji pana Ptaka, zapewne część z tych pieniędzy została przeznaczona na koszty związane z działalnością stowarzyszenia i fundacji, które prowadzi.

Można się jednak spodziewać, że podobne, albo i wyższe kwoty trafiły do tych podmiotów z budżetu gminy w roku 2018 i 2019 r.

Co ciekawe, sprawę tych umów badała niedawno (pod koniec 2019 roku) Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO) – a wiec organ państwowy, kontrolujący finanse samorządów. Efekty kontroli wykazały łamanie prawa przez Burmistrza przy zawieraniu tych umów – upraszczając, Burmistrz zawierał umowy na promocję gminy z wybranymi podmiotami, ustalając kwoty wg swojego uznania, podczas gdy przepisy wymagały ogłoszenia przetargu i uzasadnienia wartości umów. Tu fragment protokołu pokontrolnego RIO, od którego co prawda burmistrz się odwołał – ale odwołanie to zostało oddalone jako bezzasadne.

https://krakow.rio.gov.pl/art,1567,miasto-i-gmina-wieliczka-kontrola-kompleksowa

Te 2 umowy z roku 2018 dotyczące Stowarzyszenia WTS Solna opiewają na łączną kwotę 250 tys. Nie wiemy, czy to jedyne umowy, wiemy jedynie, że te dwie umowy zostały zwarte z naruszeniem prawa, co stwierdza RIO. Nie wyklucza to również, iż w 2018 roku zawierane były umowy z Fundacją SMS, których RIO się nie “doczepiła”. Tego nie da się dokładnie stwierdzić nie mając wglądu do rejestru umów.

Warto jednak zwrócić uwagę, iż druga umowa, “usługa promocyjna” opiewająca aż na 100 tys zł, zawarta została w grudniu 2018 roku – więc w czasie, kiedy Pan Piotr Ptak był już Radnym, a zarazem Prezesem Fundacji SMS i Stowarzyszenia WTS Solna.

Podsumowując, należy stwierdzić, że wypowiedź Radnego Stanisława Dziedzica, choć kontrowersyjna, to była słuszna. Jest oczywiste, że Radny Piotr Ptak nie jest bezpośrednio opłacany przez burmistrza. Tego nie dopuszcza prawo i w celu zachowania mandatu radnego należy zrezygnować w pracy w Urzędzie – to w teorii ma zapewnić radnym niezależność od burmistza. Można jednak uznać, że jest Radny Ptak jest pośrednio opłacany przez Burmistrza jako prezes Fundacji czy Przewodniczący Stowarzyszenia, które dostają setki tysięcy złotych rocznie z budżetu gminy. Nawet jeśli Pan Ptak nie pobiera wynagrodzenia w tych podmiotach (to trudno stwierdzić, bo do tego nie ma wglądu), to promuje swoją osobę i popularność przez te podmioty. A co więcej, wybiórcze finansowanie podmiotów jest naruszeniem prawa, co należy uznać, za nielegalny proceder. Za podobne praktyki naruszania prawa zamówień publicznych Burmistrz Niepołomic, Roman Ptak ma postawione zarzuty. Jedne dotyczą przetargu na budowę szkoły, gdzie zagwarantowano wybranej przez burmistrza firmie projektowej aż 500 tys zł bez przetargu, a inne dotyczą bezprzetargowego finansowania Fundacji Zamek Królewski, którą zarządza żona Burmistrza Niepołomic.

Poza tym, mając na uwadze potrzeby jakie mają mieszkańcy sołectw (np chodniki, drogi, czy remonty, o które sołtysi proszą latami – jak zaznacza Radny Dziedzic w filmiku), to czy gmina Wieliczka naprawdę musi się promować za tak ciężkie pieniądze? I na ile ta “promocja” jest promocją gminy, a na ile promocją burmistrza i jego ludzi? W jakim celu ta promocja? Czy nie ma lepszego sposobu na promocję, niż dotowanie wybranych fundacji i stowarzyszeń? Innymi słowy, czy takie Zadanie “Promocja Gminy poprzez organizację zajęć sportowych WTS Solna oraz Fundacje SMS Wieliczka” na kwotę 300 tys rocznie, uzyskałoby wystarczającą ilość głosów w Budżecie Obywatelskim? Może warto taką propozycję przedstawić mieszkańcom do wyboru, zamiast wybiórczo zawierać umowy w kontrowersyjnych okolicznościach.

Na koniec – ciekawostką są również finanse Stowarzyszenia WTS Solna oraz Fundacji SMS Wieliczka. Patrząc na sprawozdanie finansowe WTS “Solna” na koniec 2018 roku miało prawie pół miliona zobowiązań (długu). Rodzi się zatem pytanie: czy to nie są zobowiązania wobec Gminy Wieliczka, np za wynajem sali w Solnym Mieście lub innych opłat, które należą się gminie? Jeśli tak, to czy to czasem nie będzie tak, że gmina za zgodą Burmistrza umorzy te długi?

Przykładów “radnych burmistrza”, którzy są pośrednio opłacani z budżetu gminy, czyli za zgodą Burmistrza, jest więcej. Przykładowo, w zarządach spółek miejskich ZGK i Solne Miasto zasiadają radni powiatowi, którzy uzyskali mandat z poparciem Burmistrza. Choć tutaj tego prawo nie zabrania – bo powiat i gmina to osobne jednostki – to oczywistym jest, iż ci Radni nie reprezentują mieszkańców, lecz interes burmistrza, który może ich w każdej chwili zwolnić, gdyby stali się niepokorni.

Cóż, teoretycznie działania urzędu i burmistrza powinni kontrolować reprezentujący mieszkańców niezależni radni, ale większość z nich, wykonuje jedynie polecenia burmistrza (widać na filmie, że na rozkaz Burmistrza Przewodniczący Rady ogłasza przerwę, mimo że burmistrz nawet nie poprosił o udzieleni głosu), a niektórzy z radnych sami są wplątani w dziwne układy z urzędem… Pozostali radni chyba nie chcą kolegom z Rady Miejskiej robić przykrości… więc się nie czepiają. Oprócz Radnego Stanisława Dziedzica, który nie zważając na układy i poprawność polityczną, potrafił zachować się jak trzeba i odważnie powiedzieć co myśli, co oczywiście nie wszystkim spodobało… a zwłaszcza Burmistrzowi, który jak widać za wszelką cenę broni “swoich” ludzi, nawet gdy zarzuty są słuszne.

https://ekrs.ms.gov.pl/rdf/pd/search_df
https://ekrs.ms.gov.pl/rdf/pd/search_df
https://ekrs.ms.gov.pl/rdf/pd/search_df

Śmieci w Babicach: Podwyżka 400%, z mocą wstecz.

11.01.2020 g. 19:00

Mieszkańcy małopolskiej Gminy Babice zostali zaskoczenie drastycznymi podwyżkami za śmieci. Póki co tylko ci, którzy śledzą temat, bo oficjalne powiadomienia mieszkańców jeszcze nie doszły – a to może być szok. Typowa 4-osobowa rodzina nie segregująca śmieci, która płaciła dotąd 55 zł miesięcznie, dostanie w styczniu do zapłacenia kwotę 245 zł – to jest ponad 4 razy więcej! Jest to najwyższa podwyżka w Polsce. Nawet jeśli mieszkańcy zdecydują się na segregację, to zapłacą w zasadzie maksymalną możliwą stawkę 33.70 zł za osobę. Na pokrzepienie serc, gdy mają kompostownik i go zgłoszą – stawka wyniesie 31.70 zł. Dlaczego? Wygląda na to, że władze chcą zarobić na śmieciach, ponieważ z kalkulacji kosztów stawka wychodzi 25 zł…
Przeanalizujemy tu cały problem od początku.

Tu link do grupy FB, gdzie mieszkańcy zberają podpisy pod petycją w tej sprawie

Tu uchwała z cennikiem nowych stawek: https://tinyurl.com/tsegrxs

Tu uchwała z cennikiem starych stawek: https://tinyurl.com/utncn5k

Gmina już na początku 2019 roku określiła, że w czwartym kwartale przeprowadzi przetarg na odbiór i zagospodarowanie odpadów (śmieci) na rok 2020, ponieważ 31 grudnia 2019 kończyła się umowa z dotychczasową firmą odbierającą odpady (nota bene na podstawie umowy zawartej pod koniec 2016 roku na okres 3 lat – o tym na końcu). Świadczy o tym również opracowany w styczniu 2019 plan zamówień publicznych na 2019 rok. Oczywiście przetarg można było ogłosić wcześniej, np we wrześniu, by ewentualnie go ponowić, jeśli zabraknie oferentów, bo i z takim scenariuszem należało się liczyć.

Warto zwrócić uwagę, że szacowana w tym dokumencie kwota przetargu wynosiła 1,8 mln zł. Dlaczego zatem w postępowaniu przetargowym oszacowaną ją na 1,1 mln? Trudno znaleźć wytłumaczenie.

Przetarg ogłoszono jednak dopiero 31 października i z terminem składania ofert do 4 grudnia, kiedy to nastąpiło otwarcie ofert. W tym dniu władze poznały roczny koszt zagospodarowania odpadów, choć robiąc rozeznanie na podstawie przetargów w innych gminach, mogli mieć już rozeznanie, że ceny te kształtują się w okolicy 1000-1100 zł od tony. Przedmiotem zamówienia był odbiór, transport i zagospodarowanie (utylizacja) odpadów w Gminie Babice od 1 stycznia do 31 grudnia 2020. Tonaż odpadów, czyli główna kwestia mająca wpływ na cenę, został oszacowany przez gminę na poziomie 2600 ton. Czy ten tonaż został oszacowany dobrze? Dzieląc ten tonaż na 9 tys mieszkańców, wychodzi nam 288 kg śmieci na osobę rocznie. Należy uznać, że jest to typowa ilość, bliska średniej w Polsce.

Zatem 4 grudnia władze gminy poznały cenę, na którą w zasadzie byli skazani – bo nie było już czasu na negocjacje czy kombinacje. Do przetargu zgłosiła się jedna firma: Miki – jedna z większych graczy na małopolskim rynku odpadów oferując kwotę ok 2,7 mln zł, czyli w zasadzie 1000 zł od tony – cena taka jak na rynku, to jest taka, jaką płacą inne gminy od tony.

Od razu można tu powiedzieć, iż to, że ofertę złożyła jedna firma, nie oznacza, że inne firmy złożyłyby ofertę niższą. Firma Miki oferuje podobne ceny co inne spółki odpadowe: Remondis czy MPGO, a często ceny firmy Miki są niższe. Dla przykładu można tu podać wyniki przetargu w gminie Biskupice (powiat Wielicki, gmina podoba do Babic, ok 10 tys mieszkańców), gdzie firma Miki była najtańszą spośród 3 oferentów (tutaj przetarg dotyczył niecałego roku, tylko do 31 sierpnia 2020).

Tak czy inaczej, cena 2,7 mln za 2600 ton śmieci nie powinna być dla władz zaskoczeniem jeśli tylko wykazaliby minimum zainteresowania tematem.

Jeszcze raz należy tu podkreślić, że choć gmina mogła wcześniej ogłosić przetarg, by mieć czas na negocjacje lub ponowne ogłoszenie przetargu, to wątpliwym jest, czy udało by się uzyskać znacznie niższą cenę.

Trzeba mieć też świadomość, iż koszty odbioru i transportu to tylko 20-25% kosztów. Głównym kosztem jest zagospodarowanie, czyli składowanie i utylizacja – i tutaj ceny dyktują firmy, które mają własne instalacje przetwarzania odpadów. Zatem jeśli nawet gmina miałaby swoje przedsiębiorstwo do odbioru i transportu odpadów i wykonywałaby te usługi taniej (co wcale nie jest takie oczywiste) to oszczędności byłyby minimalne i nieistotne z punktu widzenia opłat ponoszonych przez mieszkańców (może 1 -2zł różnicy). Jedyną opcją na znaczną obniżkę stawek, jest własna instalacja przetwarzania odpadów.

16 grudnia gmina zatwierdziła wybór oferty z przetargu. Kwota 2,7 mln została również wprowadzona w wydatkach do budżetu gminy na rok 2020, co widnieje w załączniku do uchwały budżetowej:

18 grudnia Rada Gminy uchwałą zatwierdziła nowe stawki opłat za śmieci, które przedstawiają się następująco:

Do uchwały zostało dołączone poniższe uzasadnienie:

Pojawiają się tutaj dwie zasadnicze kwestie: 1. wysokość stawek 2. termin wprowadzenia nowych stawek.

Nie jest zrozumiałe, jak gmina wyliczyła te stawki, ustalając je w zasadzie na maksymalnym ustawowym poziomie (maksymalna stawka od osoby segregującej odpady wynikająca z ograniczeń ustawy to 33,85, w Babicach ustalono na 33,70). Jest to zadziwiające, ponieważ większość gmin w Małopolsce ma stawki oscylujące w okolicy 25 zł.

Zgodnie z przepisami, a dokładnie z Ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, koszty zagospodarowania odpadami powinny być pokrywane z opłat mieszkańców. Spróbujmy zatem wyliczyć te stawkę, która pokryłaby koszty.

Jak już zostało wspomniane, roczne koszty gospodarowania odpadami to 2,7 mln zł. Miesięcznie jest to 225 tys zł. Mieszkańców w gminie Babice jest 9 tys. Dzieląc zatem kwotę 225 tys zł na 9 tys mieszkańców otrzymujemy… 25 zł.

Innymi słowy, gdyby miesięcznie od każdego mieszkańca zostało odprowadzone do gminy 25 zł tytułem opłaty za śmieci, to z tych opłat gmina pokryłaby wydatki związane ze śmieciami.

Problem jest jednak w tym, że gmina nie nalicza opłat od 9 tys mieszkańców, lecz od 8 tys mieszkańców. Dlaczego? Bo ok 1000 osób nie jest zgłoszona do opłaty za śmieci, co oznacza, że te rodziny, które uczciwie zgłosiły liczbę osób, będą poprzez wyższą stawkę płacić za osoby, które nie są zgłoszone do opłaty za śmieci.

Podzielmy zatem jeszcze raz miesięczne koszty związane ze śmieciami na liczbę mieszkańców, która jest zgłoszona. Bedzie to 225 tys zł dzielone na 8 tys osób, czyli 28 zł. Jak widać, wychodzi 3 zł więcej.

To nadal nie wyjaśnia jednak kwestii ustalenia stawki na poziomie 33,70 zł. Zaznaczmy, że gdyby wszyscy mieszkańcy Babic zapłacili uczciwie, to przy tej stawce gmina uzyskała by z opłat następującą kwotę:
9000 razy 33,70 razy 12 miesięcy to się równa : 3,64 mln zł… zatem prawie milion więcej, niż potrzeba…

Ktoś może powiedzieć, że przecież wg cennika, który ustaliła Gmina ta stawka maleje wraz ze wzrostem ilości osób w rodzinie i dla 4 osobowej rodziny stawka za osobę nie jest 33,70 tylko 30,70. To się zgadza, ale z drugiej strony będzie część osób, która nie będzie segregować – np z wygody i zapłaci stawkę 67 zł – bo ją stać, zatem może być tak, że osoby niesegregujące pokryłyby koszty ulg.

Gmina ustaliła jeszcze ulgę w wysokości 2 zł od osoby dla gospodarstw, które mają kompostownik i go zadeklarują w deklaracji. Nadal jest to 31,70 zł, zatem znacznie wyższa stawka niż niezbędna do pokrycia kosztów zagospodarowania odpadów.

Dowiedliśmy zatem, że władze gminy Babice ustalając stawkę na poziomie 33,70 zł planuje niejako zarobić na śmieciach, albo z góry zakłada, że chce ściągnąć więcej pieniędzy z uczciwych mieszkańców, by nie ścigać tych nieuczciwych…

Drugą irytującą kwestią jest sprawa terminu wejścia w życie tych podwyżek. Zgodnie ze wspomnianą uchwałą Rady Gminy Babice, nowe stawki mają obowiązywać od 1 stycznia 2020 roku. (paragraf 5 uchwały)

Zaznaczmy tutaj, że uchwała została podjęta 18 grudnia, a opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego w dniu 19 grudnia. Zgodnie z przepisami, uchwała będąca aktem prawa miejscowego uzyskuje moc prawną po 14 (czternastu) dniach od dnia opublikowania. Zatem 14 dni od 19 grudnia, to jest w zasadzie 3 stycznia. Zatem zapis w uchwale mówiący o “mocy obowiązującej od 1 stycznia 2020” jest niezgody z prawem.

Oburzające jest fakt, iż Gmina Babice dokonując tak drastycznych podwyżek opłat za śmieci, nie zachowała nawet minimalnego, nakazanego prawem “Vacatio legis:”, czyli odstępu czasu między uchwaleniem zmian, a ich wejściem w życie. Jest to zupełnie niesprawiedliwe, by nakazywać mieszkańcom z dnia na dzień dokonywać opłat wielokrotnie wyższych, niż się tego spodziewali i zaplanowali w swoich domowych budżetach.

Władze gminy w uzasadnieniu do tej nieszczęsnej uchwały pokrętnie tłumaczą się z tego, iż nie zachowali odpowiedniego terminu:

To “tłumaczenie się” w uzasadnieniu należy zdecydowanie odrzucić. Stosowanie krótszego vacatio legis jest możliwe w wyjątkowych sytuacjach, zwłaszcza w tych kiedy działałoby na korzyść podmiotów, których dotyczą zmiany. Przekroczenie terminu wynikające z opieszałości władz Gminy Babice oraz ustalanie zawyżonych stawek opłat za śmieci nie jest ani wyjątkową sytuacja, ani korzystną dla osób, które dotyczy i rażąco łamie zasady demokratycznego państwa prawa i sprawiedliwości społecznej.

PODSUMOWANIE

Ta uchwała powinna być uchylona przez Wojewodę w trybie nadzorczym lub przez Regionalną Izbę Obrachunkową. W tej sprawie wystosowałem pismo do odpowiednich organów, które jest dostępne tutaj:
https://panbartek.pl/interwencja-w-sprawie-braku-vacatio-legis-od-drastycznych-podwyzek-oplat-za-smieci/

Niestety póki co nie dostałem żadnej odpowiedzi, co niestety może świadczyć o tolerowaniu takich procederów przez organy nadzorcze – to jest przykry dowód na to jak zepsuty system prawny mamy w Polce.

Co mogą zrobić mieszkańcy? Na pewno nie powinni siedzieć cicho i godzić się na takie postępowanie władz.

Mieszkańcy powinni domagać się zmiany uchwały i obniżenia stawki z 33,70 do przynajmniej 25 zł, bo taka wychodzi z kalkulacji i takie są w okolicy. Nie jest problemem uczciwych mieszkańców, że gmina nie potrafi wyegzekwować opłat od aż 1000 osób! To zaniedbanie władz. Dodatkowo, mieszkańcy powinni domagać się odroczenia podwyżek przynajmniej o miesiąc. Nie można nagle narzucać drastycznych podwyżek, bez uprzedzenia i możliwości dostosowania się do tak istotnych zmian, zwłaszcza, że wynika to jedynie z opieszałości władz!

Słusznym krokiem jest podjęcie wspólnej, obywatelskiej inicjatywy zbierania podpisów pod petycją – dobrze, że to się dzieje i szacunek dla osób które się w to zaangażowały.

Co jeszcze można jeszcze zrobić? Można zarzucić gminie łamanie prawa i wezwać ją do usunięcia naruszenia prawa. Każdy mieszkaniec może takie wezwanie wydrukować i podpisać. Gdyby ktoś chciał to zrobić, to tu jest gotowy tekst:

Ten tekst i uzasadnienie może również służyć jako Skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Taką skargę należy złożyć w urzędzie gminy (gmina przekaże ją do WSA), jednak przed rozpatrzeniem skargi WSA zwróci się do Skarżącego z prośbą o opłacenie wpisu za rozpatrzenie skargi 300 zł. Tu jest tekst Skargi (warto ją przeczytać i skonsultować jeszcze z kimś):

Poniżej na obrazku jest treść wezwania do usunięcia naruszenia prawa (z wyżej załączonych plików, dla tych, którym nie chce się klikać i otwierać plików WORD).

Na koniec, dla porównania kwoty z przetargu na zagospodarowanie odpadów sprzed 3 lat. Gmina Babica ogłosiła przetarg na 3 lata do przodu… gwarantując mieszkańcom stałą, niską opłatę prze 3 lata. Warto zauważyć, że oferta wybrana w przetargu (firma z Zabrza) opiewała na kwotę 2,3 mln zł za śmieci w latach 2017-2019, a więc znacznie mniej niż 2,7 mln z, które gmina musi zapłacić za jeden tylko rok 2020. Jak widać, można śmiało powiedzieć, że koszty usług śmieciowych w ciągu 3 lat wzrosły trzykrotnie…

Te wyjątkowo niskie opłaty, którymi mogli cieszyć się mieszkańcy Babic w ostatnim roku, są niejako przyczyną tak szokujących podwyżek… ale i efektem popadania od skrajności w skrajność, czyli od zaniżania opłat względem rynkowych do zawyżania opłat względem rynkowych.

edytowano 11.01.2020 g. 21:21

Autor: Bartłomiej Krzych

Wielicki Budżet Obywatelski ustawiony? By wygrać 16 tys. wystarczył 1 głos!

6.01.2019 g 21:20

Znane są już wyniki głosowania w Wielickim Budżecie Obywatelskim. Nie obyło się bez kontrowersji i niejasności, a większość pieniędzy znów zgarnęły układy – spółdzielnie sołeckie i to w podejrzanych okolicznościach. Ciekawostką jest, iż wystarczyło zgłosić zadanie i zdobyć 1 głos, by wygrać 16 tys zł na określony cel.

Do rozdysponowania było 1,5 mln zł – z czego 1 mln na zadania duże do kwoty 500 tys zl (“ogólnogminne”) oraz zadania małe do 30 tys zł (lokalne).

Zanim zaczęło się głosowanie, każdy mieszkaniec mógł zgłosić swoje zadanie – wystarczyło wypełnić formularz i 3 podpisy mieszkańców gminy Wieliczka. Zgłoszonych zostało 66 zadań lokalnych, z czego aż 27 zostały odrzucone podczas weryfikacji. Niestety Urząd nie dał szans obywatelom na uzupełnienie braków czy wyjaśnienia – co jest bardzo kontrowersyjne, bo w niektórych przypadkach przez drobne formalności nie dopuszczono wielu ciekawych zadań – na przykład Modernizacji terenu rekreacyjnego przy Domu Kultury w Małej Wsi, który ostatnio znów zaczął tętnić życiem i po wielu latach marazmu.

Głosowaniu również towarzyszyła nutka kontrowersji, bo niejasne było czy w głosowaniu mogą głosować dzieci. W tegorocznym regulaminie napisane było “w głosowaniu może brać udział każdy mieszkaniec” , z czego wynika, że również niemowlak. Do tej pory, w poprzednich edycjach głosować mogły jedynie osoby z ukończonym wiekiem 16 lat.

Początkowo głosowanie przez internet dla dzieci było niemożliwe, dopiero po 2-3 tygodniach od początku głosowania można było elektronicznie oddać głos również za dziecko, choć zapewne wiele osób głosujących, którzy pamiętali poprzednie edycje, w ogóle nie wiedziały, ze dzieci mogą głosować. Gmina nie zrobiła w zasadzie żadnej kampanii informacyjnej, która uświadomiłaby mieszkańcom tę zasadniczą zmianę w regulaminie.

W puli zadań ogólnogminnych (dużych) wybrano 3 zadania do realizacji, spośród 17 zgłoszonych i dopuszczonych do głosowania. Zabrakło głosów m.in. dla oczyszczaczy powietrza w przedszkolach, budowy tężni solankowych czy odnowy malowidła 3D na Wielickim rynku.

Tak jak w poprzednich latach, największe pieniądze zgarnęła spółdzielnia sołectw. To było wiadome już po ogłoszeniu listy zadań dopuszczonych do głosowania, że 11 sołectw, które się dogadały, że będą głosować na wspólny projekt (głównie oświetlenia i drobne remontu). Tak też się stało, zwycięskie zadanie zdobyło 2x więcej głosów, niż zadanie, które zdobyło drugie miejsce.

W zasadzie całe podium było do przewidzenia, bo kolejne miejsca również zajęły koalicje sołectw, na drugim miejscu oświetlenia w 6 sołectwach, a na trzecim miejscu wykonanie klatek schodowych na poddasza w Mietniowie i Sułkowie.

https://wbo.wieliczka.eu/files/files/BO%202020%20Wyniki%20og%C3%B3lnogminne.pdf

Jednak w przypadku drugiego i trzeciego miejsca jedna rzecz jest bardzo ciekawa, a mianowicie kwoty tych zadań: 211.500 i 288.500. Obie sumują się do 500 tys., a więc pół miliona.

Dlaczego jest to ciekawe? Dlatego, że te trzy zwycięskie zadania co do złotówki wykorzystują całą pulę dla zadań dużych, a więc 1 mln zł. Pierwsze zadanie na kwotę 500 tys zł i te dwa kolejne na 500 tys zł. Zatem, gdyby np trzecie zadanie zamiast 288.500 wycenione było na 289.000 zł – to nie zostałoby wybrane do realizacji, ponieważ zabrakłoby 500 zł z puli przeznaczonej na duże zadania.

Zatem wygląda na to, że kwota 288 500 lub 211 500 mogła być ustalona po zapoznaniu z listą zgłoszonych zadań oraz kwotami tych zadań… co świadczyłoby pewnej ustawce, a przynajmniej o faworyzowaniu pewnych zadań – bo teoretycznie żaden wnioskodawca nie powinien mieć dostępu do listy zadań, dopóki nie zostanie publicznie ogłoszona.

****WYJAŚNIENIE***** Okazuje się, że oba te projekty spółdzielnie zgłosiła jedna z radnych miejskich z klubu burmistrza Artura Kozioła – zatem zgłaszając 2 zadania dopasowała kwoty, by mieć szansę sie zmieścić w puli:

https://www.facebook.com/groups/wieliczaniepl/permalink/451602488841939/

W części zadań małych (lokalnych) do realizacji przyjęto 17 z 39 dopuszczonych do głosowania zadań, z czego tylko jedno w mieście:, a dokładniej zadanie “Budowa zatoki Kiss and drive przy Szkole Podstawowej nr 1 w Wieliczce” – osiedle Zadory. Reszta zadań przyjętych do realizacji to zadania sołeckie, po 2 zadania o wartości po 30 tys wygrały sołectwa Mietniów i Gorzków.

I tutaj mamy do czynienia z pewną ciekawostką, ale to już nie żadna ustawka czy manipulacja – tylko zbieg okoliczności – który można było sprytem wykorzystać.

Mianowicie – wybrane zadania sumowały się do kwoty 483 325 zł, co oznacza, że z puli 500 tys. pozostało 16 675 zł. Ta kwota pozostaje niewykorzystana, ponieważ inne zadania (Np remont Biblioteki w Wegrzcach Wielkich) oszacowane były na wyższe kwoty, głównie maksymalne 30 tys zł.

Gdyby w takim razie zostało zgłoszone zadanie o wartości na przykład 16 tys zł – wystarczyłby tylko 1 głos i zadanie weszłoby do realizacji jako jedyne spełniające warunek kwoty, która mieści się w puli pozostałej po uwzględnieniu zadań z największą ilością głosów.

Oczywiście – tego nie dało się tak łatwo przewidzieć, choć można było pod to “zagrać” i przed rozpoczęciem głosowania zgłosić parę zadań na mniejsze kwoty (np 3 czy 5 czy 10 tysięcy) licząc właśnie na to, że dostaną się jako “lucky losers” (szczęśliwi przegrani) czyli zadania wypełniające resztę puli.

Warto sobie na koniec zadać pytanie, na ile wielicka formuła budżetu obywatelskiego jest naprawdę obywatelska? Gołym okiem widać, że wygrywają zadania, które nie są zgłaszane przez zwykłych obywateli, lecz są to głownie zadania zgłaszane przez sołtysów i rady sołeckie, które dogadują się z jedynymi, by ograć innych.

Z całej puli Budżetu Obywatelskiego, a więc z 1,5 mln zł, na obywatelskie projekty w mieście trafiło jedynie 30 tys zł, czyli 2% całej puli. Można by pomyśleć, że ludzie w mieście nie mają potrzeb im nie zależy. Coś może w tym jest, ale z pewnością rokroczne wygrane spółdzielni sołeckich zniechęcają mieszkańców miasta do brania udziału w głosowaniu, co wypacza istotę budżetu obywatelskiego. Warto również zwrócić uwagę, jakie rzeczy są zgłaszane i wybierane – głównie oświetlenia, które nie do końca pasują do idei budżetu obywatelskiego i raczej powinny być robione z gminnego budżetu.

Wielickie spółdzielnie sołeckie to ewenement na skalę Polski, bo takie rzeczy są rzadkością. W sąsiednich Niepołomicach formuła Budżetu Obywatelskiego wyklucza takie spółdzielnie, a pula pieniędzy przed głosowaniem z góry przeznaczona jest na dane sołectwo czy osiedle – a mieszkańcy wybierają w ramach tej puli. Gwarantuje to mieszkańcom wykonanie zadań na ich obszarze i większe szanse na wygraną – a co za tym idzie – większe zaangażowanie w głosowanie.

A do tego coś, czego bardzo brakuje w wielickiej formule – dokładny opis zadania z uzasadnieniem i opisem lokalizacji po kliknięciu w nazwę zadania, tu przykład:

Podsumowując, należałoby rozważyć, czy nie byłoby lepiej dla mieszkańców Wieliczki, aby przyjąć formułę taką jak w Niepołomicach? Czy jest sens drukować karty z ilością 50 zadań, kiedy wiadomo, że mieszkańcy i tak szukają czegoś, co jest do zrobienia na swoim osiedlu lub w swoim sołectwie?

Regulamin powinien również umożliwiać uzupełnienie formalności albo drobną modyfikację wniosku – a nie odrzucanie go bez powiadomienia o brakach czy nieprawidłowościach.

Kolejna kwestia: zgłaszanie, głosowanie i wyłonienie zadań powinno się odbywać znacznie wcześniej – a nie pod koniec roku, bo to utrudnia później wykonanie zadań. Wiele zadań, które wygrały w roku 2018, nie zostały zrealizowane w roku 2019 r.

I w końcu, czy jest fair, że co roku tworzone są spółdzielnie, które zgarniają większość kasy, a osiedla, czy inne sołectwa takie jak Koźmice Małe i Wielkie, nie dostają nic?

Pewne jest jedne na przyszłość – każda zmiana w regulaminie powinna być mieszkańcom uświadomiona w szerokiej kampanii informacyjnej. Inaczej nie będzie to to prawdziwy budżet obywatelski, lecz budżet układowy dla cwaniaków… Choć … prawdziwego cwaniaka zabrakło – bo jak by taki był, to zgarnąłby te 16 tysięcy jednym głosem 🙂

Wieliczka śmieciowym potentatem. Sołectwa łożą na turystów.

29 grudnia 2019, godz. 13:15

Wieliczka znów najlepsza! I nie chodzi tu o najlepszego Burmistrza Małopolski, subiektywnie wybranego przez dziennikarzy Gazety Krakowskiej. Tym razem mamy obiektywne dane Głównego Urzędu Statystycznego: wśród gmin miejsko-wiejskich, Wieliczka jest nr 1 w Małopolsce pod względem… śmieci przypadających na mieszkańca…

No ale dla tych, dla których bycie liderem w Małopolsce, to nie jest bycie potentatem – dodam szczegół – Miasto Wieliczka (bez sołectw) jest na 5 tym miejscu wśród Polskich miast pod względem śmieci przypadających na mieszkańca, a dokładniej: pod względem ilości odpadów zmieszanych przypadających na 1 mieszkańca miasta. Wieliczkę (miasto, bez sołectw) wyprzedzają jedynie miasta typowo turystyczne: Krynica Morska, Mielno, Łeba i Zakopane, choć trzeba zaznaczyć, że do czwartego miejsca Wieliczce brakuje jedynie 8 kilo śmieci na mieszkańca rocznie… Zmieszanych oczywiście 🙂

Zaraz zaraz, ale jak to jest, czemu te dane się różnią? Czemu nagle Wieliczka jako miasto ma 421 kg śmieci zmieszanych na mieszkańca, a jako gmina miejsko-wiejska już tylko 290 kg? Ano odpowiedź jest prosta. Śmieci w wielickich sołectwach jest znacznie mniej, niż w turystycznym mieście Wieliczka, które jest odwiedzane i zamieszkiwane przez miliony turystów rocznie. Obszar wiejski gminy Wieliczka – a więc sołectwa – wg danych GUS wytwarzał jedynie 206 kg śmieci zmieszanych na mieszkańca rocznie – z takim wynikiem nie plasuje się w żadnej czołówce, jest blisko średniej w całej Polsce, która w 2018 roku wyniosła 185 kg na osobę.

Jednak mieszkańcy obszarów wiejskich (jak i miejskich) Wieliczki równiez plasują się wysoko w pewnym rankingu – a mianowicie – na najwyższą stawkę opłat za śmieci na osobę, wynikającą z kalkulacji kosztów.

Taka stawka dla Miasta i Gminy Wieliczka powinna wynieść 40 zł, by zbilansować system śmieciowy w 2020 roku…

Władze gminy jednak stawkę na 2020 rok ustalili na 25 zł – a brakującą kwotę ok 10 mln trzeba będzie pokryć z podatków (które też płacą mieszkańcy). Odbędzie się to kosztem budowy i remontów dróg, chodników, szkół itp

Zatem mieszkańcy sołectw, mający niewiele wspólnego z biznesem turystycznym, muszą dokładać (w opłatach lub podatkach) do śmieci wytworzonych w mieście przez turystów, czy studentów i obcokrajowców wynajmujących kwatery w mieście.

Jedynym rozsądnym rozwiązaniem tego problemu jest oddzielenie miasta jako osobnego sektora i ustalenie tam osobnej metody i stawki – od zużycia wody oraz objęcie systemem podmiotów prowadzących usługi hotelarskie. Dla uczciwych mieszkańców miasta byłoby to neutralne – płaciliby podobnie jak wg stawki za osobę (zakładając, że 1 osoba zużywa ok 2,7-3 m3 wody miesięcznie). Taki system od wielu lat sprawdza się w kurortach turystycznych, tu link:

https://gp24.pl/w-gminie-mielno-mieszkancy-zaplaca-za-smieci-wedlug-zuzycia-wody/ar/10302672

Podobnie jest w gminie Ustronie Morskie, ich uchwała w sprawie metody i stawek opłat jest tutaj:
http://bip.ustronie-morskie.pl/uploads/media/Nr_44_-_odpady_komunalne_-_oplaty_02.pdf

Czy te dane w powyższych tabelkach są wiarygodne? Skąd one są? Tu pokazuje dokładne krok po kroku jak zrobione zostały te zestawienia – każdy może to sprawdzić.

Wcześniejsze wpisy o śmieciach w Wieliczce:


Deficyt budżetu Wieliczki za rok 2019 wyniesie 20 mln zamiast pierwotnie planowanych 7 mln…

26 grudnia 2019, g. 21:21

Dzień po świętach, w piątek 27 grudnia zbierze się Rada Miejska na sesji zwyczajnej by podjąć szereg istotnych decyzji, m.in uchwalić plan budżetu na 2020 rok oraz wysokość opłaty za śmieci.

Tu porządek obrad i szczegóły uchwał (po kliknięciu w temat punktu obrad):
http://www.wieliczka.esesja.pl/posiedzenie/e2bba039-7be7-4

A tu będzie można oglądać obrady na żywo: https://esesja.tv/

Przy okazji zostanie również podjęta uchwała korygująca – urealniająca budżet na obecny – 2019 rok. I tu okazuje się, że z planowanego rok temu deficytu w wysokości 7 mln zł, zrobiło się 20 mln zł. Innymi słowy, w budżecie brakuje 13 mln więcej niż się spodziewano, co trzeba pokryć kolejnymi pożyczkami bankowymi.

http://g.ekspert.infor.pl/p/_dane/akty_pdf/U80/2019/3/122.pdf#zoom=90
http://www.wieliczka.esesja.pl/zalaczniki/72018/projekt-uchwaly-w-sprawie-zmiany-uchwaly-budzetowej-na-rok-2019_666226.pdf

Znacznie wyższy deficyt to przede wszystkim efekt zbyt optymistycznego planowania dochodów. Nie udało się sprzedać nieruchomości na kwotę 6 mln zł (sprzedaż przesunięto na rok 2020), a z biletów autobusowych z planowanych 3 mln uzbierało się jedynie … ok 300 tysięcy. Znacznie przeszacowane były również wpływy z rozliczenia podatku VAT (3,2 mln) oraz podatku PCC, CIT i opłaty skarbowej (w sumie ok 2 mln).

http://www.wieliczka.esesja.pl/zalaczniki/72018/projekt-uchwaly-w-sprawie-zmiany-uchwaly-budzetowej-na-rok-2019_666226.pdf

Budżet na rok 2020 będzie również życzeniowy. Wpływy ze sprzedaży majątku zaplanowano na aż 23 mln (rekordowe). Wpływy z biletów co prawda zaplanowano już nie na 3 mln, tylko na 2 mln, ale to i tak wydaje się nierealna kwota. Mając na uwadze, że w IV kwartale przy pełnym zaangażowaniu floty “zielonych autobusów” przychody z biletów szacuje się na 150 tys zł, wątpliwe wydaje się uzyskanie choćby 1 mln z biletów w całym 2020 roku.

C o gorsza, w budżecie na 2020 r. zaplanowano równe wpływy i wydatki związane z zagospodarowaniem odpadów, czyli śmieciami (taki formalny ustawowy wymóg, by te pozycje się bilansowały). Planuje się 19 mln kosztów związanych z odbiorem, transportem i składowaniem odpadów oraz 19 mln wpływów z opłat. Tymczasem już teraz jest wiadome, że koszty zagospodarowania odpadów wyniosą przynajmniej 26 mln zł, a przy stawce 25 zł (z ulgami)od osoby w optymistycznym wariancie gmina zyska 16 mln zł wpływów z opłat. Zabraknie zatem przynajmniej 10 mln zl na zbilansowanie gospodarki śmieciowej…

Już teraz można zatem zakładać iż deficyt budżetu na 2020 rok, zamiast planowanych obecnie 11 mln, wyniesie 20-30 mln zł. No chyba, że nie wykona się wielu z zaplanowanych na ten rok zadań, o których napiszę w osobnym wpisie, kiedy budżet 2020 zostanie zatwierdzony przez radnych…

Wielickie śmieci zrujnują budżety mieszkańców i gminy. Sytuacja jest kryzysowa.

20 grudnia 2019, g. 19:00

40 zł od każdej osoby – taką stawkę opłat za śmieci powinni płacić mieszkańcy w 2020 roku, by zgodnie z ustawą pokryć koszty systemu śmieciowego w gminie Wieliczka. Szokująca stawka wynika głównie z nieszczelności tego systemu w mieście. Mimo to władze proponują 25 zł od osoby, co jednak może się okazać niezgodne z prawem. Gmina opublikowała już nowe harmonogramy odbioru odpadów, jednak na ten moment nie ma pewności, czy po nowym roku śmieci będą odbierane.

Tu poprzednie wpisy w temacie opłat za śmieci w Wieliczce:
Śmieciowe bezprawie w Wieliczce z 30 listopada 2019
Wieliczanie czekają na “śmieciowy wyrok” z 8 grudnia 2019

Wielicki Zakład Gospodarki Komunalnej (ZGK – spółka, której właścicielem jest gmina), odbierający śmieci od mieszkańców ma umowę z gminą do końca roku, a zamiar podpisania nowej umowy przez gminę nie został do tej pory ogłoszony. Zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, należy zrobić to 14 dni przed zawarciem umowy. Zakładając, iż gmina ogłosi zamiar zawarcia nowej umowy 23.12.2019, zgodnie z prawem nowa umowa może obowiązywać dopiero od 6 stycznia 2020 roku.

Poprzednio, rok temu, taka informacja o zamiarze zawarcia umowy została upubliczniona już 6 grudnia, a umowa zawarta 2 stycznia. W tym roku do 20 grudnia nie ma informacji o zamówieniu, które powinno zostać ogłoszone by zapewnić ciągłość odbierania śmieci.

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,1527709,gmina-wieliczka-informuje-o-zamiarze-zawarcia-umowy-na-zadanie-odbior-i-zagospodarowanie-odpadow-kom.html

Rodzi się zatem pytanie, czy mieszkańcy mający w harmonogramie odbiór śmieci w dniach 2-4 stycznia (dotyczy 11 sołectw i kilku osiedli, m.in. Śródmieście i Zadory) powinni wystawiać śmieci do odbioru?

https://www.facebook.com/ekowieliczka/posts/567096320756983

Wśród radnych nie widać zrozumienia powagi problemu podczas posiedzeń na komisjach. Wręcz przeciwnie, panują wesołe, świąteczne nastroje. Zaniepokojenie widać jedynie wśród niektórych urzędników odpowiedzialnych za budżet i gospodarkę komunalną, bo nie ma pomysłu na rozwiązanie kryzysu, a czas na rozsądne rozwiązanie problemu w zasadzie już minął. Padają desperackie pomysły zakupu przez gminę niszczarek do odpadów gabarytowych, by nie przepłacać u firm, które te odpady odbierają. Pomysł ciekawy i może i słuszny, bo składowiska za odpady gabarytowe żądają stawek ponad dwukrotnie wyższych, niż za odpady zmieszane. Na pewno jednak nie jest to czas na takie rozważania – należało o tym pomyśleć znacznie wcześniej.

W projekcie wielickiego budżetu na rok 2020, w dziale gospodarki komunalnej na zagospodarowanie odpadów przeznaczono 12 mln – i taką samą kwotę, zgodnie z ustawą, zaplanowano do pobrania od mieszkańców w opłatach za śmieci.

Projekt robiony był jednak przed przetargiem na odbiór odpadów, z którego wynikło, iż w 2020 roku koszty zagospodarowania śmieci mogą wynieść nie 12 mln, lecz ponad 28 mln, a przy stawce 25 zł od osoby, gmina w optymistycznym wariancie może od mieszkańców zebrać jedynie 16 mln. Brakuje 12 mln zł, by pokryć koszty wywozu…

Skąd taki rozjazd? Dlaczego w okolicznych gminach takich jak Niepołomice czy Gdów stawka 25 zł za osobę „z grubsza” bilansuje koszty odbioru śmieci? Wynika to przede wszystkim z nadmiernej ilości śmieci w mieście Wieliczka, które w przeliczeniu na mieszkańca wynoszą aż 519 kg na osobę, podczas gdy w sołectwach jest to 308 kg na osobę. W Niepołomicach jest to również 308 kg, a w Gdowie, 265 kg na osobę.

Wynikające z przetargu koszty składowania odpadów w mieście przewyższają znacznie koszty odpadów z sołectw, co jest ciekawe ze względu na to, iż to w sołectwach oficjalnie mieszka  prawie o połowę więcej mieszkańców (35,5 tys. w sołectwach, 23,5 tys. w mieście). Przeliczając koszty składowania odpadów na mieszkańca sołectwa, wychodzi niecałe 23 zł, a na mieszkańca miasta, aż 42 zł. Czy naprawdę gospodarstwa domowe w mieście produkują prawie 2 razy więcej śmieci? Trudno w to uwierzyć. Należy się tu raczej dopatrywać odpadów, które są odbierane przez ZGK, a nie dotyczą gospodarstw domowych – a przynajmniej nie osób oficjalnie zamieszkałych. Mowa tu o turystach, firmach oraz osobach zamieszkujących, lecz nie zameldowanych (np. cudzoziemców czy studentów wynajmujących mieszkania).

https://bip.malopolska.pl/umigwieliczka,a,1682305,gmina-wieliczka-oglasza-postepowanie-o-udzielenie-zamowienia-publicznego-na-zadanie-przetwarzanie-od.html

Z cen ofertowych przetargu, które ogłoszono 10 grudnia wynika, iż samo składowanie odpadów będzie kosztować gminę prawie 21 mln zł. Do tego należy doliczyć odbiór i transport śmieci oraz koszty obsługi PSZOK, które szacować można na ok. 5 mln zł, co w sumie daje już 26 mln zł. To jednak nie koniec, bo do pokrycia jest jeszcze strata spółki komunalnej ZGK za 2019 rok, w wysokości ok 2 mln zł. W sumie, zapowiada się, że na gospodarkę śmieciową gmina w 2020 roku będzie musiała wydać ponad 28 mln zł, co powinno zostać pokryte przez mieszkańców w opłatach za śmieci…

Przeliczając 28 mln zł na 59 tys. mieszkańców, wychodzi 40 zł miesięcznie. Na szczęście ustawa ogranicza górny limit takiej stawki opłaty, na 33,85 zł – zatem więcej za śmieci nie zapłacimy, o ile je segregujemy. Nawet jednak przy takiej stawce i założeniu, że opłata zostanie wniesiona za wszystkie 59 tysięcy mieszkańców – nadal zabraknie ok 4-5 mln, które będzie musiała pokryć gmina z pożyczek lub oszczędności – co łatwe nie będzie. Przyszłoroczny budżet jest już mało elastyczny ze względu na inwestycje wieloletnie, na które gmina dostała dofinansowanie zewnętrzne (np. kanalizacja, rozbudowy dróg, rozbudowa strefy gospodarczej). Co więcej, nie jest pewne czy zaplanowane nakłady na edukację będą wystarczające wobec podwyżek płac dla nauczycieli.

Na ten moment, oficjalna propozycja stawki opłat za śmieci to 25 zł za segregowane odpady (z niewielkimi ulgami) i 50 za niesegregowane. Projekt uchwały z takimi stawkami został pozytywnie zaopiniowany przez komisję Rady Miejskiej i zgodnie z tym co mówiono w kuluarach, miał być zatwierdzony na sesji Rady Miejskiej w dniu 20 grudnia 2019 r. Jednak obrady przełożono na 30 grudnia, a sytuacja co do stawek i rozwiązania problemu jest nadal niejasna, ponieważ stawka opłaty za śmieci jest powiązana z uchwałą budżetową. Uchwalenie budżetu, w którym koszty odbioru odpadów rażąco przewyższają wpływy z opłat, może być zakwestionowane przez Regionalną Izbę Obrachunkową. To spowodowałoby odroczenie podwyżki o kilka miesięcy, lecz prowadziłoby do dalszego pogłębienia kryzysu śmieciowego i bałaganu budżetowego – a być może również braku realizacji zadań, na które gmina dostała dotacje. Innymi słowy, jeszcze większy bałagan.

Niewykluczone, że przedstawiciele burmistrza spróbują „wyjść z twarzą” z tego kryzysu i powiedzieć – „chcieliśmy dobrze, ale nakazano nam wyższą opłatę, którą mieszkańcy będą musieli ponieść”. Jednak taka wizerunkowa zagrywka jedynie pogorszy sytuację, co rozwścieczy mieszkańców w późniejszym terminie.

Ten śmieciowy bałagan to efekt braku profesjonalizmu, zaniedbań i zwlekania z bardzo ważną kwestią na ostatnią chwilę. Problem nieszczelności systemu podnoszony był już głośno na początku roku, kiedy podnoszono stawkę z 10 zł do 15 zł. Należało podjąć szeroką dyskusję i wnikliwą analizę wielickiego systemu gospodarowania odpadami, czego nie zrobiono. Co więcej – mimo krytycznej sytuacji, nadal nie widać chęci do otwartej, merytorycznej dyskusji w celu uszczelnienia systemu. A należało ten temat podjąć najpóźniej w październiku – jednak wtedy burmistrz miał na głowie ważniejszą sprawę – wybory do senatu.

Czy coś da się zrobić, by wyhamować ten kryzys? Na pewno trzeba wnikliwie zbadać problem by postawić odpowiednią diagnozę i zaproponować rozwiązania. Dane, które gromadzi ZGK (ilość odpadów w podziale na osiedla, w podziale na miesiące) zapewne by wiele wyjaśniły, jednak najwyraźniej nikt ich nie analizuje. Ustawa dopuszcza różne warianty naliczania opłat – pozwala na podzielenie na sektory i stosowanie różnych metod naliczania opłat w tych sektorach. Przedstawiciele burmistrza uważają jednak, że system jest szczelny i nie widzą możliwości uszczelnienia. Różnicy w ilości śmieci na mieszkańca wyjaśnić nie potrafią, a na zmianę przeliczania na zużycie wody się nie godzą, bo twierdzą, że to nie pomoże.

Należy sobie zadać pytanie, jak wyegzekwować opłaty od właścicieli mieszkania, który wynajmuje je 4 studentom, a płaci za 1 osobę. Kto i jak ma niby skontrolować, czy studenci są mieszkańcami tego mieszkania? Przecież nawet jak im ktoś udowodni, że tam śpią, to za tydzień może ich już nie być, bo się przeprowadzą gdzie indziej. Trudno jest inaczej zweryfikować mieszkańców, niż po zużyciu wody. Do takich wniosków doszła gmina Ustronie Morskie, w której wielu mieszkańców wynajmuje kwatery. Przeanalizowano miesięczny tonaż odpadów odbieranych od mieszkańców i okazało się, że w sezonie letnim śmieci jest 5 razy więcej, niż w zimowym. To oczywiście wynikało ze śmieci, które generują turyści, za które musieli zapłacić również mieszkańcy, którzy nie wynajmują kwater. Aby usprawiedliwić system i zwiększyć kwoty zbierane w opłatach za śmieci, zdecydowano się naliczać je wg zużycia wody. Co ciekawe, na zameldowanego mieszkańca przypada tam ok 1120 kg śmieci, a średnie zużycie wody na mieszkańca w tej gminie wynosiło… 16 m3 na osobę, czyli ponad 5 razy więcej, niż średnia w Polsce.

http://bip.ustronie-morskie.pl/uploads/media/Nr_44_-_odpady_komunalne_-_oplaty_02.pdf

Podsumowując, za bałagan i bezczynność władz prędzej czy później zapłacą mieszkańcy w podwyżkach i podatkach. Władze zamiast analizować przyczyny i możliwości uszczelnienia systemu, twierdzą, że jest jak jest i tak musi być. Mieszkańcy sołectw zapłacą za śmieci firm, turystów i niezameldowanych studentów i cudzoziemców, które trafiają do kontenerów w mieście. Jeszcze rok temu 6-osobowa rodzina płaciła ok 50 zł miesięcznie. W przyszłym roku może to być 200 zł. Okoliczne gminy swoje stawki za śmieci na rok 2020 rok mają już dawno zatwierdzone. W Wieliczce kryzys śmieciowy trwa i przypomina Tytanika – statek tonie, lecz gra muzyka.

Poniżej przegląd grudniowego numeru “Pulsu Wieliczki” – lokalnej gazetki wydawanej przez gminę. Okładka i pierwszych 13 stron to lansowanie się władz za pieniądze mieszkańców. Ciekawe czy przyszłoroczne powiadomienia o wysokościach opłaty za śmieci też tak ładnie zdjęciami władz będą ozdobione?

Czy Węgrzcanie zrealizują obietnice Burmistrza?

13 grudnia 2019 r. godz 14:00

W drugim podejściu Zebranie Wiejskie w Węgrzcach Wielkich podjęło uchwałę o wyrażeniu zgody na sprzedaż działki Pozogi w nowej strefie gospodarczej. Za takim rozwiązaniem głosowała większość mieszkańców, choć udział wzięło o połowę mniej osób niż na pierwszym zebraniu. Niestety nie wszystkim pozwolono się wypowiedzieć w tej sprawie i przed decyzją nie ustalono jednej ważnej kwestii…

Władze sołectwa po raz kolejny ograniczyły się do informacyjnego minimum, czyli rozklejenia plakatu z informacją o zebraniu. Treść uchwały znów została oficjalnie przedstawiona dopiero na zebraniu, choć przecieki z nieoficjalną wersją pojawiały się dzień wcześniej na nieoficjalnym profilu FB Wegrzce Wielkie Historia Przyroda Ludzie.

Nie było banerów, nie było akcji na FB i najwyraźniej, przez to frekwencja na zebraniu była o połowę mniejsza, choć należy pamiętać, iż na poprzednim zebraniu większośc mieszkańców domagała się daty 13 grudnia, a nie 12 grudnia, który odgórnie ustaliła prowadząca bez głosowania.

Obraz może zawierać: tekst

Na zebraniu oprócz okolicznych radnych, tj. Andrzeja Dygi, Krzysztofa Krochmala i Grzegorza Sendorka pojawili się przedstawiciele urzędu: z-ca Burmistrza Piotr Krupa, sekretarz Adam Panuś oraz 2 radców prawnych z urzędu. Zebranie prowadziła Radna Sołecka i Powiatowa Ewa Ptasznik, a protokolantem Pani Dorota Król. Co ciekawe, zabrakło Pana Łukasza Sadkiewicza – radnego powiatowego, który podczas pierwszego zebrania prowadził prezentacje strefy. Być może uwagi mieszkańców z poprzedniego zebrania zniechęciły go na tyle mocno, że odpuścił te historyczną chwile dla sołectwa, w którym mieszka?

Zebranie rozpoczęto od stwierdzenia zakończenia poprzedniego zebrania, które zostało przerwane miesiąc wcześniej w kontrowersyjnych okolicznościach. Tym razem postarano się by przebieg zebrania miał porządek prawny i moc uchwałodawczą, bo na pierwszym zebraniu było to zaniedbane.

Mieszkańcom odczytano treść uchwały, która została przygotowana we współpracy władz oraz mieszkańców, którzy prowadzą kancelarie prawną. Uchwała w zasadzie nie różniła się od tej, która została mieszkańcom przedstawiona na poprzednim zebraniu, doprecyzowano jednak szczegółowo zapisy. Upraszczając: wedle tej uchwały zebrania wiejskiego, sołectwo ma mieć do dyspozycji nie mniej niż 50% środków ze sprzedaży działki.

Dyskusja nie trwała długo, władzom ewidentnie paliło się do głosowania, bo na sali widzieli swoją optyczną większość z racji wyraźnie niższej frekwencji i przychylności współautorów uchwały. Na uwagę i szacunek zasługuje wypowiedz jednego ze starszych, rodowitych mieszkańców, który  odważnie i stanowczo powiedział, że oczekuje przeprosin ze strony burmistrza za próbę załatwienia sprawy bez zgody mieszkańców. Z-ca burmistrza odpowiedział, że przeprasza za zamieszanie.

Od początku do końca dyskusji trzymałem rękę w górze, która cały czas widziała prowadząca Ewa Ptasznik, jak i większość mieszkańców, z których kilkoro prosiło by udzielić mi głosu. Prowadząca 2 razy zasięgała opinii radców prawnych burmistrza, po czym stwierdzała, że regulamin nie dopuszcza do głosu gości, którzy nie zostali zaproszeni. Na odpowiedz mieszkańca, że to on mnie zaprosił – prowadząca odpowiedziała, że „zaprasza rada sołecka”, co jest oczywiście nieprawdą, bo takiego zapisu nie ma w statutach. To zebranie wiejskie, mieszkańcy są decydującą siłą i jeśli prowadząca miała wątpliwości, można było poddać pod głosowanie udzielenie mi głosu. Oczywiście, nie było to w ich interesie – taka to już wolność słowa z poprzedniego systemu.

A szkoda, bo chciałem zaznaczyć bardzo ważną rzecz, wartą duże pieniądze dla społeczności Węgrzc Wielkich.

Po pierwsze, co już było wielokrotnie powtarzane: uchwała zebrania wiejskiego poza zgodą to tylko wewnętrzna deklaracja, której złamanie nie będzie rodzić konsekwencji dla burmistrza. Zresztą, kto tych konsekwencji miałby się domagać? Mieszkańcy, którzy o sprawie zapomną? Radni miejscy czy sołeccy, którzy nie mają odwagi się wychylić? Skoro nikt z nich stanowczo nie zareagował na próbę złamania ustawy przez burmistrza, to tym bardziej wątpliwe, czy zareagują na złamanie przepisów uchwały zebrania wiejskiego, która leżeć będzie w „szufladzie sekretarza”.

Po drugie, dlaczego mamy wierzyć w dżentelmeńską umowę, skoro obowiązująca, zawarta przed wyborami, nie jest respektowana? 12 października 2018 roku burmistrz zawarł „kontrakt z mieszkańcami”, w którym zobowiązał się do adaptacji poddasza szkoły na sale lekcyjne.

Takie kontrakty zostały zawarte z każdym sołectwem, np. Janowice, gdzie w przyszłym roku 2020 ma być zbudowana sala gimnastyczna i chodnik na odległości 2 km – w sumie o wartości ok 10 mln zł. Dla jasności – Janowice żadnej działki nie sprzedawały. W przypadku Węgrzc w zasadzie żadna z obietnic (m. in. rondo przy Żabce, poszerzenie mostku na drodze w stronę Kokotowa, budowa orlika, budowa boiska treningowego dla klubu sportowego) nie zostały rozpoczęte. Co więcej, na pisemną prośbę Rady Rodziców, popartą przez Dyrekcje Szkoły, z lutego 2019 r. o przeznaczenie środków na dokumentacje projektową adaptacji poddasza w szkole, burmistrz nawet nie odpowiedział! Środków na rok 2020 w budżecie gminy oczywiście też nie zarezerwował. A chodzi o ok. 50 tys. zł.

Dlatego chciałem mieszkańcom zaproponować odłożenie decyzji w czasie na kilka miesięcy i uzależnienie jej od tego, by burmistrz podjął formalne kroki wobec obietnic, które złożył przed wyborami – a przynajmniej zarezerwował w budżecie na 2020 środki na adaptacje poddasza w szkole.

Mimo tego, że na godzinę przed zebraniem napisałem o tym na FB oraz powiedziałem kilku wpływowym mieszkańcom Węgrzc Wielkich w kuluarach na zebraniu, to niestety większość mieszkańców tego ode mnie nie usłyszało i głosowali w nieświadomości, którą wykorzystali przedstawiciele burmistrza i okoliczni radni – którzy byli za wyrażeniem zgody. Pytanie czemu? Co radni tym osiągną? Przecież te zgodę można było dać za pół roku i nic złego by się nie stało. W jaki sposób teraz okoliczni radni miejscy i rada sołecka będzie chciała wyegzekwować obietnice wyborcze burmistrza?

Burmistrz dostał co potrzebował, cześć mieszkańców cieszyła się, że mogła wziąć udział w negocjacjach i zagłosować. Jednak demokracja bez wolności słowa to fikcja, a niestety w niektórych zakorzenione są praktyki kneblowania ust z poprzedniego systemu.

Z punktu widzenia teorii gier ta decyzja w tym czasie jest decyzją złą dla mieszkańców, a dobrą dla burmistrza. Dlaczego? Można było poczekać i uzależnić ją od wcześniejszej realizacji np. poddasza – bo to można zrobić w pół roku. W uchwale nie ma nic o tym, na co mogą mogą pójść środki ze sprzedaży działki, a należało tam wyłączyć te obietnice wyborcze, które burmistrz złożył wszystkim sołectwom. Teraz nie można wykluczyć, że mieszkańcy zrealizują wyborcze obietnice burmistrza z pieniędzy za działkę, czemu zapewne nie będą się sprzeciwiać ani radni, ani mieszkańcy, którzy zagłosowali za zgodą na sprzedaż węgrzcańskiej działki Pozogi, o którą 100 lat temu dawni Węgrzcanie toczyli batalie sądowe interweniując u austriackiego cesarza.

Z 53 głosujących mieszkańców, 35 było za, 12 przeciw, a 6 się wstrzymało. Trudno mieć za złe, że większość mieszkańców podniosła rękę za, bo najwyraźniej zaufali radnym i przedstawicielom burmistrza, którzy ich do tego nakłonili. Jednak wszyscy radni miejscy i sołeccy oraz osoby współtworząc uchwałę przejęli tym samym odpowiedzialność z realizacje obietnic burmistrza i dopilnowanie, by zapisy tej uchwały były respektowane.

Trzeba jednak pamiętać, że sprzedaż tej działki (z poszanowaniem zapisów uchwały) nie będzie prostą sprawą. Działka Pozogi ma pewne mankamenty, które mogą sprawić, że urząd nie uzyska ceny, która pozwala na sprzedaż działki. Pomijając niekorzystną geologie gruntów tych terenów zalewowych, trzeba mieć na uwadze, że na tej działce planowane są inwestycje kolejowe – budowa nasypu kolejowego, a dodatkowo – mogą tam inwestować wyłącznie mali i średni przedsiębiorcy. Dodajmy jeszcze, że po budowie zjazdu z autostrady w Podłężu, bardzo atrakcyjne staną się ogromne połacie terenów w Gminie Niepołomice (np. w Zakrzowie przy drodze Wojewódzkiej – obok Oknoplastu), nie mówiąc już o prywatnych działkach, znajdujących się obok działki Pozogi, nie mających ograniczenia co do rodzaju firm.

Niewykluczone zatem, iż przez najbliższe lata, na które szykuje się spowolnienie gospodarcze, uchwała ta będzie w praktyce blokowała sprzedaż tej działki, ponieważ brakować będzie chętnych do kupna po średnich cenach, po których sprzedawane były dotychczas działki przemysłowo usługowe – a taki zapis widnieje w uchwale. Już w tym roku gmina miała problem ze sprzedażą działki w strefie w Kokotowie, ponieważ po cenie wynikającej z operatu rzeczoznawcy nie było chętnych do kupna. W takim przypadku ostatecznie węgrzcańska działka może zostać wydzierżawiona, tak jak jest to w strefie gospodarczej w Bochni. Zgodnie z prawem, wpływy z dzierżawy tych wydzierżawionych terenów byłyby w całości do dyspozycji sołectwa Węgrzce Wielkie, co nie byłoby najgorszym scenariuszem, ale wtedy należałoby się w Wegrzcach ponownie spodziewać kolejnego zjazdu “Komitetu Centralnego”, który zażąda prowizji do budżetu gminy.

Gmina Wieliczka. Nerwowo w Węgrzcach, czy mieszkańcy zablokują strefę gospodarczą?

https://glos24.pl/gmina-wieliczka-nerwowo-w-wegrzcach–czy-mieszkancy-zablokuja-strefe-gospodarcza